KILKA SŁÓW MATKI NIEDOSKONAŁEJ DO MATKI IDEALNEJ

Droga Idealna Mamo Idealnego Dziecka,

Gratuluję Ci. Naprawdę szczerze i bez cienia ironii. Może nawet troszkę zazdroszczę.
Pozwól, że opowiem Ci pewną historię.

W pewnej rodzinie urodziło się dziecko. Bardzo wyczekiwane. Od urodzenia idealne. Żadnych kolek, płaczu, nieprzespanych nocy, problemów z jedzeniem. Jadło, spało, rozwijało się książkowo. Było bardzo grzeczne, można było pójść z nim po zakupy, do kina, restauracji. Później recytowało wiersze, nie wybrzydzało, samo spożywało posiłki. Ideał.
Jego mama przez trzy lata miała wrażenie, że sama również jest idealna. Wydawało jej się, że to kwestia „wychowania”, podejścia, nadzwyczajnych rodzicielskich umiejętności, ilości przeczytanych książek i gazet o rodzicielstwie.
Życie postanowiło pokazać jej, że była w błędzie. Dało jej jeszcze dwoje dzieci, z których każde okazało się być „trochę” trudniejsze w obsłudze. Owa mama poznała smak kolek, nieprzespanych nocy, trafił się i niejadek i krnąbrny uparciuch. Trzech chłopców, trzy charaktery, trzy żywioły.
I teraz po latach, nauczona doświadczeniami ta właśnie mama jest ostatnią osobą, która powinna oceniać inne mamy i cudze dzieci. Ostatnią, która stosuje uogólnienia, stereotypy i wątpliwe teorie wychowawcze.

Jak już się pewnie domyślacie tą mamą jestem ja.

Ostatnio pod moimi postami, które są czasem mocno ironiczne i przesadzone, pojawiają się dość często komentarze, dotyczące mojego stosunku do macierzyństwa. Zmień podejście, nie mam takich problemów, moje dziecko tak nie robi, bo ja jestem konsekwentna i zorganizowana itp. Itd.

Nie mów mi Idealna Mamo, że jestem niekonsekwentna, bo naprawdę nawet mój mąż nie jest tak konsekwentny w stosunku do dzieci jak ja.

Nie mów mi, że jestem niezorganizowana, bo przy takim stylu życia jak nasz, brak organizacji zgubiłby nas w tydzień.

Nie oceniaj moich życiowych wyborów, bo nie masz pojęcia czym były podyktowane.

Nie krytykuj, jeśli sama nie chcesz, by ktoś krytykował Twoje metody.

Mam prawo narzekać, kiedy nie wyrabiam na zakrętach. Bo często nie wyrabiam. Daję je sobie.

Jestem matką trojga dzieci. Mój mąż nawet 200 dni w roku spędza poza domem. Jestem aktywna zawodowo. Uczę się i szkolę. I bardzo staram się być najlepszą mamą dla swoich dzieci.
Nic bym w swoim życiu nie zmieniła.

Nie interesują mnie teorie w stylu: „moje dziecko to anioł, nie wiem o co Ci chodzi, musisz popełniać jakiś błąd. Niejeden Kochana. Niejeden.
Jeśli masz dla mnie konkretne rozwiązanie dla problemu – chętnie przyjmę. Jeśli chcesz się pochwalić, że coś wyszło Ci lepiej niż mnie zrób to, ale bez jednoczesnego oceniania mnie czy kogokolwiek innego. Przemyśl zanim skomentujesz.

Pytasz po co mi były te dzieci? Skoro ciągle narzekam, skoro tak mnie męczą, skoro muszę od nich odpoczywać.
Dzieci wychowujemy nie dla siebie, tylko dla nich samych. Miłość macierzyńska jest niezwykła, bezgraniczna, potężna, ale matka to tylko człowiek! Ma prawo mieć dość, ma prawo być zmęczona i sfrustrowana!

Czy naprawdę brak cierpliwości powinien dyskwalifikować kobietę jako matkę? Czy istnieją w ogóle idealne mamusie, które od rana z promiennym uśmiechem śpiewają, tańczą, strzelają z łuku i roztaczają wokół promienie miłości? Jeśli tak, to chylę im czoła! Odezwijcie się proszę i sprzedajcie mi swoje patenty. Tylko konkrety. Żadnych ocen.

Mam cudownie wychowane dzieci. Wrażliwe, mądre, z szacunkiem do innych, pomagające sobie nawzajem, obowiązkowe i zazwyczaj grzeczne. Ale to wciąż dzieci. Dzieci, które się kłócą, biją, bałaganią, oczekują mojej pomocy w najdrobniejszych sprawach, dzieci, które mają bardzo różne potrzeby ze względu na wiek, rozwój fizyczny i emocjonalny. Dzieci, które mogą na mnie liczyć zawsze. O każdej porze dnia i nocy. I które czasem doprowadzają mnie na skraj rozpaczy. Testują moją odporność.

Ja nie będę niczego udawała. Ani w domu, ani w internecie. I chcę Wam powiedzieć, że macie prawo do tego, by być sobą. Macie prawo tracić cierpliwość i narzekać. Tak! Nawet na własne dzieci! Potrafią tak dać popalić, że zamknięcie się w łazience jest kroplą w morzu potrzeb!
Wkurzam się na nie, krzyczę, przewracam oczami, jestem niecierpliwa, lubię czasem przejrzeć w spokoju Facebooka, wypić kawę albo obejrzeć serial. Gdyby humor i optymizm mnie opuścił – koniec. Po mnie.
Ale kocham ich nade wszystko. Są sensem mojego życia.

Na to jak zachowuje się dziecko składa się tyle czynników, począwszy od etapu rozwoju, poprzez uwarunkowania genetyczne, wpływ wychowania, grupy rówieśniczej, że czasem nawet nie mamy realnego wpływu na to co się nim dzieje.

Więcej zrozumienia Idealna Mamo! Pamiętaj, że dziecko żywy człowiek, który z anioła może jednego dnia przeobrazić się w belzebuba. I nie chciałabyś wtedy usłyszeć od nikogo, że to za sprawą Twojego braku umiejętności wychowawczych, braku konsekwencji i złego podejścia.
Dlatego żyj i daj żyć innym. To moje motto.

 Anna Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

 

 

14 komentarzy

  1. Jak bym czytała myśli wyjęte z mojej głowy! Dziś np. była histeria, że wykąpał tata a nie mama… I co? I nic? Gorszy dzień, jutro będzie lepiej 😉 po tygodniu spędzonym z dwójką chorych dzieci w domu, samej będąc chorą, wyczekuje jutrzejszego poranka, kiedy wreszcie syn pójdzie do przeszkola 😉 i nie mam ani krzty wyrzutów sumienia z tego powodu 😀 czy jestek złą i wyrodną matką? W życiu! Co nie znaczy, że też coś mi się od tego życia należy ;p choćby cisza o poranku i spokojnie wypita kawa 🙂

  2. O jak ja dziękuję za ten wpis. Od razu mi lepiej. Święta prawda. Tak to bywa z tymi idealnymi. W mojej codzienności takie najidealniejsze matki to mama i teściowa. Ile ja się nasłuchałam, napłakałam, nawyrzucałam sobie. Przede mną cud narodzin trzeciego dziecka. Już jestem trochę silniejsza. Już sobie tak nie daję. Aczkolwiek i ostatnio usłyszałam od jednej z Moich Matron – że powinnam się zająć wychowaniem, a nie tylko rodzę i rodzę kolejne. Ścisnęłam zęby i dalej sobie tak myślę, że „w do­mu pełnym dzieci diabeł tra­ci swą moc” 🙂

  3. Moja Pierworodna dała nam tak popalić, że gdy pojawił się Mlody ze swoim totalnym spokojem to zaczęłam się zastanawiać czy wszystko z nim w porządku 🙂 regułą jest brak reguły.

  4. Dokładnie tak! Niektórzy myśleli, ze moje dziecko jest idealne, bo przecież nie płacze wcale a ja to idealna mama! Nic mylnego, p przyjdź zobacz jak wygląda życie. Nie ma idealnych ludzi..nawet my mamy takie nie będziemy nigdy. Ważne, że dążymy do bycia dobrymi i nasze dzieci pokazują nam miłość. Podziwiam Cię, bo wiem, ze z trójka nie jest łatwo. Brawo mamuśka:)

  5. Ja byłam pewna, że jestem idealną mamą, bo mój synek był i nadal jest idealnym dzieckiem , a potem urodził się mój drugi synuś i moją pewność szlag trafił. Każde dziecko jest inne i to co działa na jedno przy drugim w ogóle się nie sprawdza

  6. I to jest sedno sprawy. Ja też mam trójkę wspaniałych i kochanych synow(7 lat, 4 lata i 10 miesiecy) To co napisałaś to jakby też po części moje słowa i czyny. Nie przejmuj się tymi „Idealnymi” niech żyją w swoim świecie skoro im tak dobrze. Nie przestawaj pisać, a komu się nie podoba to niech nie czyta. Żaden przymus. Pozdrawiam i do następnego czytania.😁

  7. 😀 ja mam bliźniaki, wychowywane identycznie w tym samym momencie życia w tych samych warunkach – są zupełnie różne. Jedno samo zasypiało od urodzenia, drugie noszone godzinami przed snem. Jedno je za dwoje, drugie się odchudza, jedno ma skrzywiony kręgosłup, drugie proste jak struna, jedno zaczęło mówić bardzo wcześnie, a drugie ma to w nosie, szybciej za to rozwija się ruchowo. Dzieci to istoty, które od urodzenia mają swoje charaktery, nie zawsze cechy można wypracować wychowaniem.

  8. Ja też jestem nieidealna i uwielbiam być nieidealna. W głowie mi został Twój wpis: Może nie jestem idealna, jestem za to prawdziwa. I chcę być prawdziwa, z moimi emocjami , czasem niezorganizowaniem , zawsze gotowa przytulić moje dzieci.

  9. Jakby o mnie.
    Nic dodać nic ująć.
    Pozdrawiam i życzę pokonywania wszystkich trudności z tym samym wigorem, poczuciem humoru i ironią.
    M. Cz.

  10. Mam córkę i syna, 16 i 15 lat. Uważam, teraz, po latach, że byłam /jestem idealną mamą dla moich dzieci. I moje dzieci były i są grzeczne. Piszę to tutaj i teraz, choć nigdy wcześniej nawet tak o sobie nie pomyślałam. Teraz opiekuję się czasem moją chrześniaczką, 2,5 roku. Widzę jak zachowuje się przy swojej mamie, a jak przy mnie. Z mamą marudzi, płacze, mama poucza, krzyknie, skarci, daje kary. Przy mnie mała jest grzeczna, nigdy nie marudzi. Jest dzieckiem, które wymaga uwagi. Szybko zaczyna się denerwować. Wystarczy jej wysłuchać, nie lekceważyć, włączyć np w prace domowe które właśnie wykonuję, czy choćby rozmawiać, odpowiadać na jej pytania. Wtedy jest aniołkiem. Próbowałam powiedzieć to jej mamie. Niestety nie udało się. Jej odpowiedź była „ja i tak będę robić po swojemu, dziecko trzeba wychowywać surowo”. Efekt jest taki, że jak mała jest u mnie to mówi że nie chce jechać do mamy, że chce zostać u mnie, a jak widzi że tata po nią przyjechał to zaczyna płakać.
    Niejedna moja koleżanka zarzucała mi, że ja tylko te dzieci i dzieci, że o sobie nie myślę. Ale ja nie czułam że coś mnie omija, że coś tracę. Dzieci zawsze były na pierwszym miejscu, zawsze byłam dla nich, odpowiadałam tysiące razy na te same pytania. Nigdy w stosunku do dziecka nie skończyła się moja cierpliwość (dorośli to inna bajka). I z czasem widzę, że to jakie są dzieci to niestety bardzo często błędy rodziców. Jak moje dzieci miały po kilka lat, koleżanka dziwiła się, że są grzeczne, słuchają mnie i pytała kiedy zaczęłam ich „wychowywać” bo jej dziecko kompletnie się jej nie słucha. Byłam zdziwiona tym pytaniem, bo dziecka nie zaczyna się wychowywać od jakiegoś tam wieku. Robisz to od urodzenia, od pierwszych chwil.
    Czasami niejedna młoda mama mogłaby posłuchać rady innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code