JAK ZNALEŹĆ CZAS DLA SIEBIE?

Bardzo często w komentarzach pytacie mnie o to, jak znajduję czas dla siebie. Czas na książkę, paznokcie, kosmetyczkę czy trening.

Moja sytuacja życiowa ma dobre i złe strony. Jak u każdego.

Zdecydowanym plusem jest nienormowany czas pracy. Nie muszę być w biurze na 8 i siedzieć do 16, więc mogę umawiać się na przykład do fryzjera w godzinach porannych.

Minusem prowadzenia firmy jest to, że nigdy nie ma prawdziwego urlopu. Zawsze trzeba być pod telefonem, pilnować korespondencji mailowej, nasze dni wolne rozmijają się z tymi na świecie, więc często trzeba pracować w weekendy i święta. Normą są telefony o dziwnych porach z uwagi na różnice czasu. Za każdym razem gdy idę do szpitala – czy to poród czy operacja, komputer muszę mieć przy sobie i pracować zaraz po tym jak schodzi znieczulenie.

Nie żalę się. Tak wybrałam i takie są fakty. Mam coś za coś.

Kolejną zaletą mojej sytuacji życiowej jest posiadanie dużej rodziny. Mam męża i troje dzieci i jest nam ze sobą naprawdę szczęśliwie.

Wiąże się to oczywiście z masą obowiązków i uwierzcie mi póki co tylko ich przybywa. Każdy z chłopców jest na innym etapie rozwoju i ma inne potrzeby.

Mamy piękny dom na wsi, z ogromnym parkiem, ogrodem i sadem. Minusem jest odległość od miasta, w którym pracujemy – prawie 50 km oraz powierzchnia do sprzątania.

Praca mojego męża wiąże się z bardzo częstymi wyjazdami w delegacje. W związku z tym kilka miesięcy w roku jestem z dziećmi sama. Jestem bardzo zorganizowaną i samodzielną kobietą, ale czasem zwyczajnie logistyka leży, bo nie mogę być w dwóch miejscach jednocześnie. Trudno.

Mamy pomoc domową, więc odpada mi sprzątanie, pranie, prasowanie. Zostają zakupy i gotowanie. Z drugiej strony nie mamy poza nią do pomocy nikogo więcej (kilka razy w roku mogę liczyć na ciocię, siostrę lub szwagierkę i podesłać im chłopców na kilka dni – ogromnie to doceniam.)

Natomiast od wielu lat za każdą pomoc w domu i przy dzieciach na codzień musimy po prostu zapłacić i jest ona godzinowo ograniczona.

Mam blog, który okazał się być spełnieniem moich marzeń, miejscem, gdzie się realizuję, które kocham. Jednak prowadzenie bloga i profili w social mediach zajmuje wiele godzin każdego dnia. Bez dni wolnych.

Jak w tym wszystkim znaleźć czas dla siebie?

Podstawą jest planowanie. Absolutnie wszystko co mogę, planuję ze sporym wyprzedzeniem. Paznokcie mam na przykład zaplanowane na dwa miesiące do przodu. Fryzjera nawet na trzy miesiące wcześniej. Treningi na miesiąc do przodu. Wizyty lekarskie moje i dzieci również (na szczęście wyrosły już w zasadzie z nagłych zachorowań wymagających wizyt u lekarza).

Wszystko co zaplanuję zapisuję w kalendarzu w telefonie. To, co wymaga przypomnienia opatruję alarmem, resztę po prostu wpisuję. Jest mi wtedy dużo łatwiej organizować czas i nie nakładać na siebie dwóch rzeczy jednocześnie.

Kiedy mąż jest w domu angażuje się w odwożenie i przywożenie dzieci ze szkoły i przedszkola, w jeżdżeniu z nimi na treningi i zawody, w gotowanie obiadów i opiekę nad chłopcami.

Nie było tak zawsze. Jeszcze kilka lat temu większość obowiązków spoczywała na moich barkach, Jacek tylko pracował. Udało nam się jednak wszystko wypracować i teraz rzeczywiście jest po partnersku. Wymaga to rozmów, kompromisów i ustępstw, szczególnie w przypadku facetów, którzy wynieśli z domu model – mama zajmuje się domem i dziećmi, tata pracuje. Żyjemy teraz w takim tempie i mamy taką ilość obowiązków, że jest to zwyczajnie niemożliwe.

Nawet jeśli nie pracujesz zawodowo, to praca w domu i opieka nad dziećmi jest ogromnie czasochłonna i wyczerpująca. Jeśli natomiast łączysz te dwie aktywności, to czas kurczy się jak plastik w płomieniach. Pomoc partnera jest absolutnie niezbędna.

I tu ogromny ukłon w kierunku samodzielnych rodziców, które sami prowadzą dom i wychowują dzieci często pracując na dwóch etatach. Czapki z głów. Powiem szczerze, nie wiem jak dajecie radę. Ja mam tylko namiastkę, kiedy mąż wyjeżdża i powiem szczerze, bywa bardzo ciężko. Szczególnie w chorobie.

Staram się zachowywać zdrowy balans między obowiązkami i odpoczynkiem. Nie zawsze wychodzi.

Są dni, kiedy mam naprawdę dość mimo tego, że mam męża, który dzieli ze mną życie i pomoc w domu.

Wiem jednak, że jest mnóstwo osób, które chciałyby, żeby mój zły dzień był ich dobrym dniem, więc nie użalam się nad sobą zbyt długo, bo doceniam to, co mam.

Pamiętajcie, że robienie czegoś dla siebie jest naturalną sprawą, a nie przejawem egoizmu. Ciężko jest zachować równowagę, gdy ciągle spycha się siebie na dalszy plan. Dzieci i ich potrzeby są oczywiście bardzo ważne, ale na przykład prasowanie czy pucowanie podłogi już nie.

Męczennica Matka wcale nie jest lepszą mamą od tej, która woli się wyspać niż upiec dzieciom bułki na śniadanie.

Żona, która do nocy stoi przy desce do prasowania i nie ma siły na seks też nie jest lepszą żoną od tej, co na obiad kupuje gotowe danie.

RÓWNOWAGA – SŁOWO KLUCZ.

Masz prawo i obowiązek do tego, żeby dbać o siebie, o swoje o swoje zdrowie, o swój stan psychiczny, o swój wypoczynek. Nie ustępuj w tej kwestii dopóki nie osiągniesz równowagi.

Równowagi się nie znajduje, równowagę się tworzy.

Najważniejsze w utrzymaniu równowagi jest to, żeby wiedzieć kiedy ją tracimy.

A czy Ty wiesz?

 Anna Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

 

 

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code