AFERA JEANSOWA I MAJONEZ W PLECAKU

Kilka dni temu na facebookowym profilu Dr Lifestyle wybuchła burza – afera jeansowa. Monika, czyli Dr Lifestyle napisała post prosto z przymierzalni jednej z sieciówek:

„Drogi Stradivariusie, Bershko, Zaro i reszto inditexowej bandy: Pozdrawiam Was serdecznie środkowym palcem w imieniu wszystkich kobiet, które musiałyby użyć łyżki do butów i smaru, by wcisnąć się w Wasze dżinsy w standardowym rozmiarze. To nie my jesteśmy niewymiarowe i nienormalne. To z Wami jest coś nie tak! Na co dzień noszę rozmiar 38. Dawno pogodziłam się z tym, że u Was 40. Podchodzę do wieszaka, widzę dwa szparagi zamiast nogawek, więc profilaktycznie biorę 42. I co? Widzicie na załączonym obrazku. Ku mojemu zaskoczeniu, udało mi się przecisnąć piętę (zdarzało się, że nawet ta część mojego ciała była za gruba na Wasze normy), a później było tylko gorzej. Jeśli w rozmiar 42 nie mieści się 25-latka, która zdrowo się odżywia i regularnie uprawia sport, to dla kogo do cholery Wy to szyjecie?” 

Oryginalny post znajdziecie tutaj

Dr Lifestyle obserwuję na FB od lat, dlatego post wyświetlił mi się zaraz po opublikowaniu. Generalnie zupełnie się z nim zgadzam, często kupuję w Zarze i rozmiarówka jest jak najbardziej zaniżona (również dziecięca, nie tylko damska). Zawsze kupuję tam wszystko o rozmiar większe niż w każdym innym sklepie, oczywiście wiem, że niektóre fasony spodni są w ogóle nie dla mnie, ze względu na szerokość nogawki. Zdziwiło mnie natomiast ostatnio, gdy zamówiłam żakiet w rozmiarze M i był mocno ciasny.

Jakież było moje zdziwienie, gdy wieczorem zobaczyłam ponad 40 000 lajków pod tym postem (w tej chwili jest ich już ponad 80 000, do tego ponad 7000 komentarzy i ponad 3600 udostępnień). Tyle osób przybiło jej piątkę – pomyślałam.

Kiedy zaczęłam czytać komentarze, zorientowałam się w jakim jestem błędzie!

Uwaga:

„Po pierwsze skoro wiesz, że są to ubrania za małe, to po co na siłę chcesz się w nie wcisnąć? Po drugie, patrząc na to zdjęcie, to ciężko mi uwierzyć, że uprawiasz sport (no może jakąś jogę), a już tym bardziej w to, że trzymasz michę. Bez urazy, ale jesteś nalana jak moi koledzy w okresie „masowym”, więc zamiast marudzić, że producent be, że rozmiar za mały (choć powinnam się zmieścić), to proponuję ogarnąć sobie bilans, bo idzie w masę masakrycznie i żeby nie wiem co, to w 42 się nie wciśniesz nawet w rozmiarówce amerykańskiej. Tak, wiem, 50 na metce, to nie to samo co 38, ale czas się z tym pogodzić.”

 

„Ciekawi mnie jaki regularny sport uprawia autorka postu? Jakieś wypasanie baranów?

 

„Zara jest marką ekskluzywną, stworzoną z myślą o szczupłych i ładnych ludziach. Ty się widocznie do takich nie zaliczasz.”

 

„No dla mnie to za bardzo wymiarowa nie jesteś, bo masz gruby brzuch, bez jakiegokolwiek wcięcia w talii”.

 

„Zgadzam się. Szerokie biodra i brak talii. Mało kobieca figura. Kobiecych krągłości brak, natomiast jest coś w rodzaju „ociosania”. Na pewno nie jest to wiotki i seksowny rozmiar 36.”

 

„Droga Dr Lifestyle, zamiast łyżki do butów i smaru użyj łyżki stołowej i majonezu które nosisz w plecaku na wypadek spadku dobrego nastroju.”

 

„Trzeba schudnąć a nie narzekać. Ewentualnie kupować w sklepie dla grubych.”

 

„Wyczuwam ból dupy…Wszyscy są winni temu, że musze większy rozmiar założyć tylko nie ja sama…Pamiętaj odłóż ciastka bo dupa rośnie”.

 

Itp. Itd…

SZOK!!!

Zdecydowanie kanony piękna zmieniły się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. To co kiedyś uważane było za piękne u kobiety – szerokie biodra, duży biust, miękka jasna skóra dziś jest uznawane za zaniedbanie i zapuszczenie się.

I nie mówię tu o zjawisku otyłości, które rzeczywiście jest coraz większym problemem – wcale nie estetycznym, a zdrowotnym. Z tego względu jestem przeciwna promowaniu nadwagi jako normy, bo każda nadwaga jest dla zdrowia szkodliwa, jest jednostką chorobową, którą trzeba leczyć – zarówno w głowie jak i w ciele.

Mówię o normalnym wyglądzie kobiety. Kobiety, która nie stara się za wszelką cenę wyglądać jak nastolatka, kiedy już nią nie jest.

Mam ostatnio taki problem z Instagramem. Codziennie przewijam setki zdjęć kobiet, których wygląd powszechnie uznawany jest za idealny. Nie, nie mam problemu z tym, że nigdy nie będę tak wyglądać. Pogodziłam się z moimi ograniczeniami, słabościami. Doszłam nawet do tego momentu, że nie chcę już być idealna. Miałam taką chwilę, kiedy nie mogłam się pogodzić z tym, jak zmieniło się moje ciało po trzech ciążach i z wiekiem. Najpierw plastyka brzucha, potem dziesiątki zabiegów medycyny estetycznej – ultradźwięki, lasery, masaże drenujące. Do tego diety, treningi, obsesyjne liczenie kalorii, ważenie posiłków, codzienne ważenie siebie… OBŁĘD!!

Stop. Ja wysiadam.

Jestem szczupłą, w miarę zdrową, 36 letnią matką trójki dzieci. Chcę smakować świata bez obliczania, ile kalorii właśnie zjadłam. Chcę ćwiczyć, żeby być zdrowa i sprawna i nikomu nic do tego czy jestem triathlonistką, czy ćwiczę pilates, żeby osiągnąć swój cel. Chcę się cieszyć życiem, a nie zamartwiać tym, że przytyłam kilogram i łapać doła z tego powodu. Chcę, żeby moi synowie nie kierowali się kształtem pośladka i wcięciem w talii szukając sobie dziewczyny. Chcesz być wege – bądź wege, chcesz być miss bikini fitness – bądź miss bikini fitness, chcesz – jedz śniadania białkowo-tłuszczowe, chcesz – jedz owsiankę, ale do cholery bądź sobą i rób to dla siebie! I nie mów mi, że Twój sposób na życie jest jedynym słusznym i właściwym! Nie mów mi, że mam nie jeść makaronu, który uwielbiam, albo kromki pieczywa pełnoziarnistego do śniadania po to, żebym miała podobać się komuś w internecie! To paranoja!

Nie wylewaj na kogoś wiadra ścieków, bo napisał, że Zara zaniża rozmiarówkę. To nie Dr Lifestyle rozpętała gównoburzę, tylko właśnie komentatorzy tego postu!

Gdybym miała córkę to chyba odcięłabym jej dostęp do Instagrama. Zalewanie sieci obrobionymi w Photoshopie zdjęciami ciał kobiet jest szkodliwe! O ile w świecie mody i w prasie ten trend jest zwalczany, o tyle w internecie hulaj dusza piekła nie ma.

Tak się rodzą kompleksy, zaburzenia odżywiania i depresje.

Zastanawiam się jak w dzisiejszej rzeczywistości żyłaby moja babcia, która straciła twarz w wypadku samochodowym. Tak, straciła twarz. Szyba ścięła jej twarz – noc, policzki, czoło, brodę, wszystko było doszywane. Szczęka drutowana w kilkunastu miejscach. Była młodą kobietą. Jak dziś miałaby normalnie żyć, gdyby zewsząd słyszała, że nie pasuje do kanonu piękna?

Wyobraźcie sobie sytuację, że taki hejter idzie ulicą i zaczepia napotkane osoby mówiąc im to co możecie przeczytać w komentarzach pod postem Moniki – Dr Lifestyle. Abstrakcja? A w sieci to norma. Na ulicy uznalibyście go za agresora, napastnika, może ktoś nawet wezwałby policję, albo strzelił w ryj. A tu znajduje rzeszę fanów, którzy mu przyklaskują.

TO JEST CHORE!!!

Żyj tak, żebyś dobrze czuła się ze sobą, była zdrowa i sprawna fizycznie, nie zważając na opinię innych. Żyj nie porównując się do innych. Każdy ma inną historię, inne życie, inne problemy i ograniczenia. Nie możesz więc oceniać człowieka po zdjęciu zobaczonym w sieci, nawet jeśli to bloger i Twoim zdaniem sam się wystawia i chce być oceniany.

Żyj tak, by być szczęśliwym i dawaj szczęście innym. Nieważne czy w rozmiarze 32 czy 40.

 Anna Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę.

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

 

6 komentarzy

  1. Heh… Twojego bloga czytam od niedawna, ale chyba moglybśmy swobodnie spotkać się na kawie i pogadać jak dobre znajome 🙂 pochłaniam starsze wpisy kiedy tylko mogę miedzy jedna pielucha a druga i przybijam „wirtualny haj fajw” po kazdym poście. A komentując ten, stwierdzam – słowem w sedno. Złość mnie ogarnia na te komenty pod postem Dr Lifestyle :/ tyle się przecież pisze o tym, że jak się nie podoba to po co obserwować, a tym bardziej wylewać kubły pomyj… ale kobiety chyba niestety mają coś takiego we krwi – dos…am jej to będę się lepiej czuła :/

  2. Droga Aniu, tego samego dnia zobaczyłam post dr lifestyle i nie skomentowałam go mimo że miałam ochotę. I bym napisała pewnie coś podobnego co przytoczyłaś. Nie dlatego że jestem jakaś bardzo szczupła, nie ćwiczę prawie wcale (tyle co wieczorem poskaczę przed pójściem pod prysznic). Nie liczę kalorii, ale wiem mniej więcej co ile ma kalorii, jem dużo słodyczy- nawet o drugiej w nocy zjem ciastko. Po tej Pani nie było widać że ćwiczy, wręcz przeciwnie pomyślałam że jej sport to joga a zdrowe odżywianie się to jedzenie fastfoodów o trzeciej w nocy. Monika przesadza, to że się nie zamieściła w spodnie to nie znaczy że musi o tym pisać. Jakby spodnie były takie żeby ona mogła wejść to ja bym w dziale dziecięcym szukać musiała. Jedno jest prawdą że spodnie są szyte na osoby o określonych wymiarach a często jest tak że jak jest nam dobre w łydce to w udach lub w pasie za małe, i na odwrót. To że pani jest większa to niech szuka ubrań tam gdzie się mieści, a współczesne nastolatki są bardzo szczupłe. Naprawdę. Jak je mijam i widzę ich nogi które są bardzo szczupłe to wiem że spodnie w sieciówkach są szyte dla nich bo muszą w czymś chodzić! A tak na marginesie noszę rozmiar 36 i ważę 52 kg i jestem niska z dużymi łydkami i bezproblemu nieszczęśliwa się w spodnie z h&m czy Reserved.
    Pozdrawiam

    1. Jeśli masz wątpliwości co do stylu życia dr Lifestyle wejdz proszę na jej profil i zobacz inne zdjęcia. Dziewczyna powinna spokojnie miescić się w 38. Prawda jest taka, że Zara ZANIŻA rozmiarowke. Teoretycznie jest to sklep dla młodzieży, w praktyce 18 latka, z pelniejszymi biodrami widząca, że musi kupić rozmiar 40 może różnie na to zareagować. I o tym jest ten post, bo widzę ze nie zrozumialas. Dr Lifestyle miała ból tyłka nie o to, że ona się nie mieści, bo ma to w nosie, a o to, że gdy nie zmieści się w ten rozmiar ktoś z niższą pewnością siebie może być to problem. Ból tyłka jest o to, że promowane są sylwetki wybiegowe (uwierz, że dosyć umiesniona kobieta nie zmieści tylka i łydek w ich spodnie ), a nie po prostu zdrowe. I to jest chore. Podobnie jak reakcje tych wszystkich ludzi.

    2. Justyno, to niech nastolatki kupują rozmiar 32 lub 34, przecież są takie, sama mam nastolatkę w domu i takie zakłada. A kobieta dojrzała, czy też inna nastolatka o rozmiarze 38 niech ma możliwość kupienia spodni 38, które wejdą jej na tyłek. O to chodziło autorce.
      Aha – jedzenie fast foodów o trzeciej w nocy zdrowe nie jest, natomiast joga owszem, nie rozumiem dlaczego postawiłaś to w jednym rzędzie. Jogę szczerze Ci polecam, może wtedy cytowane powyżej komentarze i Ciebie oburzą. Ich forma, słownictwo jest niedopuszczalne, nie wiem jak można się tak zwracać do drugiego człowieka.

  3. Yyy mam nadwagę, ale chyba nie przyćmiła mi ona umysłu aż tak bardzo, żeby nie widzieć, że ta kobieta ma naprawdę obiektywnie świetną zdrową figurę, a nie tylko wg takiego „grubasa” jak ja (za którego się nie uważam, bo wyglądam normalnie jak na 27-latkę). To nawet ja kupuję zazwyczaj bluzki 38 i spodnie 42, chociaż wg dietetyczki mam 10 kg do schudnięcia. No ale ja nie kupuję w aż tak ekskluzywnych sklepach, tylko w Reserved, H&M albo na ciuchach.

  4. Kiedyś przychodzi czas na ten pierwszy komentarz…

    A więc, co do Dr Lifestyle- po prostu ma rację, tyle. Nie komentuje sylwetki itd. Pod jej postem masa hejtu. Nie wiadomo dlaczego… Bo nie photoshop, owsianka bio, śniadanie mistrzów, wygraj milion, rzuć palenie- mi sie udalo, whatever… Temat kontrowersyjny, ale prawdziwy.
    Rozmiar jest zaniżany, albo wzory sa dla osob które wpasowują się w ich grupy docelowe.
    Gorsze jest to, że komentarze nie mają na celu omówienia tematu ” dlaczego”, ale co by autorka robila wszystko, żeby się nie zmieścić w żaden ciuch, z tych konkretnych firm. A porównywanie cen i obrzucanie błotem, że kogoś stać lub nie stać, to już paranoja.
    Omijam te sklepy od X lat, bo wiem, że za kawałek ciucha, zapłacę jak za zboże – nie wiadomo dlaczego- raz, dwa- jakość nie taka, i moglabym tak mnożyć … Ja to ja.
    Rozmiar 40/42 podobno jest jednym z najpopularniejszych….
    Chce ktoś tam kupować, proszę bardzo, jego wybór. Nie bojkotuje, bo nie ma sensu. Nie mniej rozmiar jest inny niż taki, w który wchodzi przeciętna Kobieta, w sklepach innych marek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *