SAMOTNE MAMY SĄ WŚRÓD NAS

Co Ty możesz wiedzieć o samotnym macierzyństwie? – zapytasz. Masz męża, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa.

Mam. I dlatego właśnie chciałabym zwrócić uwagę na to ja wygląda życie samotnej mamy. Znam ich kilka. I wspieram jak mogę.

Bez względu na przyczynę tego stanu rzeczy.

Samotna mama codziennie sama stawia czoło światu.

Samotna mama nie ma dylematów czy posłać dziecko do żłobka czy przedszkola. Robi to, bo musi. Robi to, żeby zarobić na życie dla siebie i swoich dzieci.

Niejednokrotnie musi zaprowadzić chore dziecko do przedszkola, bo inaczej zwolnią ją z pracy. I nikt jej nie rozumie, bo każdy widzi tylko to, że „podrzuciła” dziecko, które zaraża inne dzieci.

A ona nie ma wyjścia.

Jest szczęściarą, jeśli dostaje alimenty. Jest szczęściarą, jeśli ma w pobliżu rodziców lub rodzeństwo. Jest szczęściarą, jeśli ojciec dziecka jej pomaga, a nie utrudnia i uczestniczy w jego wychowaniu. Jest szczęściarą, jeśli nie musi latami biegać po sądach i udowadniać, że woda jest mokra, że jest wystarczająco dobrą matką, że daje radę.

Zawsze daje. Bo musi.

Pracuje, bierze dodatkowe zlecenia – za mało czasu spędzasz z dzieckiem – mówią.

Zabiera dziecko do sklepu, lekarza – co za matka. Ciąga to biedne dziecko wszędzie. A co ma zrobić? Przywiązać do kaloryfera? Czy dzwonić po sąsiadach, żeby zapytać czy ktoś zostanie z jej dzieckiem?

Zostawia samo w domu. A ma jakieś wyjście?

Chyba nikt częściej niż ona nie słyszy „trzeba było..”

Łatwo się mówi, kiedy jest się w innej sytuacji.

Narzekamy na tych naszych chłopów, że nic w domu nie robią, nie angażują się, dziećmi się nie zajmują. A uwierzcie mi, że żadna z nas, żyjących w szczęśliwych małżeństwach nie chciałaby zamienić się na życie z samotną mamą. I wierzcie mi, że matka, której mąż pracuje za granicą i na co dzień jest z dziećmi sama to nie jest to samo, co mama samotnie wychowująca dziecko. Szczególnie, kiedy nie ma finansowego i psychicznego wsparcia.

I jest jej podwójnie trudno poukładać życie na nowo. Po pierwsze ma złe doświadczenia, które przeszkadzają. Często jest zgorzkniała, zamknięta w sobie, nieufna, przewrażliwiona, ostrożna i nadzwyczaj wysoko podnosi poprzeczkę. Po drugie ma dziecko, które musi zaakceptować partnera mamy, a partner musi je zaakceptować, co jest bardzo trudne.

Samotne mamy często nocami wyją w poduszkę, a rano wstają i uśmiechają się, żeby ich dzieci nie odczuły tego, że w środku rozpadają się na kawałki.

Samotne mamy robią co mogą. Ale czasem to nie wystarcza.

Samotne mamy nie proszą o pomoc, dlatego jeśli znacie takie, to spróbujcie ofiarować im swoją pomoc – być może jesteście w stanie odebrać ich dziecko ze szkoły lub zajęć dodatkowych, zajrzeć, gdy ich dziecko jest samo w domu, a mama w pracy, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Może zostać z dzieckiem, by mogły zrobić zakupy lub pójść do lekarza. Ja wiem, że żyjemy w czasach, w których ludzie żyją obok siebie i w ogóle się nie znają. Może masz taką sąsiadkę, koleżankę. Może mama kolegi z klasy Twojego dziecka jest samotną mamą.

I najważniejsze. Nie oceniaj. Jeśli nie znasz sytuacji na tyle dobrze, żeby z całą pewnością wydać wyrok nie oceniaj. Życie toczy się bardzo różnie. Im więcej życzliwości okazujemy innym, tym świat jest lepszy.

Droga samotna mamo. Nie współczuję Ci, tylko szczerze podziwiam. Podziwiam za siłę, odwagę, poświęcenie, za to, że zawsze przedkładasz potrzeby dziecka nad swoje własne. Jesteś samotna, choć rzadko sama. I czasem wydaje Ci się, że już nie dasz rady. Ale wstajesz następnego dnia i do przodu, bo liczy na Ciebie ktoś najważniejszy. Bądź dla siebie dobra.

Takie przesłanie na Święta.

 Anna Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

11 komentarzy

  1. Witam!
    Do tej pory nie myślałam tak o sobie…
    Ale to prawda, jestem SAMOTNĄ mamą.
    Od roku. A może zawsze nią byłam? Żoną byłam przez 13 lat, ale samotną mamą to chyba zawsze… Mój nieżyjący od roku mąż czasami bywał ojcem , czasami bywał małżonkiem… Nie chcę być okrutna, bo o zmarłych nie mówi się źle. Często byłam zdana sama na siebie, bo mój mąż wybierał alkohol niż mnie, dzieci. Przyzwyczaił mnie do samodzielności, nauczył liczenia tylko na własne siły. Może dlatego jego odejście nie zrujnowało naszego życia, chociaż lekko nie było i nadal nie jest. To był dobry człowiek, kochał nas na swój sposób, chociaż skrzywdzić potrafił boleśnie. Serce mi pęka, jak patrzę na moje dzieci (syn 13, córka 3), którym obraz ojca z czasem się zatrze… Ściska mi gardło świadomość, że może to i lepiej, bo już nie doświadczą zawodu ze strony taty. Płaczę nocami w poduszkę, dlaczego nas zostawił, że go potrzebujemy, że znowu jest ciężko…
    A potem przychodzi refleksja, że trzeba iść naprzód, że trzeba brać sprawy w swoje ręce. On już nie wróci, nie będzie już tak pięknie, jak dawniej. Ale też nie będzie tak upokarzająco i niepewnie, jak wtedy, gdy zawodził i nie dotrzymywał obietnic. Tylko mam cichą nadzieję, że chociaż tam z góry się nami opiekuje… Bo my o nim pamiętamy. Mimo wszystko.

  2. ja też całym sercem podziwiam samotne matki. ale, prawdę mówiąc, jeszcze bardziej podziwiam samotnych ojców

  3. Ja jestem samotną matką trójki malych dzieci, gdyż zostałam wdową. Jest ciężko, bo żal mi dzieci, że nie mają już taty i żal mi tego, że mąż nie może już uczestniczyć w ich dorastaniu a tak sie cieszył, ze bedzie miał troje. Bardzo go kochałam a on kochał nas i dlatego ciężko mi zrozumiec, kiedy ludzie z własnego wyboru powodują rozpad rodziny, bo ja bym oddała wszystko aby moja rodzina była w komplecie a niestety odebrano mi to nieodwracalnie na zawsze😢

  4. No niestety to jest prawda. „Samotne mamy często nocami wyją w poduszkę, a rano wstają i uśmiechają się, żeby ich dzieci nie odczuły tego, że w środku rozpadają się na kawałki.” Jestem 23letnia mamą miesięcznej Lilianny. I tak, niestety samotą mamą. Niby to dopiero początek, a strasznie mi już jest ciężko, ale muszę dać radę. Dla tej małej kruszynki bo Ona jest całym moim światem. Moja mama ostatnio mi powiedziała „Nie jesteś samotną mamą, tylko samodzielną” I tej wersji się trzymam. Pozdrawiam wszystkie samodzielne mamusie! 😘 Wesołych Świąt! ❤

  5. Dziękuję za ten artykuł akurat dziś, tu i teraz…
    Pięknych Świąt życzę, zdrowia, spokoju, odpoczynku, bycia w zgodzie z sobą, bycia tu i teraz… radosnych chwil z bliskimi.

  6. Proszę wybaczyć, ale ja się z Panią po prostu nie zgadzam. Piszę to z pozycji osoby, która była właśnie tą samotną mamą, która wszystko miała na swojej głowie. Zaprzecza Pani sama sobie. Jak kobieta, która ma faceta „nic w domu nie robiącego, nie angażującego się, dziećmi się nie zajmującego”może żyć w „szczęśliwym” małżeństwie? W którym miejscu jest to lepsze od bycia Panią własnego losu? Będąc sama odpowiadam tylko za siebie i dziecko, a będąc z takim osobnikiem na karku martwię się jeszcze o niego. Czy moje samotne macierzyństwo jest pretekstem by posyłać chore dziecko do przedszkola? Zwolnią mnie z pracy, bo wzięłam chorobowe? A co to Ciemnogórogród? Jak mam takie obawy to w takim miejscu nie pracuję. Nie ma pracy powiecie, chyba dla tych co jej mieć nie chcą. Ja będąc w takiej sytuacji, po prostu ją zmieniłam. Nie szukajmy usprawiedliwień by być gorszym, słabszym. Szukajmy powodów by być silniejszym i lepszym. Ten wpis brzmi jak propaganda trwania w nieszczęśliwych związkach, bo samotnym jest gorzej, a jak już jesteśmy samotni to mamy tak przesrane, że zgadzamy się na wszystko co nam życie da, bo my takie biedne i nas szef wydyma itd. Ja w swoim stanie znalazłam wiarę we własne siły, stałam się samowystarczalna i sama ze sobą szczęśliwa. Po prostu uwierzyłam w swoją wartość. Kochając siebie mogłam pokochać drugiego człowieka i stworzyć z nim wartościowy dom, a nie funkcjonować w marazmie, bo samej to przej***ane. Także ja dziękuję za tę litość i usprawiedliwianie niefajnych zachowań . Sądzę, że te samotne jej nie potrzebują,..są zbyt dumne. Jedyne co można przyjąć z dumą to: brawo dziewczyno, dajesz mi paliwo by trwać, skoro Ty dajesz radę to i ja dam!

  7. Popłakałam się 🙁od niedawna jestem samotną mamą. Okropna jest ta samotność i okropne są te „dobre” rady: bo powinnaś…

    1. Z czasem zaciera sie bol a po latach przestajesz myslec ze jestes samotna. Sama wychowuje dzieci od 10 lat i czas ten jest dla mnie odkryciem siebie mojej wartości czas na przebaczenie innym i sobie. Jest ciezko szczegolnie z dziecmi dorastajacymi ale to ze jestem skupiona na relacjach z nimi jest lepsze niz walka z ich tata albo koncentracja na ranach i tym razem sprawdza się madrosc prawdziwa czas leczy rany Powodzenia

  8. Niektóre „samotne matki jak to nazywasz ” są z własnego wyboru ,bo nie umiały usiedzieć na dupie i wolały przygody z innymi facetami i ich związek przestał istnieć a teraz wołają o pomoc … „Jestem sama co mam zrobić ” Są teraz takie czasy że wszyscy uważają że to faceta wina ale niejednokrotnie jest na odwrót…
    Mówicie że facet ma obowiązek utrzymywać swoje dziecko ok zgodzę się ale nie utrzymywać swojej byłej która sobie sama zgotowała taki a nie inny los . Niejednokrotnie spotykam się z opiniami aaa bo odeszles no tak odeszlem bo z kimś takim nie było sensu być i egzystować chociaż wiemm ze najbardziej ucierpiało dziecko , z którym mam bardzo dobry kontakt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code