JAKA JEST RÓŻNICA W POSIADANIU JEDNEGO, A WIĘKSZEJ ILOŚCI DZIECI

Narodziny pierwszego dziecka to prawdziwa rewolucja. Choć dla mnie osobiście narodziny drugiego syna, były jeszcze większą rewolucją! Byłam święcie przekonana, że o dzieciach wiem już wszystko! O jak bardzo się myliłam! Moje drugie dziecko nie dość, że było całkowicie inne od pierwszego, to jeszcze musiałam się uporać z dzieleniem czasu i uwagi pomiędzy dwoje dzieci oraz lawiną obowiązków. Trzecie dziecko, jak mawiam, to już tylko kwestia logistyki. Nie wiem czy rodzice, którzy mają więcej niż dwoje dzieci zgodzą się ze mną, ale posiadanie więcej niż dwójki dzieci nie sprawia już większej różnicy.

Oto te różnice, które ja zauważam, jeśli chodzi o posiadanie jednego, a więcej niż jedno dziecko – w moim przypadku trójki.

 

  1. Gdy masz trójkę dzieci jesteś na maxa zorganizowana – nie możesz się wręcz nadziwić, jak mogłaś nie mieć czasu mając jedno dziecko. Teraz, gdy jakimś cudem zostajesz w domu z jednym, nie wiesz co zrobić z nadmiarem wolnego czasu.
  2. Stan portfela – niestety nie do końca jest tak, że możemy wykorzystać wszystko co zostało po pierwszym lub drugim dziecku – albo rodzi się dziecko innej płci, albo o innej porze roku, albo zupełnie innej budowy. Są rzeczy, które zużywają się, psują lub niszczą. Oczywiście część rzeczy można użyć ponownie, ale ogromną część trzeba znowu kupić lub zdobyć.
  3. Poziom hałasu w domu – czasami poziom decybeli kilkukrotnie przekracza dopuszczalne normy.
  4. Bałagan – albo może inaczej – huragan? Armagedon? Tajfun?
  5. Procedura położenia spać trójki dzieci wymaga pewnego systemu, podziału ról – zamiennego czytania lub wybierania wspólnych lektur, jeśli to możliwe. Inaczej rodzice nie mają już „dorosłego życia” wieczorami.
  6. Przy posiłku zawsze komuś nie smakuje. Jest naprawdę niewiele rzeczy, które lubią wszyscy (nie mogą przecież codziennie jeść gofrów). Ilość pożywienia, która trzeba kupić, przytaszczyć, a następnie przyrządzić (szczególnie dla dorastających chłopców) jest naprawdę imponująca.
  7. Pranie i prasowanie – przekraczają ludzkie pojęcie.
  8. Logistyka – to największe wyzwanie rodzin wielodzietnych. Tu wszystko musi działać jak w szwajcarskim zegarku. Im dzieci starsze, tym trudniejsza organizacja – u nas to: nasza praca, wyjazdy męża, zakupy, szkoła Igora, przedszkole Oliviera, niania Oscara, treningi chłopaków (3-4 w tygodniu), nasze treningi, ich choroby, szczepienia, okulista, logopeda, ortodonta, dentysta, psycholog, wywiadówki, przedstawienia…mogłabym tak długo wymieniać. Dla matki, która tak jak ja nawet 200 dni w roku bywa z tym sama, to wyzwanie.
  9. Trzeba starać się dzielić swój czas między dzieci, które mają zupełnie inne potrzeby – mój 9-latek potrzebuje mnie w zupełnie innym wymiarze niż prawie 3-latek. Wiąże się to również z ciągłymi wyrzutami sumienia, że poświęcam im za mało czasu.
  10. W moim przypadku – różnica między dziećmi jest po 3 lata. Na dobrą sprawę od ponad 9 lat nie wyszłam z pieluch. Przy jednym dziecku trwa to o wiele krócej.
  11. Choroby – zwykle zarażają się taśmowo – zarówno katarem jak i jelitówką. Nie muszę Wam mówić z czym to się wiąże (czasem muszę nastawiać 6 razy budzik w ciągu jednej nocy, żeby zmierzyć temperaturę czy podać leki).
  12. Wyjazdy – zdecydowanie trudniej jest zostawić dwoje i więcej dzieci z kimś z rodziny, kiedy chce się wyjechać na kilka dni
  13. Obcinanie paznokci – w moim przypadku to 60 sztuk każdego tygodnia.

 

 

Co jeszcze dodalibyście do tej listy?

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code