DO KOBIET, KTÓRE MIAŁY GORZEJ I NIE NARZEKAŁY

Chciałabym zwrócić się z gorącą prośbą do Pań (tym razem do Pań, bo akurat w tej kwestii zawsze odzywają się wyłącznie kobiety).

Pod moim apelem do osób, które parkują na miejscach dla rodziców z dziećmi znalazło się mnóstwo komentarzy takich jak ten:

„Bez przesady. Radziłam sobie sama bez takich przywilejów. (…) Macierzyństwo nie jest chorobą czy kalectwem.”

A więc drogie Panie, które uwielbiacie komentarze w stylu:

Za moich czasów nie było…, i jakoś sobie radziłam.

Przestań robić z siebie męczennicę, ja musiałam…i doskonale sobie radziłam.

Kiedyś to kobiety musiały…, a Ty doceń jak Ci dobrze.

Czego narzekasz, my to używałyśmy tetrowych pieluch i nie miałyśmy pralki (mój ulubiony tekst) i nie narzekałyśmy.

Skoro kiedyś było tak zajebiście bez przywilejów i udogodnień zrezygnujcie z nich. Dajcie im spokój. To były czasy. Nic nie było, wszyscy mieli pod górę i nikt nie narzekał.

My, matki i kobiety w 2018 będziemy z nich korzystały kiedy tylko mamy taką możliwość i kiedy tylko nam przysługują. Bo tak. Nie zrezygnujemy z nich na rzecz tych, które twierdzą, że „miały gorzej”.

Będziemy korzystały z miejsc parkingowych dla rodziców z dziećmi, przywilejów dla ciężarnych, pierwszeństwa w kolejkach, miejsc siedzących, nowinek technicznych i wszystkich możliwych sposobów na ułatwienie sobie życia.

A Wy wracajcie do swoich fajnych czasów bez pralek automatycznych, cienkich podpasek, opiekunek, paznokci hybrydowych, zakupów online, telefonów komórkowych z dostępem do internetu i supermarketów spożywczych. I nie narzekajcie.

Do Waszych czasów gdzie każdemu dziecku przysługiwało przedszkole i kubek mleka, pracowało się od 7 do 15, a niedziele zawsze były wolne.

Do czasów, w których można było liczyć na sąsiadów i rodzinę bliższą i dalszą.

Do czasów kiedy babcie były w domu, na emeryturze i mogły Wam pomóc zająć się wnukami.

Do czasów, kiedy rozwodziło się o połowę mniej ludzi niż dzisiaj, a co się z tym wiąże o połowę mniej kobiet samotnie wychowywało dzieci.

Nam, mamom w 2018 roku wcale nie jest łatwiej! Owszem technologia poszła do przodu i dlatego mamy dziś urządzenia, których nie było wtedy, kiedy wychowywali nas nasi rodzice.

Ale naszym największym problemem nie jest fakt, że ktoś zaparkował na miejscu dla rodziców z dzieckiem, albo wepchnął nam się w kolejkę do kasy dla ciężarnej, kiedy my stałyśmy z wielkim brzuchem, żeby zrobić zakupy.

Naszym największym problemem jesteście Wy  – kobiety, które tak komentują. Bez krzty empatii, zrozumienia i życzliwości. Z pogardą, wyższością i kpiną. Wy, które nie respektujecie przyznanych nam przywilejów, drwicie z nich i z nas – innych kobiet – nazywając nas męczennicami, wygodnickimi, paniusiami, słabymi i nie znającymi życia.

Jestem ogromnie ciekawa czy pisałybyście to samo, gdyby przyszło Wam rodzić dzieci i wychowywać je dziś.

Naszym problemem jest presja społeczna, której Wy nie doświadczyłyście, a której my jesteśmy poddawane każdego dnia za pośrednictwem internetu. Presji związanej z macierzyństwem, życiem, wyglądem zewnętrznym, stanem portfela, pracą, domem.

Zapewniam Was, że nie żyjemy w lepszych czasach niż Wy. Żyjemy w innych. Teraźniejszych.

Więcej życzliwości. Mniej oceniania. Tym bardziej, że same też nie chcecie być oceniane.

Macierzyństwo nie jest chorobą ani kalectwem. Za to zazdrość jest chorobą, a brak empatii kalectwem emocjonalnym.

Pozdrawiam

 Anna Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

12 komentarzy

  1. Bez urazy, ale przyganiał kocioł garnkowi, a sam smali 😉
    Lekko kpiący i ciut drwiący tekst, z nutką arogancji raczej nie przekona nikogo do racji w nim zawartych. Może odrobinę cieplej do tych, które miały inaczej? Może empatia mocniej przemówi, niż krytycyzm?
    Pozdrawiam, Ewa, 43 lata, matka czterech synów (A. 23 lata, K. 22 lata, H. 20 lat i D. 13 lat), rozwiedziona, nie samotna, szczęśliwa 😁

  2. Super wpis!!! A pewnie TE kobiety burzą sie bo same korzystają z udogodnień które sie im nie należą… A być może przyzwyczajenie z czasów „czy się stoi czy się leży….” Czyli każdy traktowany byl tak samo niezależnie od okoliczności -i sentyment pozostał…

  3. Mocny i dobry wpis. Chociaż mam dwie babcie do pomocy, to obserwuje dużo znajomych, którzy sami wychowywani przez ich babcie, teraz nie maja w ogóle wsparcia.

  4. Moja kochana teściowa przy każdej okazji mi wspomina, że ona nie miała płatnego rocznego urlopu macierzyńskiego…

  5. Podpisuję się pod tym wpisem rękami, nogami i czym tylko się da!! W końcu ktoś torba podsumował!! Mam już dość uszczypliwych komentarzy „kiedyś było gorzej i nic nie było dostępne i miałam 2 dzieci, nikt mi nie pomagał i jeszcze gospodarkę mialam na głowie a ty masz wszystko, mąż ci pomaga przy dziecku i jesteś zmęczona?!”. Tak. Jestem. Bo teraz macierzynstwo jest zupełnie inne niż kiedyś, teraz jest dużo więcej alergii, zabiegow kosmetycznych przy dziecku, aktywnosci na dzieci, na wlasne rodzenstwo czesto nie ma co liczyc, babcie i dziadkowie tez chca miec wolnosc i swobodę albo pracuja wiec nie chcą sie zajmowac wnukami, o sasiadach to juz w ogole nawet nie wspominam bo czesto sa to kompletnie obcy ludzie i ledwo „dzien dobry” powiedzą. Tak wiem ze bylo gorzej, ale to nie jest powod zebym miala nie korzystac z tego ze teraz jest „lepiej”. I nie mam zamiaru czuc sie z tego powodu winna. Czasem musze odpoczac. Od obowiazkow, od presji spolecznej,od wielu rzeczy bo to co teraz jest gorsze to to ze zyjemy w duzym stresie (tak wiem, za komuny tez byl stres ale przynajmniej wszyscy mieli prace a teraz?) dlugo by pisać…

  6. Kiedyś to…
    Ulubiony początek zdań teściowej. Jak tylko słyszę to mam ochotę przybić jej piątkę. Cegłowką. W twarz.
    Kolejne zdanie które mi podnosi ciśnienie „Mąż pomaga w domu?” Nie! Nie „pomaga”. Pomagać może rodzeństwo. On ma tak samo obowiązki jak i ja. Dla nas to po prostu rodzicielstwo a nie „pomoc”.
    I jestem zmęczona. Zmęczona komentarzami I złotymi radami sprzed miliona lat.

  7. Te złośliwe komentarze rozpoczynają się już gdy kobieta w obecnych czasach zachodzi w ciążę… „tyle badań??? A po co to wszystko..tylko w głowach mąci.. za naszych czasów ani usg nam nie robiono i jakoś rodziłyśmy ….”… dlatego my dziś powinnyśmy udawać, że badania nam się nie należą, tylko dlatego że kiedyś ich nie było… 9 miesięcy tłumaczyłam, że takie badania są w planie, należą się ciężarnej i nie są moim wymysłem..

  8. A ja mysle, ze to nie tak. Kiedys nie bylo gorzej. Bylo trudniej. Trudniej bez pralki, zmywarki, auta, pampersow i internetu
    Czas, ktory my teraz oszczedzamy dzieki temu, ze to wszystko mamy poswiecamy dzieciom. Kiedys matce po zrobieniu wszystkiego w domu dla dzieci czasu pozostawalo niewiele. Fizycznie pewnie mialy trudniej ale zmeczenie to nie tylko to fizyczne. Wychodzi pewnie na zero bo i my i te kobiety z „kiedys” jestesmy wieczorem po prostu zmeczone.
    Moja ponad 90 letnia babcia cieszy sie z tego, ze naczynia umyje za mnie zmywarka i poscieli nie musze prasowac. To madra kobieta, ktora w strasznych czasach doswiadczyla trudow maciezynstwa i teraz z radoscia patrzy na czasy kiedy kobietom jest lzej. Tylko glupi czlowiek jest zawistny o to, ze ktos ciezko pracuje ale ta praca jest inna, byc moze lzejsza niz dawniej bo CZASY I MOZLIWOSCI sie zmienily. Glupcow nalezy sie wystrzegac i tyle

  9. Nie za bardzo rozumiem. Albo jesteś spełniona albo się poddajesz presji… A może trzeba ograniczyć internet? Wtedy nie będzie presji dotyczącej wyglądu, pracy, macierzyństwa… Czy Wy naprawdę się temu poddajecie?

  10. Dziś także pracować można od 7-15, a pracując w niedzielę dostaję się więcej pieniędzy! Babcie wychowujące dzieci to taki luksus? Nie sąszę – ciągłe spory o to, że Babcia ma siedzieć z dzieckiem ale nie wychowywać po swojemu. Pomoc sąsiedzka? Raczej wtrącanie się wszystkich we wszystko! Teraz ludzie też są pomocni, gdy się o to poprosi. Mniej rozwodów za to duuużo więcej patologii. Matki samotnie wychowujące dzieci? Nigdy wcześniej ojcowie nie byli tak zaangażowani w rodzicielstwo jak teraz, dawniej najczęściej nie byli partnerami tylko panami domu, którym kobiety obiad pod nos podstawiały. Presja społeczna? Może warto się zastanowić nad sobą jeśli jej się ulega. Uważam, że dawniej kobiety miały dużo gorzej w każdej ze swych ról i teraz chcą zwrócić młodszym uwagę na to, że mają dobrze a i tak narzekają. Uważam też, że to wspaniale, że teraz kobiety mają dużo łatwiej i wygodniej niż kiedyś.

  11. Nie było udogodnień typu pralka czy zmywarka, straszne… To tak jakby teraz narzekać że w korku do pracy się musi stać 40 minut a nasze wnuki to mają luksus bo latają albo mogą się teleportowac – nie wiemy jak będzie wyglądał świat za 30 lat 😉😉😉 poza tym jak kiedyś wyglądało wychowywanie dzieci? Latały samopas po lasach i podwórkach, a maluszki w domu leżały w łóżeczkach i miały być cicho. Teraz poświęca się dzieciom ogrom czasu, pracuje z nimi, rozwija, zawozi na zajęcia dodatkowe, pokazuje świat. Ciężko porównać do siebie wychowywanie dzieci w latach 80tych i teraz pod kątem kiedy było trudniej, jest po prostu inaczej. Pozdrawiam wszystkie mamy, bądźmy dla siebie wyrozumiale :*

  12. Usłyszałam kiedyś od teściowej że teraz mam się dobrze bo są pampersy i gotowe dania dla dzieci w słoikach mówiła to tak bardzo uszczypliwie zapominając ze po 4 miesiącach macierzyńskiego musiałam wrócić do pracy a dziecko do żłobka oddać co było ciężkie i bolało, a ona miała
    mi za złe ze mam wygodne życie bo nie muszę prac pieluch tetrowych, odpowiedziałam jej że ona dostała mieszkanie zakładowe a ja mam kredyt na 30 lat i nikt mi nie pomaga, już przy mnie nie komentuje w jakich czasach żyjemy i komu jest lub było łatwiej

Comments are closed.