LIPOTRANSFER, CZYLI PRZESZCZEP TŁUSZCZU POD OCZY – PRZEBIEG, GOJENIE, EFEKTY

Wiele z Was pomyśli: „Lipotransfer? Przeszczep tłuszczu? Fanaberia. Znam na pamięć teksty w stylu: „Po co takie rzeczy robić?” „Przecież dobrze wyglądasz.” „Powinnaś się starzeć z godnością”. I tym podobne pierdoły.

Zasada jest prosta. Nie chcesz – nie rób. A ja tymczasem tym, które są zainteresowane, chciałyby, ale się boją, rozważają, ale nie są pewne, czy za te pieniądze będzie dobry efekt, pokażę wszystko od A do Z, czyli przebieg zabiegu, gojenie i rezultaty.

Poza tym, co przeczytałam na stronach różnych klinik medycyny estetycznej, nie znalazłam nic, co przybliżyłoby mi efekty i rekonwalescencję po zabiegu. Dlatego właśnie piszę ten wpis. Żeby pokazać jak naprawdę wygląda oko po lipotransferze i powiedzieć jak długo po zabiegu nie bardzo można pokazać się światu. Mój wpis na temat plazmowego obkurczania powiek PLEXR (można go przeczytać TUTAJ) jest codziennie czytany dziesiątki razy. Po wpisaniu słowa kluczowego „plexr” do wyszukiwarki Google wpis można znaleźć na drugiej pozycji. Dlaczego tak wysoko? Ponieważ pokazuje prawdę, a nie ściemę producenta sprzętu i farmazony niektórych klinik medycyny estetycznej. Zaznaczam, że ten wpis dotyczy wyłącznie moich doświadczeń z zabiegu lipofillingu okolic oczu metoda Advive.

Dlaczego zdecydowałam się na przeszczep tłuszczu? Ponieważ nie podobała mi się okolica mojego oka. Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej zapadała się, skóra była cienka, prześwitywały przez nią naczynia krwionośne, co dawało efekt znacznego zasinienia pod okiem. Nie mogłam tego zamaskować żadnym korektorem. Po konsultacji z lekarzem medycyny estetycznej, po próbach odmłodzenia okolicy oka innymi sposobami – kwasem hialuronowym, osoczem bogatopłytkowym, laserem (wszystko pogarszało tylko wygląd skóry pod oczami) zdecydowałam się na lipotransfer, czyli przeszczep tłuszczu pod oczy. Lipotransfer jest zabiegiem bezpiecznym, a materiał, czyli własny tłuszcz jest materiałem autologicznym – naszym własnym, co eliminuje ryzyko odrzucenia czy alergii.

Przed zabiegiem moje oczy wyglądały tak:

Na początek zrobiłam porządny rekonesans i znalazłam specjalistę. Tego typu zabiegi jak lipotransfer, czyli takie, których efekty są w zasadzie nieodwracalne, musi wykonać fachowiec, który ma duże doświadczenie w ich przeprowadzaniu.

Najpierw umówiłam się na konsultację, na której lekarz wyjaśnił mi wszystko i odpowiedział na moje pytania. Zabieg przeprowadzony został 10 kwietnia 2018 roku. Tydzień przed musiałam rozpuścić resztki kwasu hialuronowego, który miałam jeszcze pod oczami u swojego lekarza w Gdańsku. Przyjechałam do kliniki z wynikiem badania krzepliwości krwi, zleconym przez lekarza (przed zabiegiem nie wolno brać leków rozrzedzających krew, w tym aspiryny).

Znieczulono mi okolice pod oczami – jest to dość nieprzyjemne, ale nie bardzo bolesne. Tłuszcz pobrano mi z lewej nogi z okolicy pod kolanem – miałam tam idealny do zabiegu depozycik tłuszczowy. 🙂 Pobranie tłuszczu jest również niemiłym doznaniem, ale bezbolesnym dzięki znieczuleniu podanemu w roztworze tumesencyjnym, który jednocześnie obkurcza naczynia krwionośne.

Po odwirowaniu w specjalnym urządzeniu, który separuje najmłodsze i najbardziej aktywne komórki od starych, krwi i osocza lekarz umieścił materiał w kaniulach i podał mi go pod oczy. Znieczulenie spowodowało, że nie czułam nic w trakcie wstrzykiwania tłuszczu, poza dziwnym strzelaniem i chrobotaniem, gdy zbliżał się kaniulą do oczodołu.

Bezpośrednio po zabiegu wyglądałam tak:

Bez problemu wróciłam do domu samochodem 400 km, choć spodnie miałam całe mokre od płynu przygotowującego do pobrania tłuszczu, który sączył się przez dziurkę pod kolanem mimo uciskowego opatrunku. Po zabiegu przez jakiś czas trzeba unikać aktywności fizycznej, wysokich temperatur i przyjmować antybiotyk, aby zapobiec ewentualnej infekcji.

Znieczulenie powoli ustępowało, a ja czułam coraz większy dyskomfort. Okolica pod oczami puchła i była bardzo tkliwa. Ponieważ robiłam już wcześniej zabiegi pod oczami wiedziałam, że obrzęk może być bardzo duży (jestem z tych, co puchną po wszystkich zabiegach), może pojawić się też zasinienie.

Ku memu zdumieniu początkowo nie było bardzo źle.

Następnego dnia wyglądałam tak:

 

Dwa dni później tak:

 

Ale już 5 dni później tak:

 

Opuchlizna utrzymywała się długo i ustępowała bardzo powoli. Po dwóch, trzech tygodniach nadal miałam lekki obrzęk, szczególnie rano.

Oczy odpuchły całkowicie po miesiącu. Bardzo pomogło mi w tym małe urządzonko do drenażu limfatycznego okolic oka Foreo, które kupiłam kilka lat wcześniej i leżało w mojej szafce nigdy nieużywane. Codzienny masaż odprowadzał zgromadzoną limfę i dzięki temu oczy wyglądały coraz lepiej.

Ostateczny efekt po wygojeniu był taki:

 

Czy jestem zadowolona z zabiegu? Bardzo. A nawet bardziej niż bardzo. Rok po lipotransferze nadal utrzymuje się jego efekt, choć około 30% tłuszczu, zgodnie z tym co powiedział lekarz, wchłonęło się. Dlatego nie wykluczam ponownego podania niewielkiej ilości tłuszczu za jakiś czas. Aczkolwiek to co mam w tej chwili, zostanie tam nawet przez kolejnych 30 lat.

 

Rok po zabiegu wygląda to tak:

 

Jakie są główne zalety zabiegu lipotransferu w okolicę oka?

  • Wyraźne odmłodzenie skóry pod oczami
  • Wygładzenie zmarszczek
  • Uzupełnienie ubytków tkanki podskórnej
  • Naturalna stymulacja komórek skóry
  • Niewielkie ryzyko powikłań
  • Niewielki dolegliwości bólowe podczas zabiegu
  • Wieloletni, naturalny efekt (nasz tłuszcz ma kolor, który całkowicie niweluje sińce pod oczami)

 

Jakie są minusy zabiegu?

  • Dość długi okres pełnej rekonwalescencji
  • Ból miejsca po pobraniu – u mnie ból w okolicy kolana utrzymywał się prawie 8 miesięcy (to bardzo indywidualne)
  • Wysoka cena (mój kosztował 4000 zł)
  • Konieczność znalezienia wysokiej klasy specjalisty z dobrym sprzętem

 

Kto na pewno nie może poddać się zabiegowi lipotransferu w okolice oczu?

  • Osoby, które cierpią na powyższe schorzenia:
  • Choroby autoimmunologiczne
  • Choroby nowotworowe
  • Choroby serca i układu krążenia
  • Cukrzyca
  • Nadciśnienie
  • Niewydolność nerek
  • Niewydolność wątroby
  • Zaburzenia krzepnięcia krwi
  • Aktywne infekcje, stany zapalne

 

Oraz

  • kobiety w ciąży i karmiące piersią
  • Osoby z niską wagą (nie ma skąd pobrać materiału do autoprzeszczepu)
  • Osoby palące papierosy (należy rzucić palenie przed zabiegiem i nie palić w czasie rekonwalescencji)

 

Dla kogo zatem jest lipotransfer?

Dla kobiet (a także mężczyzn), które odczuwają dyskomfort związany z wyglądem okolicy oczu – mają głębokie ubytki tkanki podskórnej, towarzyszące im zasinienie i wiotkość skóry.

 

UWAGA! To nie jest wpis medyczny. Powyższy wpis jest wyłącznie moją osobistą relacją. Efekty zabiegu są bardzo indywidualne, zależą od budowy, stanu skóry pacjentki oraz lekarza, który przeprowadza zabieg. Każdy zabieg autoprzeszczepu tłuszczu wymaga uprzedniej konsultacji z lekarzem medycyny estetycznej.

Anna Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme.pl/

Wpis może zawierać lokowanie produktów lub usług, ale nigdy nie polecam tych, których nie sprawdziłam i z których sama bym nie skorzystała. Polecam wyłącznie to, czemu ufam i w co wierzę.

3 komentarze

  1. Parę lat wstecz miałam wykonywany ten zabieg w Katowicach. Pominę nazwisko lekarza bo to nie o to chodzi. Mój zabieg był nieudany i bardzo długo dochodzilam do siebie. Dopiero po dwóch latach spotkalam odpowiedniego lekarza który doprowadził moją okolicę skóry pod oczami do ładu i składu . Zdecydowanie odradzam ten zabieg bo rekonwalescencja nie przebiega ani łatwo ani też przyjemnie

  2. Witaj!jeżeli chodzi o mnie bardzo pomogły mi zabiegi mezoterapii mikroigłowej wykonywanej raz w miesiącu ale tylko w miesiącach zimowych ( listopad, grudzień, styczeń, luty. Wówczas skóra bardzo się szybko regeneruje. Od paru lat co roku wykonuje sobie cztery zabiegi. Drugim krokiem było kupno kremu krzemowego i krzemu w sprey. Po dziś dzień używam kremu na twarz pod oczy i spryskuję ją krzemem. Moja skóra na twarzy pomimo 53 lat wygląda pięknie bez żadnych niespodzianek. Polecam każdej kobiecie, gdy pytają jakich kosmetyków używam. Tanio i skutecznie wyleczy się każdą buzię z problemami . Pozdrawiam serdecznie Basia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code