DIETA CUD – BĘDZIE CUD JAK SCHUDNIESZ!

Zawsze byłam bardzo szczupła. Zanim urodziłam pierwsze dziecko ważyłam niewiele ponad 50 kg i jadłam wszystko. Po pierwszej ciąży, w której przytyłam 26 kg, w ciągu pół roku bez diety i ćwiczeń wróciłam do wagi sprzed ciąży. Miałam wtedy 27 lat. Drugiego syna urodziłam tuż przed 30.  Po porodzie nie mogłam opanować swojego apetytu na słodycze, Olivier miał straszne kolki, a ja nocami zjadałam zmęczenie i stres. Efekt był taki, że po 4 miesiącach od porodu nadal miałam 13 kg na plusie. Wtedy po raz pierwszy zaczęłam interesować się dietami.

Był to rok 2011, bardzo popularna była nas wtedy dieta Dukana. Mój mąż, który był ciąży razem ze mną i przekroczył w tamtym czasie wagę 100 kg postanowił towarzyszyć mi w zmaganiach z niechcianymi kilogramami. Zaczęłam piec białkowe chlebki, jedliśmy wyłącznie chude twarogi, kurczaka i warzywa. Dieta była dość monotonna, ale staraliśmy sobie ją urozmaicać. Po kilku tygodniach zaczęły się pierwsze problemy zdrowotne. U Jacka siadły nerki, ja czułam się tak źle, że nie miałam siły wstać z łóżka. Postanowiliśmy przerwać dietę, pozostawiając tylko niektóre jej elementy. Udało się wtedy zgubić parę kilogramów.

Następna dieta, którą podjęliśmy to dieta strukturalna Marka Bardadyna. I to jest dieta, którą polecam do dnia dzisiejszego, ponieważ nie wyklucza ona żadnych istotnych składników pokarmowych.

Po trzeciej ciąży znowu miałam problem ze schudnięciem, ale tym razem, z inną już świadomością dotyczącą mojego organizmu, poszłam do dietetyka.

Dieta nie powinna być czymś krótkotrwałym. Dobra dieta to zmiana stylu życia. Długoterminowa zmiana.

Najgorsze według mnie diety to takie, które bez przyczyny zdrowotnej eliminują pewne składniki pokarmowe na rzecz innych.

I tak na przykład:

  1. Dieta Dukana – dieta wysokobiałkowa. Drastycznie ogranicza spożycie tłuszczów, co może prowadzić do braku wchłaniania witamin. Zakwasza organizm i może doprowadzić do choroby nerek, wątroby, choroby zwyrodnieniowej stawów.
  2. Dieta dr Dąbrowskiej – post warzywny. Nie zrozumcie mnie źle. Być może jest jakiś zdrowotny cel tej diety, natomiast uważam, że nie jest to dieta odchudzająca i stosowana bez nadzoru lekarza lub wykwalifikowanego dietetyka, może przynieść więcej szkody niż pożytku. Jest to dieta bardzo restrykcyjna i osłabia organizm.
  3. Dieta kopenhaska – bardzo uboga, monotonna, restrykcyjna dieta 13-dniowa. Dostarcza jedynie 500-900 kcal na dobę, powoduje odwodnienie (i przez to utratę wagi), po jej zakończeniu następuje błyskawiczny efekt jojo.
  4. Dieta Kwaśniewskiego (oraz dieta Attkinsa) – dieta wysokotłuszczowa. Obciąża nerki i wątrobę, powoduje zwolnienie przemiany materii oraz podnosi poziom cholesterolu.
  5. Dieta ośmiogodzinna – dieta, podczas której można jeść wszystko to, na co mamy ochotę przez 8h dziennie. Przez kolejnych 16h organizm ma się zregenerować. Rozregulowuje metabolizm, nie przynosi trwałych efektów.

 

Słuchajcie! Nie ma cudów! Żeby schudnąć i UTRZYMAĆ wagę, należy jeść zbilansowane posiłki o dostosowanej do trybu życia i poziomu aktywności kaloryczności.

Najzdrowsi i szczupli ludzie żyją w takich krajach jak Japonia czy Hong Kong – gdzie jada się głownie ryby, ryż, nie używa się soli, ani mleka krowiego w żadnej formie.

Francja również znalazła się w pierwszej dziesiątce, czyli okazuje się, że zdrowemu człowiekowi nie szkodzą ani bagietka, ani czerwone wino. Wszystko z umiarem.

 

Jakie diety zatem są godne polecenia.

 

  1. Najlepsza dieta to taka, która została rozpisana specjalnie dla nas przez dobrego dietetyka. Dokładny wywiad umożliwi: wyliczenie prawidłowej dziennej kaloryczności posiłków, rozłoży nasze odchudzanie w odpowiednim okresie czasu, wykluczy składniki, które nam szkodzą (dobry dietetyk przy jakichkolwiek problemach zdrowotnych pacjenta odeśle go do specjalisty – np. diabetologa czy endokrynologa i zleci wykonanie badań, a w przypadku dolegliwości ze strony naszego organizmu również testy na nietolerancje pokarmowe.) Dwa lata temu sama udałam się z wizytą do poradni dietetycznej. Po zleconych badaniach okazało się, że cierpię na genetycznie uwarunkowaną nietolerancję laktozy, alergię na kazeinę, gluten, białko jaja kurzego i parę innych składników. Po wyeliminowaniu szkodliwych pokarmów moje samopoczucie znacząco się poprawiło, a dobrze rozpisana dieta i trening sprawiły, że pozbyłam się niechcianych kilogramów. Naprawdę warto poświęcić te 100 zł.
  2. Dieta strukturalna. Jej wadą jest to, że jest dość droga (około 200 zł za dwutygodniowy jadłospis). Jest to jednak jedna z najzdrowszych diet, z jakimi się spotkałam.
  3. Dieta Anny Lewandowskiej – HPBA. Bardzo dobra dieta. Smaczna, zdrowa i niezbyt trudna. Sama korzystam z aplikacji i inspiruję się przepisami na codzienne menu. Dieta wyklucza mleko krowie oraz gluten, co jest w moim przypadku bardzo korzystne.
  4. Dieta Ewy Chodakowskiej – poza tym, że zawiera dużo nabiału krowiego, który (pomijając moje nietolerancje) uważam za niezdrowy w nadmiarze, biorąc pod uwagę jej cenę, jest godna polecenia. Dość urozmaicona i wyważona.
  5. Dieta pudełkowa. Zdecydowanie najdroższa z opcji, ale dla osób bardzo zajętych, które mogą sobie pozwolić na jej zakup, często bardzo dobre rozwiązanie. Jest w tej chwili wiele firm na rynku oferujących całodzienne wyżywienie w formie dowożonych pudełek z zawartością zbilansowanych posiłków. Można skorzystać z opcji bezglutenowych, bez laktozy, kaloryczność jest dostosowywana do zapotrzebowania.

 

Podsumowując, podejmując decyzję o zmianach w żywieniu powinniśmy kierować się zdrowym rozsądkiem. Wybierzmy taki rodzaj diety, żeby zapału starczyło nam na lata, z nie na tydzień. Niech jedzenie będzie zdrowe, smaczne, a my zadowoleni, zdrowi i szczuplejsi.

A Wy?

Czy mieliście do czynienia z dietami w swoim życiu? Jakie to były diety? Jakie były ich efekty?

Chętnie poczytam Wasze historie.

 

1 Comment

  1. Po pierwszej operacji kolana w trzy miesiace przytylam ok 8-10 kg pozniej nadal nie widzialam problemu, jadlam co chcialam i kiedy a dupa rosla(w moim przypadku brzuch, biust i ramiona). Problem pojawil sie przy wchodzeniu po schodach,podbieganiu do autobusu, zadyszka i waga 72kg przy 163cm wzrostu,wyoraz to sobie. I postanowilam cos z tym zeobic. Jadlam regularnie 5 posilkow, odrzucilam smazenie na oleju zastapulam to pieczeniem lub gotowaniem, odrzucilam bialy makaron, pieczywo, ryz i ziemniaki a zastapilam to produktami wieloziarnistymi. Takze znaczaco ograniczylam slodkie barwione napoje oraz slodycze i fast foody. Dorzucilam do tego sport, bieganie i treningi asww. Efekt taki, ze bez napiecia i cisnienia aktualnie mam 19kg mniej na wadze i czuje sie super 🙂 i utrzymuje ten efekt od ponad dwoch lat. Mozna? Mozna 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code