DLACZEGO WIECZNIE BOLI MNIE BRZUCH? TERAZ JUŻ WIEM.

To nie będzie kolejny tekst naukowy. Nie będzie statystyk ani wyników badań.

Opowiem Wam jak znalazłam odpowiedź na pytanie, dlaczego wiecznie boli mnie brzuch i odczuwam dyskomfort trawienny.

Moje kłopoty z trawieniem zaczęły się wiele lat temu. Próbowałam zaobserwować po czym źle się czuję i za bóle brzucha obwiniałam głównie słodkie owoce.

Poniekąd nie myliłam się, ale mimo tego, że nie jadłam gruszek, winogron i śliwek bez przerwy w moich jelitach po prostu się gotowało. Próbowałam kuracji probiotykami, rezygnacji z tłustych i smażonych dań, cukru. Żadnych efektów.

Mój brzuch był wiecznie wzdęty, w środku grała orkiestra, bóle potrafiły zgiąć mnie w pół.

Do tego nie chudłam. Mimo diet i treningów waga stała w miejscu.

Postanowiłam pójść na wizytę do dietetyczki.

Trafiłam na prawdziwego fachowca, który w pierwszej kolejności skierował mnie na badania.

Żeby sprawdzić co mi szkodzi, musiałam zrobić badania na nietolerancje pokarmowe, badanie w kierunku obecności toksyn grzybów oraz badanie w kierunku nietolerancji laktozy.

Na wyniki czekałam dość długo, bo prawie trzy tygodnie. Rozwiały one wszystkie wątpliwości dotyczące moich dolegliwości trawiennych.

Badanie w kierunku nietolerancji laktozy wykazało, że jest ona w moim przypadku uwarunkowana genetycznie – pierwotna. Z wiekiem produkuję coraz mniej enzymu – laktazy, która trawi laktozę – cukier mleczny.

Do tego panel na nietolerancję wykazał wysoki poziom przeciwciał na mleko i kazeinę.

Poza nabiałem słabo toleruję również jaja i kilka innych produktów, jak na przykład gluten. Tu pokusiłam się o badania w kierunku celiakii i ponieważ nie wykazały one tego schorzenia, po próbie eliminacji i włączenia glutenu do diety wiem, że to nie gluten mi szkodzi (ograniczam go tylko, ale nie eliminuję całkowicie).

Prawdziwym winowajcą mojego złego samopoczucia jest ewidentnie mleko krowie.

Organizm ludzki to niesamowita machina. Otóż wyobraźcie sobie, że mleka nie lubię od dziecka. Już jako kilkumiesięczny szkrab odmawiałam picia mleka, moja mama musiała ratować się kaszkami. W dorosłym życiu również mleka nie tknęłabym w formie nieprzetworzonej.

Niestety problem w tym, że uwielbiam jego przetwory: twaróg, sery, jogurt naturalny, kefir, śmietanę.

Gdyby w grę wchodziła jedynie nietolerancja laktozy, mogłabym ratować się zażywając Lactocontrol (laktazę w tabletkach) lub kupując produkty bez laktozy (w tej chwili można już dostać wszystkie produkty mleczne bezlaktozowe). Niestety do tego dochodzi alergia na białko, która w moim przypadku daje podobne objawy.

Mleko jest zatem dla mnie przekleństwem. Naprawdę bardzo staram się ograniczać wszelkie produkty mleczne, choć czasem po prostu nie potrafię odmówić sobie zjedzenia na przykład plastra sera, posypania makaronu parmezanem czy usmażenia jajecznicy na maśle.

Jem ze świadomością, że będę się potem źle czuła.

Piszę Wam o tym, bo wiem, że problem jest dość powszechny. Nie chcę się tu bawić w statystyki, ale są kraje, gdzie ponad 90% ludzi nie trawi mleka krowiego i z powodzeniem od wieków zastępują je mlekiem roślinnym (kokosowym, ryżowym, sojowym itp.)

Piszę, bo wiem, że wiele osób w Polsce ma problemy trawienne i zupełnie nie łączy tego ze spożywaniem nabiału. Osobiście znam przypadki, gdzie po mojej sugestii odstawienia mleka okazywało się, że wszelkie dokuczliwe objawy znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po rezygnacji z produktów mlecznych.

Jakie mogą być objawy nietolerancji laktozy?

Dyskomfort w obrębie jamy brzusznej, uczucie przelewania, wzdęcia, bóle brzucha, biegunka, wymioty, zgaga.

Jak sprawdzić czy to właśnie nietolerancja laktozy?

Najprostszym sposobem jest wykluczenie z diety produktów, które zawierają laktozę. Pamiętajmy, że oprócz oczywistych produktów takich jak mleko, ser czy śmietana laktozę zawierają również produkty takie jak: lody, ciasta, pieczywo, słodycze, margaryna, zupy i sosy w proszku, margaryna, a także duża ilość leków i wiele innych. Objawy powinny ustąpić w ciągu dwóch tygodni od odstawienia. Po dwóch tygodniach należy wykonać próbę i zacząć z powrotem wprowadzać mleko do diety. Jeśli objawy powrócą – mamy cholerstwo.

Są również inne metody – np. wodorowy test oddechowy czy badanie genetyczne z krwi. Najbardziej inwazyjnym jest biopsja jelita – tylko ona jest w stanie określić poziom zaawansowania nietolerancji.

Leczenie polega w zasadzie wyłącznie na wykluczeniu z diety produktów zawierających mleko. U osób, które trawią jeszcze jakieś ilości laktozy można wspomóc się enzymem w tabletkach lub zamienić produkty laktozowe na te bez laktozy.

Osoby, które w ogóle nie tolerują laktozy zwijają się nawet po zażyciu leku przeciwbólowego, który ją zawiera (znam również taki przypadek.)

Słyszałam, że pomocna jest probiotykoterapia. Mnie jednak nie pomogła.

Problem z nietolerancją w Polsce jest taki, że nasza kuchnia opiera się w dużej mierze na produktach mlecznych. Wszystkie wypieki (łącznie z pieczywem), zupki ze śmietaną, twarożki, chłodniczki, jogurciki, kawka z mlekiem, sosy, naleśniki, mizerie – wszystko zawiera nabiał. Trudno przed nim uciec. W Azji nie miałam najmniejszych problemów z jedzeniem. Wszędzie dodawane jest mleko kokosowe.

Człowiek jest jedynym gatunkiem w naturze, który spożywa mleko innego gatunku. Od pokoleń, od setek lat.

Eliminacja nabiału jest trudna, ale z pomocą przychodzą nam wegańscy kucharze, którzy wydają książki kucharskie, prowadzą blogi. Jest ich teraz naprawdę masa! Dzięki nim możemy zmienić nasze życie na lepsze – bez bólu i skrętu jelit. Proponują pyszne dania bez mleka i jego przetworów, które naprawdę nietrudno zrobić.

Jeśli cierpisz z powodu opisanych wyżej objawów warto sprawdzić czy to nie mleko sprawia, że cierpisz co dnia.

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę.

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

 

 

 

 

 

1 Comment

  1. To proste i oczywiste – mleko krowie jest dla cielaków tak samo jak mleko matki jest dla niemowlaka! Nic dziwnego że gro ludzi źle się po nim czuje. Propaganda i lobby przemysłu mleczarskiego wmawia nam że bez mleka i nabiału nie da się żyć a przecież na rynku jest tyle alternatyw od mlek roślinnych po sery i jogurty i inne „zamienniki” dla tych którzy nie potrafią zrezygnować z ulubionych smaków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *