CHCIAŁABYM ZNOWU BYĆ SOBĄ – PLASTYKA BRZUCHA PO PORODZIE

W ostatnich dniach bardzo głośno było w mediach o pacjentce, która zmarła po zabiegu odsysania tłuszczu i abdominoplastyki przeprowadzonym w jednej z prywatnych klinik w Częstochowie. Takie wiadomości zawsze przyprawiają mnie o gęsią skórę, ponieważ w 2015 roku sama poddałam się zabiegowi abdominoplastyki i wiem jak rozległy jest to zabieg oraz jak duże jest ryzyko powikłań po jego przeprowadzeniu.

Oczywiście śledztwo trwa i mam nadzieję, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona, jednak najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci był według lekarzy zator płucny. Mąż pacjentki twierdzi, że nie proszono ich nawet o okazanie aktualnych wyników badań. W wywiadzie powiedział również, że jego narzeczona była konsultowana przez innego lekarza w Warszawie i wymagał on, żeby pacjentka najpierw zredukowała wagę, a następnie chciał wykonać dwa oddzielne zabiegi – liposukcję, a po jakimś czasie dopiero plastykę powłok brzusznych.

Nie mnie oceniać co się stało ani kto jest winien temu, że rodzina tej kobiety zamiast na ślub, który miał się odbyć w maju była na jej pogrzebie. Chciała być piękna.

Po trzeciej ciąży zakończonej trzecim cesarskim cięciem mój brzuch wyglądał okropnie. Nie było rozstępów, ale był wiotki, wiszący, rozciągnięte mięśnie nie mogły utrzymać wewnątrz jamy brzusznej nawet szklanki wody, przez co wyglądałam jak w piątym miesiącu ciąży, mimo że byłam już rok po porodzie. Nie mam zdjęć z tamtego okresu, ponieważ mój brzuch nie nadawał się  do fotografowania. Chodziłam w tamtym czasie tylko w kostiumie jednoczęściowym i zakrywałam brzuch na wszelkie sposoby upychając go w majtkach wyszczuplających.

Zaczęłam szukać informacji na temat plastyki brzucha. Na antenie TVN i TVN Style oglądałam programy o operacjach plastycznych i coraz bardziej byłam przekonana o słuszności tego kroku.

Z pomocą przyszła wyszukiwarka Google. Wpisałam brzuch po porodzie i wyskoczyła mi strona znanego w środowisku chirurgów profesora, który w bardzo przystępny sposób opisywał to co dzieje się z brzuchem kobiety po porodzie oraz wyjaśniał jakimi metodami to naprawia. Pojechałam do Bydgoszczy na konsultację. Profesor objaśnił mi, że jeśli zdecyduję się na zabieg, to wytnie mi bliznę po cesarskim cięciu, wprowadzi laparoskop pod skórę na wysokość mostka, zacznie tam szyć mięsień prosty brzucha aż do spojenia łonowego, na koniec wytnie nadmiar luźnej skóry i zszyje brzuch elegancko. Będzie jak nowy.

Drobny zabieg, pomyślałam.

Nic bardziej mylnego nie przyszło mi w życiu do głowy.

Zabieg została zaplanowany na 19 maja 2015 roku. Przed zabiegiem miałam do wykonania mnóstwo badań. Z ankiety wynikało, że jest bardzo wysokie ryzyko zakrzepicy, więc wśród zaleceń były między innymi: maksymalna redukcja wagi ciała, rzucenie palenia (nie palę, ale takie były zalecenia), cała seria badań laboratoryjnych zarówno podstawowych jak i bardziej zaawansowanych, zakup pończoch uciskowych. Nie wiem jakie zalecenia dostała pacjentka z Częstochowy, mam nadzieję, że te same. Albo lepsze. Zaleceń przed i po zabiegu było razem minimum kilkanaście stron.

Dobę przed zabiegiem miałam się zgłosić do szpitala na kwalifikację anestezjologiczną do znieczulenia. Cieszyłam się, że zdecydowałam się na tego lekarza, ponieważ operował on w państwowym szpitalu, a nie w prywatnej klinice. Byłam oczywiście pacjentem komercyjnym i płaciłam za zabieg, ale leżałam w szpitalu pod opieką lekarzy i pielęgniarek z oddziału chirurgii. Czułam się z tą myślą bezpieczniej.

Anestezjolog poinformował mnie, że wymagane jest znieczulenie ogólne z intubacją i że jest to bardzo rozległy i poważny zabieg chirurgiczny.

Zgłosiłam się do szpitala około 13, miałam być operowana około 18. Lekarz operator jeszcze raz objaśnił, jak wykona zabieg. Bałam się.

Pamiętam moment, kiedy kładłam się na stół, apotem już nic.

Obudziłam się w środku nocy. Usłyszałam bicie serca na kardiomonitorze i poczułam przeogromny ból. Nie do opisania. Cesarka przy tym to drobne skaleczenie. Pielęgniarka wstrzyknęła morfinę do wenflonu, poczułam mrowienie w karku i odpłynęłam. Ból czułam przez sen. Poranek był straszny. Musiałam jakoś wstać. Przez dziurkę w okolicach mostka miałam podłączoną rurkę od pompy, z której podawany był lek przeciwbólowy bezpośrednio do rany. Dwa dreny zwisały smętnie po obu stronach ciała napełniając się dość szybko, kroplówki leciały jedna za drugą. Jakoś dotarłam do łazienki. Pionizacja po zabiegu jest również jednym z elementów profilaktyki przeciwzakrzepowej. Do tego zastrzyki z heparyny. Te musiałam przyjmować jeszcze ponad dwa tygodnie po operacji. Spędziłam trzy doby na sali pooperacyjnej.

W piątek dostałam wypis do domu. Wciąż z drenem, niestety nie było możliwości wyjąć go przy wypisie i po zastrzyku z Ketonalu przed samym wyjściem. Droga była horrorem. Te 150 km dłużyło mi się niemiłosiernie. Na każdej dziurze brzuch rwał, byłam ledwie żywa. Kolejny tydzień spędziłam na zmianę leżąc i spacerując po domu, żeby krew krążyła jako tako. Spanie wyłącznie na środkach nasennych.

Po dwóch dniach nagle krwotok. Wszystko zaczęło mi się wylewać spod skóry na zewnątrz. Mąż szybko zawiózł mnie do Gdańska. Najpierw USG, wszystko w miarę w porządku. Pani doktor niechcący urwała mi szwy od drenu w trakcie badania. Biegiem do chirurga. Bez znieczulenia przyszył dren, stwierdził jego zatkanie (zakrzep zrobił się w drenie, szczęśliwie nie w moim ciele), nie zgodził się usunąć drenu, z powodu zbyt dużej ilości płynu.

Po kolejnych 5 dniach ilość płynu w drenie zmalała, więc mi go usunięto. Za trzy dni w moim brzuchu zgromadziła się taka ilość płynu, że wisiał mi jak wór wypełniony wodą. Punkcja. Wielką strzykawą chirurg ściągał z mojego brzucha zgromadzony płyn. Nagle poczułam ukłucie. Trafił w narząd wewnętrzny. Pilne USG. Jeśli doszło do perforacji, może się to źle skończyć. Na szczęście nic się nie stało.

Byłam cała pozszywana. W brzuchu wszystkie mięśnie zszyte, te szwy zostaną tam już na zawsze. Nie są rozpuszczalne, czuję je palcami pod skórą. Te zewnętrzne zostały ściągnięte po dwóch tygodniach.

Po miesiącu zaczęłam powoli dochodzić do siebie. Mogłam wreszcie wziąć Oscara na ręce – przez pierwszy miesiąc po takim zabiegu jest to absolutnie zakazane. Podnieść można jedynie gazetę lub szklankę z herbatą.

Opuchlizna powoli znikała. Czekałam na mój piękny brzuch.

Minęły trzy miesiące. Mój brzuch nadal wyglądał słabo.Wysłałam mu to zdjęcie. Tak wyglądał mój brzuch po plastyce.

Napisałam do profesora. Zaprosił mnie na konsultacje do Bydgoszczy. Nie miał dla mnie zbyt wiele czasu, był wręcz niezadowolony, że zawracam mu głowę. W końcu kasę już wziął, wolałby się nie zajmować. Oznajmił mi beznamiętnym tonem, że niestety wyciął zbyt mało skóry i wiszący fałd nad blizną nie wchłonie się. Potrzebna jest następna operacja. A że zostawił mi przepuklinę pępkową, to pod pępkiem też trzeba szyć jeszcze raz. Za poprawkę, mówi, weźmie już mniej. Byłam załamana. Na koniec wizyty powiedział mi jeszcze, że do poprawki mam schudnąć, bo jestem otłuszczona (ważę 64 kg przy 167 cm wzrostu). Dodał, że to niemożliwe, żeby to on mnie tak brzydko zszył.

Postanowiłam powalczyć tyle, ile się da medycyną estetyczną. W klinice w Gdyni lekarz zaproponował serię zabiegów – fala uderzeniowa Storz i drenaż limfatyczny. Efekt jest naprawdę niezły.

Postanawiam nie poddać się kolejnej operacji i zaakceptować swój wygląd. Niestety przepuklina wymagała ponownej interwencji chirurgicznej i w listopadzie 2016 musiałam raz jeszcze położyć się na stole. Tym razem, staranniej wybrałam lekarza. Zabieg przebiegł bez żadnych powikłań i dolegliwości.

Czy żałuję, że zrobiłam zabieg abdominoplastyki? Tak i nie. Brzuch wygląda nieco lepiej niż przed operacją, niestety do ideału mu daleko.  Żałuję tylko, że nie sprawdziłam opinii o lekarzu dokładniej, nie poszłam do chirurga plastycznego zamiast do zwykłego chirurga.

Czy jestem zadowolona z efektów zabiegu? Niestety nie. Ciągle mam poczucie, że gdybym zdecydowała się na inny szpital miałabym dziś ładny brzuch i może mniej bym się nacierpiała. A może właśnie zmarłabym po źle wykonanym zabiegu. Nie wiem.

Jedno wiem na pewno. NIGDY nie zdecyduję się już na żadną operację plastyczną. Żadną operację, która nie byłaby uwarunkowana moim stanem zdrowia.

Jeśli Ty myślisz o tym, żeby za pomocą chirurgii plastycznej poprawić sobie urodę.

  1. Sprawdź bardzo dokładnie opinie o klinice i lekarzu. Niech to będzie ktoś polecony. Nawet jeśli miałabyś czekać na zabieg kilkanaście miesięcy. Niech Cię nie skusi szybki termin i niska cena. Ceną może być Twoje zdrowie i życie.
  2. Przygotuj się na to, że po zabiegu będziesz wyłączona z codziennej aktywności przez jakiś czas. Obojętnie czy jest to operacja piersi, brzucha czy nosa. Wymaga rekonwalescencji i musisz mieć na ten czas zapewnioną opiekę dla siebie i ewentualnie swoich dzieci.
  3. MUSISZ BYĆ ABSOLUTNIE ZDROWA. Wszelkie odchylenia w wynikach badań są przeciwwskazaniem do wykonania operacji plastycznej.

Wiem, że chirurgia plastyczna niejedną osobę wyciągnęła z depresji i kompleksów. Po prostu zrób wszystko, by nie dać się skrzywdzić.

Jeśli masz do mnie jakiekolwiek pytania na temat operacji i jej przebiegu, jestem do dyspozycji.

 

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę.

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

14 komentarzy

  1. No dobra. Właśnie pokochałam swój zwisający brzuch po 2 cesarkach i mam zamiar pokazać ten wpis mojemu mężowi, żeby przestał mnie namawiać na wszelkie poprawki, po których miałabym się poczuć lepiej. Za to uczczę rozpoczęcie wiosny inauguracją sezonu rowerowego! Aniu, nie wiem na ile ty masz wrażenie, że miałaś też dużo szczęścia.

  2. Cześć, też miałam plastykę brzucha. W przeciwieństwie jednak do Twojej, moja była konieczna z medycznego punktu widzenia – po trzech ciążach zrobiła mi się przepuklina kresy białej. Operację wykonał chirurg, świetny specjalista, mięśnie zszył pięknie. Brzuch mam prawie idealny. Prawie. Ponieważ nie była to operacja plastyczna, tylko normalna w środku naprawiono wszystko. Na zewnątrz jednak nadal została mi wiotka skóra poniżej pępka (mniej więcej, jak na jednym z Twoich zdjęć), trochę rozstępów i blizna przez całą długość od mostka do wzgórka łonowego. W swoim tekście wspominałaś o zabiegach, którym poddałaś się już po operacji. Czy mogłabyś napisać coś więcej na ten temat? Ile ich było? Jak szybko zobaczyłaś efekty? Sama zastanawiałam się nad kolejną operacją, tym razem plastyczną, ale miałam już kilka operacji „zwykłych” i jakoś nie uśmiecha mi się z własnej nieprzymuszonej woli położyć na stół operacyjny i jeszcze za to zapłacić. Dzięki za odpowiedź

    1. Witaj Magda, być może nie doczytałaś, ale ja też nie miałam operacji plastycznej tylko wykonaną przez normalnego chirurga (nie plastyka) głównie z powodu przepukliny kresy bialej (rozstep 7 cm). Wszystkie mięśnie miałam zszyte od mostka do spojenia łonowego (tez piszę o tym w tekście), w jednym z wczesniejszych tekstów pisałam o rozstępie szerzej. Byc moze gdyby zabieg robił plastyk moj brzuch wyglądałby dziś lepiej.Nie było to moje widzimisię. Profesor wyciał część luźnej skóry, dlatego była to plastyka z szyciem mięsni prostych brzucha. Zrobiłam 10 zabiegów – fala uderzeniowa(Storz) i endermologia – masaż próżniowy. Musiałam poddac się kolejnej operacji z powodu przepukliny pępkowej, bo źle zszył mi powięź. Żadnej wiecej nie będzie nigdy. Dziś medycyna estetyczna moze bardzo wiele, a pewnie za parę lat bedzie mogła jeszcze więcej. Jestem dobrej myśli i naprawdę zaakceptowałam juz swoj brzuch. 🙂 pozdrawiam serdecznie

      1. Cześć, przepraszam rzeczywiście źle zrozumiałam. Wydawało mi się, że u Ciebie była to operacja plastyczna. Może dlatego, że sama szukałaś lekarza i zapłaciłaś za operację- moja zrobiona została na NFZ, ale w dobrym szpitalu. Nie tylko zszyli mi mięśnie, ale także wszyli siatkę, dzięki czemu wszystko ładnie się trzyma. Ostrzegali jednak, że plastykami nie są i na zewnątrz zrobią co się da. Wycięli część skóry, ładnie zszyli- blizna jest gładka i równa, ale tak jak pisałam wcześniej skóra pozostała wiotka i zostały rozstępy. Dzięki za informację o zabiegach. Poczytam sobie o nich i skonsultuję się z jakimś lekarzem:)

        1. Cześć, zmobilizowałaś mnie i postanowiłam wypróbować liporadiologię. Jestem po 5 zabiegach i widzę pierwsze efekty. Skóra się ładnie wygładza, jest bardziej napięta i przestaje wisieć. Dzięki

    2. Ja tez przeszlam operacje plasryczna brzucha w styczniu 2016 roku. Operacje przeszlam z przyczyn medycznych ale robilam u chirurga plastycznego w prywatnej klinice. Może koszt nie jest mały ale jestem bardzo zadowolona z wyniku. Miałam usunieta blizne po 3cc ze zrostami. Blizne mam od biodra do biodra, ale już prawie jej nie widać. I mogę założyć jednoczęściowy strój na plażę bo blizna jest bardzo nisko i nie widać pod majteczkami. Mam założona siatke w brzuchu, ściągnięte i zszyte mięśnie. A sam zabieg i opieka oraz pierwsze wstawanie wspominam bardzo miło.Po około 6 miesiącach wróciłam do ćwiczeń by wzmocnić mięśnie. Może nie wszystkie wykonywała bo bolały szwy ale z czasem ten ból zmniejszył się. Teraz jestem wypełni sprawną. A zwisajacej skóry i głupich pytań czy jestem w kolejnej ciąży brak.

  3. Cześć
    Chciałabym się wybrać najpierw do fizjoterapełty. Czy iść do Gdańska( pisałaś o niej wcześniej) czy lepiej od razu się kliniki na pełen pakiet usług? Dzięki za porady. Miejsc do „naprawy”jest wiele ale specjalistów mniej.

  4. Dlatego ja się nie zdecyduje na operację plastyczną ani żadna inna chyba że będzie dotyczyła mojego zdrowia. Jestem po 4 cięciach dopiero teraz mój brzuch tak wisi brzydko. Aktualnie jestem na etapie chudnięcie i ćwiczeń . Cudów nie oczekuje. I już jest lepiej niż było. Schudłam do tej pory ponad 12 kg jeszcze druga połowa tego przede mną ale sam ból po cesarce ostatniej był okropny i niech się wali pali nie muszę wyglądać jak modelka.

  5. Ja jestem miesiąc po plastyce brzucha (ze zszywaniem mięśni i przepukliną pępkową). Zdecydowałam się na prywatną klinikę, gdyż chirurg na NFZ powiedział, ze przepuklinę zoperuje, ale tu cytuje jego słowa: nie radzę żeby zwykły chirurg zszywal mięśnie i wycinał skórę bo efekt może być gorszy niż to co jest teraz..
    ja operację i samopoczucie po (a trwała 4godz) wspominam bardzo dobrze, w porównaniu do cesarki to czułam sie super. W drugiej dobie po zabiegu jechałam 200km do domu, bez żadnego problemu. Środki przeciwbólowe przestałam brać chyba 4-5 dni po operacji. Piszę o tym, bo chyba dużo zależy od osobistych uwarunkowań, ale także od lekarza.

  6. Dziękuję za ten wpis. Umocnił mnie w przekonaniu, że to nie jest „zabieg”, a bardzo poważna operacja. I jeśli nie jest absolutną koniecznością, to warto złapać się każdej innej deski ratunku.

  7. Właśnie ja się nad tym zastanawiam, bo po dwóch cesarkach mam bardzo obwisły brzuch, ćwiczenia i dieta nic a nic nie pomagają 🙁 Nie lubię swojego brzucha i koniec. Słyszałam, że w szpitalu na Puławskiej mają wybitnych specjalistów i najnowocześniejsze metody leczenia. Koleżanka tam była na takiej operacji powłok brzusznych i uniej obyło się bez najmniejszych komplikacji, efekt jest na prawdę super. Chciałabym w końcu też się cieszyć ze swojego wyglądu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code