SNY, KTÓRYCH NIE CHCEMY SPEŁNIĆ

Miałam dziś sen. Straszny sen. Śniło mi się, że wyczułam w piersi guzki. Pobiegłam do lekarza. USG potwierdziło moje podejrzenia. Guzki tam były. Potem biopsja. Wynik – nowotwór.

Pytałam lekarza – jak to możliwe? Przecież w październiku robiłam USG! Owszem, prawa pierś czasem mnie pobolewa, ale zlekceważyłam to! Wyczułam je przypadkiem! Zakładając stanik.

Jak to?! Do cholery? Rak? Płakałam, bałam się, nie mogłam w to uwierzyć.

To było straszne!

A to był tylko sen! Dlaczego zatem wciąż o nim myślę?

Bo ten sen to rzeczywistość kilkunastu tysięcy kobiet w Polsce każdego roku. ¼ z nich umiera w ciągu pięciu lat od zachorowania. Nie musi tak być.

Wcześnie wykryty nowotwór ma dużo większą szansę na wyleczenie.

Nie umiem sobie wyobrazić tego strachu, kiedy dostaje się wynik badania histopatologicznego z diagnozą – rak.

Dziewczyny, kobiety, mamy, babcie, ciocie, siostry, córki, przyjaciółki.

Badajcie cycki, cycuszki, piersi, bimbałki. Macajcie, prześwietlajcie, róbcie USG.

Przecież wszystkie chcecie żyć! Być z rodziną! Jak najdłużej! Przecież macie dla kogo do cholery!

Proszę Was – wszystkie i każdą z osobna. Nie wykręcajcie się brakiem czasu, pieniędzy, kolejką do badania.

Po prostu zróbcie to.

Zbadajcie piersi same, jeszcze dziś.

A jeśli w ciągu ostatniego roku nie robiłyście USG, a po 50 roku życia mammografii, to jutro, z samego rana umówcie się na badanie.

Rak to nie żart. Rak spotyka młode, piękne, pełne życia kobiety. Raka można wyleczyć, ale podstawowym warunkiem jest jego szybkie wykrycie.

Całym sercem jestem dziś z chorującymi i rodzinami chorujących na nowotwory piersi. Wojowniczki. Nie poddawajcie się.

 Anna Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

 

 

1 Comment

  1. Kiedyś pod pachą na wysokości piersi wyczułam u siebie guzka. Czym prędzej umówilam się do lekarza rodzinnego ale najbliższa wolna wizyta była dopiero za 3 dni. W ciagu tych kilku dni guzek malał aż w dniu wizyty stał się niewyczuwalny. Lekarka patrzyła na mnie jak na wariatke i dopiero na moje wyraźne żądanie dała mi skierowanie na USG, które na szczęście nic nie wykazało. W mediach mówią „badajcie się” szkoda tylko, że lekarze do tego nie motywują i robią łaske dając skierowania.

Comments are closed.