DROGA MAMO NIEJADKA, NAPISAŁAM DO CIEBIE LIST

Droga Mamo Niejadka,

Chciałabym Ci coś powiedzieć.

Chcę żebyś wiedziała, jak dobrze Cię rozumiem, choć kiedyś zupełnie nie rozumiałam.

Chcę Ci powiedzieć, że wiem co czujesz, kiedy brakuje Ci już sił, chęci i pomysłów na to, żeby Twoje dziecko coś zjadło.

Być może właśnie Twój Niejadek od małego zjadał 80 ml mleka zamiast 200ml jak inne dzieci.

Być może właśnie Ty słyszysz bez przerwy od innych mam teksty w stylu: „mój je wszystko”, „może spróbuj BLW – daj mu wybór”, „przestań go karmić, niech je sam”, „na pewno je za dużo słodyczy”, „dawaj mu tylko wodę do picia”, „wydziwia” , „zgłodnieje, to wszystko zje” i tym podobne.

A Ty próbowałaś już wszystkiego. I czujesz się winna tego, że Twoje dziecko nie je. Szukasz przyczyny w sobie. Inne dzieci jedzą wszystko, a Twoje zaczyna posiłek od „nie jestem głodny” albo „czy muszę wszystko?” I karmisz dużego konia, bo wiesz, że inaczej nic nie zje. Będzie żył powietrzem.

Przy każdy posiłku grzebie w talerzu, zawsze znajduje w potrawie coś czego nie lubi, jego porcja przypomina porcję sikorki, licytuje się z Tobą bez przerwy, ile jeszcze łyżek albo widelców musi zjeść.

Owszem jest kilka rzeczy, które lubi. Nie wyobrażasz sobie jednak 7 dni w tygodniu serwować rosołu i naleśników. Starasz się podtykać mu coraz to nowe produkty i dania, ale on tylko kręci nosem. Kładzie się na stole i marudzi. Brzuch boli, niedobrze mi, to jest dla mnie za dużo, ja tego nie zmieszczę i takie tam.

Znam to na pamięć.

Mamo Niejadka, nie oczekuj zrozumienia od mam, których dzieci jedzą normalnie. One nie wyobrażają sobie jak trudno jest karmić Niejadka. Ja też sobie tego nie wyobrażałam, dopóki nie urodziłam Niejadka. Moje starsze dziecko je wszystko.

Wiedz, że nie jesteś sama. Jest nas wiele. I żadna z nas nigdy nie powie drugiej –„zwykłe fanaberie”, „co z Ciebie za matka?”.

Wiem jak Ci przykro, kiedy przychodzi lato, a Twoje dziecko nie chce nawet zerknąć w stronę pachnących warzyw i owoców.

Wiem co czujesz, gdy w restauracji jedyne co chce jeść Twoje dziecko to frytki.

Często zastanawiasz się co jeszcze możesz zrobić. Boisz się, czy Twój Niejadek nie rozchoruje się w końcu. Każdy bilans zaczynasz od tłumaczenia się, „dlaczego takie szczupłe”.Wiecznie w dolnej granicy normy albo poniżej. Ten wzrok lekarza, sugerujący, że głodzisz własne dziecko.

Mamo Niejadka nie obwiniaj się. Robisz wszystko co możesz, żeby Twoje dziecko zjadło pełnowartościowe posiłki i było zdrowe. Wiem, że czasem tym posiłkiem jest Fantazja albo płatki z mlekiem. Ale tylko Ty wiesz o tym, że jeśli będziesz próbowała dać mu brokułową, to zaciśnie usta, rozpłacze się albo zwymiotuje.

Może nie uwierzysz, ale kiedyś Twoje dziecko będzie jadło normalnie. Może nawet będzie smakoszem i wielbicielem jedzenia. Niewielkie to pocieszenie, ale póki co jedyne co możesz, to podawać mu to co lubi, co jakiś czas próbując rozszerzać menu i kontrolować morfologię. Witaminy prawdopodobnie musisz suplementować.

Musisz też olać to, co mówią do Ciebie mamy wszystkojedzących dzieci, to co czytasz w gazetach i na blogach, że pokroić fantazyjnie, że myszki z twarożku, że buźki z warzyw, że muchomorki z jajek…

Twój Niejadek jest odporny na gadżety i tricki i z dnia na dzień nie zacznie pochłaniać warzywnych stworzonek.

Robisz wszystko jak należy. Naprawdę.

Mam troje dzieci. Wychowują się razem, w jednym domu, w którym gotowanie jest sztuką. Rodzice są miłośnikami kuchni świata. Jedzenie jest urozmaicone, atrakcyjne, pyszne, świeże.

I to niczego nie zmienia. Żadne umiejętności kulinarne ani delikatesowe produkty nie zachwycają Niejadka.

Nie raz jeszcze przewrócisz oczami, gdy Twój Niejadek będzie grzebał w swoim talerzu odsuwając niechciane jedzenie. I trudno. Pogódź się z tym i zrzuć z siebie ciężar. Nie załamuj rąk. Odpuść syropki na apetyt i babcine sposoby. Takie masz dziecko. Wyjątkowe. Zaakceptuj je. Tak po prostu.

 Anna Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

18 komentarzy

  1. Tylko jak zaakceptować, kiedy 2-letni niejadek przechodzi już trzecie zapalenie płuc, a lekarze zaczynają od „podstawą odporności jest urozmaicona dieta”? Najbardziej irytują rady wszystkowiedzących, typu „nie zje obiadu, zje kolację, nie zje dziś, zje jutro”, nauczyłaś wybrzydzania, ty ją karmisz przed tv?! Itd, itp. A waga stoi już w pierwszym roku, a trzylatek nosi getry na 74… syty głodnego nie zrozumie.

    1. Mój trzylatek też od półtora roku nie przytył ani grama. Od roku urósł tylko 6cm.
      I ciągle przeziębiony.
      Mógłby całymi dniami nic nie jejść, naprawdę. U nas „jak zglodnieje to zje” się nie sprawdza.
      Najchętniej jadłby parówki z keczupem. Na śniadanir, obiad i kolacje…

  2. Bardzo mądre słowa i dobre podejście do jakże trudnego tematu. Powiem tylko, że sama byłam niejadkiem w dzieciństwie i niby mi przeszło z wiekiem. Jednak czasem mam tak, że mogłabym pół dnia nie jeść a innym razem mam wilczy apetyt np.na wieczór. Jakieś zaburzenia jedzenia mogą zatem pozostać. Najgorsze co można zrobić, to wmuszać jedzenie dzieciom. Wiem, bo mnie karmiono na siłę i nie raz już prawie wymiotowałam a musiałam jeść do końca, siedzieć aż zjem godzinami itp . Rodzice bali się, że będę chorować, w szkole miałam niedowagę i lekarze ich wręcz straszyli. Wydaje mi się, że przez to w dorosłym życiu nie jem prawidłowo, nie sprawia mi przyjemności gotowanie i samo jedzenie. Czasem tak, ale jak widzę jak inni cieszą się z czasu spędzonego w kuchni, wymieniania przepisów, to jest mi to obce. Mam wrażenie, że jem tyle, żeby czuć się dobrze i przeżyć. Nigdy nie pytam z czego jest salatka czy jak coś zrobić, po prostu jem i odchodzę od stołu. Znam kilka podobnych przypadków i do dziś te osoby mają podobne do mnie odczucia. Dlatego rodzice owszem starajcie się, ale nic na siłę 🙂

  3. Dziekuje za ten artykuł , ja mam dwie niejadki i o zgrozo 10 lat i 8 lat i jest tragedia, a moj najmłodszy chudzielec 7 lat a 3 udka z kurczaka wciąga na raz

  4. Nie prawda nie prawda !!!! Niejadki to dzieci które maja dyzbioze w jelitach, nie chcą jeść więcej niż pokarmów które będą wspierały rozrost pasożytniczych bakterii . Zapraszam do lektury książki GAPS Natasha McBride . Każde dziecko może zacząć jeść tylko trzeba zmienić środowisko w jelitach .

  5. Jakbym czytała o nas. Nigdy nie wmuszam jedzenia. Daję to co lubi. Od pół roku je na przemian kotlet ziemniaki marchewka lub kopytka z cukrem. W przedszkolu jedyny posiłek który tknie to zupa (na szczęście). Dzięki temu zjada warzywa. Pogodzilam się z tym. Po prostu gotuję specjalnie dla niego codziennie to samo i nigdy nie wmuszam.

  6. Ja też byłam niejadkiem z wieczną niedowagą. Oj czego moi rodzice nie próbowali, żebym zaczęła jejść…
    Ale jako dorosła uwiebiam jedzenie. Tak pokochałam gotowanie, że po studiach postanowiłam zostać kucharzem.
    W pamięci wciąż mam ślęczenie nad talerzem, sama przy stole bo wszyscu już zjedi. Karmienie na siłe, za mame, za tate, za siostre, babcie, dziadka i sąsiadkę😂
    Ale moja miłość do jedzenia nie jest zdrowa, to jakieś natręctwo, obżarstwo…

  7. Jak ja to wszystko znam… Moje dzieci nie lubią nawet (tu UWAGA!) frytek! Jajko, ser biały, zolty, szynka, mięsko? Wszystko nie!! Starsza (5 lat) je przeważnie tylko ziemniaki, młodsza (2 lata) buraczki czerwone i pomidor 😉 współczuję wszystkim mamom niejadków, inne nawet sobie nie zdają sprawy jakie to trudne zadanie nakarmić niejadka czymś więcej niż tylko powietrzem…

  8. Mam dwie córki starsza jadła ile mogła do tej pory tak ma. Waga w normie
    Druga córka młodszą o rok. Od samego początku był problem już w szpitalu wolała spać niż jeść. Od kiedy skończyła miesiąc co dwa tygodnie u lekarza bo była grubo poniższej normy i tak do roku. Przez pierwsze pół roku płacz że coś nie tak wszystkie badania zrobione na szczęście zdrowa ale czemu nie chce jeść co jest grane. Jak miała pół roku pojechałam do mojego wujka który jest pediatra. Powiedział mi tak ładnie ta są tylko siatki centylowe ona nie musi być w siatce idealnie a nawet tak jak moja może być grubo grubo poniżej siatki. Każde dziecko rozwija się indywidualnie każde jest wyjątkowe, a to jest tylko siatka widocznie ona nie potrzebuje więcej. Obserwuj czy jest ok czy coś się nie dzieje i rób badania. Na odchodnym dodał mi tylko pamiętaj kazde dziecko jest wyjątkowe.
    Teraz będzie mieć dwa latka waga mnie przeraża 9 kg z tym, że ona je nie lubi słodyczy kocha wodę i mleko. Słodycze je jak widzi że starsza chce jej zjeść ( mały sknerus chowa wówczas slodycE) je wszystko ale często i mało za to potrafi wypić chyba litr wody. Jest zdrowa to najwazniejsze

  9. Mój Mąż był takim właśnie niejadkiem. Teściowa po dziś dzień wspomina ile obaw i nerwów kosztowało ją nakarmienie syna. Te jej doświadczenia przekładają się na to, jak traktuje wnuka. Szcześliwa, że je cały czas podsuwa mu jedzenie, uważa wręcz, że go głodzę – generalnie syn niejadek odcisnął dość silne piętno na jej psychice. A Mąż ma dzisiaj ma apetyt wilczy, baaardzo lubi jeść – więc może faktycznie to z czasem mija…

  10. Stety niestety również rozumiem ten problem. Jest to mój pierwszy komentarz w internecie bo chcę Wam powiedzieć coś czego nie dowiesz się od zwykłego lekarza. Nie wiem czy w Twoim przypadku jest to związane z chorobą, natomiast chcę abyście wiedziały że w Centrum Zdrowia Dziecka na oddziale gastrologii zajmują się przypadkami niejadków i naprawdę potrafią pomóc. Dzieci przyjmowane są na oddział z powodu bardzo ubogiej diety (pamiętam dziewczynkę która mając 7 lat jadła tylko jajka, 9-letniego chłopczyka jedzącego tylko bułkę i danonki, moją córkę która nie przyjmowała niczego co miało mokrą konsystencję ). Jeśli Twoje dziecko jest na etapie że szkodzi samo sobie poprzez zbyt ubogą dietę warto pomyśleć o wizycie (jest to zespół psychologa, neurologopedy i dietetyka)

  11. Moje dziecko było niejadkiem, teraz je hmm nazwijmy to normalnie, czyli potrafi zjeść tonę tego co lubi, a to czego nie lubi po prostu – mówiąc dosadnie – wyrzyga. 2,5 latek, 93 cm 15 kg. Myślę, że to dużo. Ale nie zje owoców, surówek, dań „dziecięcych” typu budyń, kisiel, chleb z dżemem, serek , nawet przy paskudnym monte ma odruch wymiotny.. Zjada kaszki mleczne, uwielbia mięso i kiełbasę, a z resztą musiałam kombinować.. Do naleśników się przekonał, ale muszą być puste, tak samo chleb,makaron – sam, bez niczego, nawet masło go obrzydza. Muszę robić grzankę i kroić w małą kostkę, wtedy zje z masłem. Uwielbia żur, nie znosi jajek – miksuje żółtko z żurem, inaczej nie zje. Zje omlet, ale musi być z kiełbasą. Z warzyw zjada pomidora i ogórka kiszonego, resztę muszę miksować albo rozgniatać w zupie – oczywiście z dużą ilością mięsa. Nie zawsze zje, ale chociaż mięso jakoś mu wcisnę. Rybę zje, pod warunkiem że nie smakuje jak ryba – czyli tylko świeży dorsz albo o dziwo, wędzona makrela. W lecie jadł maliny i porzeczki, ale z krzaka. Jak miał na talerzyku to za nic nie zjadł. Jabłko zjada tylko w postaci „lizaków” – patyki od szaszłyków z nabitymi kawałeczkami jabłka.. Nie trzeba go namawiać na orzechy – ale tylko nerkowce i migdały. Oczywiście nie pogryzie porządnie i potem boli brzuszek. Ale muszą być całe, kawałki albo krem to w ogóle .. szkoda gadać. Jest płacz i „zepsułaś moje orzeszki”. Jedyna rzecz na którą teraz najbardziej narzekam, to fakt, że nie je takie prostych posilków- kanapka, serek, jablko, jogurt.. Wszystko musi być przygotowane, ugotowane, jedynie ta grzanka mnie ratuje tak „na szybko”. Szczerze współczuje mamom prawdziwych niejadków – mój brat do 4 roku zycia jadł tylko biały serek homogenizowany, wszystko inne od razu zwymiotował. Blady, chudy, wiecznie chory..

  12. zgadzam się z Tobą w 100%. Mam 2 dzieci, obydwoje to niejadki. Też życzyłabym sobie, aby w restauracji wybrały z menu coś innego niż frytki i pokładam nadzieję,że kiedyś ten dzień nastąpi. Póki co dorastam do nieprzejmowania się opiniami innych na temat mojego ZŁEGO odżywiania własnych dzieci i nie zmuszam ich do jedzenia. Wierzę, że z wiekiem zaczną szukać nowych smaków, póki co staram się wprowadzać im nowe smaki, ale już nie świruję w temacie i więcej odpuszczam. Mamy niejadków mamy cudowne zdrowe, szczupłe dzieci. A chyba zdrowie w życiu jest najważniejsze 😉 pozdrawiam niejadki i och mamy 😗

  13. Droga Mamo Niejadka!
    Ja też byłam Niejadkiem. Do 14 roku życia jadlam tylko rosol i suche bulki. Teraz uwielbiam jedzenie, kocham gotować i poznawac nowe smaki. Jestem zdrowa jak rydz, czego dowodem są świetne wyniki badań i piekna zdrowa córka. Ktora btw krzywi się na wszystko co nie smakuje jak mleczko mamy… 😉
    Wiem co przezywala moja mama ze mna i nieraz jej dziękuję za cierpliwość i sile. Chcę Wam tylko powiedzieć że to naprawdę mija. Naprawdę. My Niejadki tak mamy i nic złego nam się nie dzieje. Organizm wie co robi.
    Swietny, potrzebny tekst. Z pozdrowieniami dla wszystkich Niekadkow i ich Dzielnych Mam 🙂

  14. Czasami mogą być to kwestie emocjonalne, ale na pewno warto zacząć od najprostszej sprawy, czyli odrobaczyć. Fakt, żyjemy pod jednym dachem w rodzinie, ale każdy organizm jest inny. Mam dwójkę dzieci i starsze wcina wszystko (zupy, warzywa, owoce) młodsze jest typem niejadka (dotyczy to zwłaszcza warzyw). Myślę, że jeśli dziecko nie lubi czegoś, to ma ku temu powód. Może to być nietolerancja pokarmowa, albo właśnie jakiś rodzaj pasożyta. I poniekąd organizm dziecka jest na tyle mądry, że broni się przed zjedzeniem jakiegoś rodzaju posiłku, a tym samym nie „dokarmia” towarzystwa. Ja odrobaczam lekami, w kilku cyklach, a potem jeszcze ziołowe preparaty odpowiednie do wieku. Efekty są mimo, że badania nigdy nic nie wykazały. Myślę, że warto spróbować, zamiast się męczyć latami. Z tego co piszecie, takie niejedzenie przechodzi w nadmierną chęć jedzenia. I nie jestem zwolenniczką podejścia „jeśli nie je, to niech chociaż zje Danonka, albo paróweczkę”. Pytanie gdzie to widzi, jaki ma przykład z domu, bo jednak w dużej mierze my rodzice kształtujemy nawyki żywieniowe. U nas nie ma parówek, sklepowych batonów, ani mleka z płatkami. Są domowe słodycze, kasze i zdrowe domowe jedzenie. Dlatego, nawet jeśli dziecko jest niejadkiem i ma te kilka rzeczy, które zjada, to nie są to niezdrowe zapychacze. Warto próbować co jakiś czas podsuwać te same rzeczy, w inny sposób podane, inaczej przyprawione. U nas się to sprawdza. A i nigdy przenigdy nie zmuszać dziecka do jedzenia, natomiast wszelkie triki jak najbardziej do zastosowania, byle działało! A nie ‚byle co’ do jedzenia.

  15. Wszyscy piszą o dzieciach niejadkach…a ja mam takiego partnera (lat 29), który jest totalnym niejadkiem (aby było śmieszniej jest szefem kuchni 🙂 ) Je może z 10 rzeczy (ziemniaki, cebula, mięso wołowe, pierś z kurczaka, burgery, chipsy i czekolada). Nie mam pojęcia z czego to wynika… Mamy 6-cio miesięczną córeczkę, powoli rozszerzamy dietę (idzie raczej słabo, ale nie chcę schizować), za 2 miesiące wracam do pracy i szczerze mówiąc bardzo się martwię tym jedzeniowym aspektem 🙁

  16. Absolutnie nie widzę żadnego problemu. Większość dzieciaków nie chce jeść a potem w okresie dojrzewania pochłaniają prawie wszystko . Grunt to się nie przejmować i nie szukać problemu tam gdzie go nie ma. Witaminy ostatecznie można zaserwować w dobrych sokach typu bobofruit.

Comments are closed.