ABORCJA NIE JEST OK. JEST DEFINITYWNIE OSTATECZNOŚCIĄ.

Różowe tło okładki Wysokich Obcasów. Na nim trzy uśmiechnięte młode kobiety, w tandetnych T-shirtach z napisem „ABORCJA JEST OK”. Jak słodko.

Przyznam, że zbulwersowała mnie ta okładka. Mnie, osobę o dość liberalnych poglądach, która nie ma w zwyczaju oceniać innych kobiet. Szczególnie w sytuacjach, w których szczęśliwie nigdy się nie znalazłam.

Nie szłam w niczyich butach,  żeby rościć sobie prawo do wydawania osądów o ludzkim życiu. Nie można otworzyć książki czyjegoś życia na stronie 574 i wystawić recenzji.

Nie o to chodzi.

Chodzi o to, że jako kobieta i matka mówię ABORCJA NIE JEST OK!

OK to może być obiad albo wakacje. OK może być sukienka albo impreza. OK może być książka albo botoks podany w klinice medycyny estetycznej.

A ABORCJA NIE JEST OK! Co to za określenie – „OK”?.

I nie ma tu żadnego znaczenia z jakiego powodu została dokonana. Nieważne  w którym tygodniu ciąży to nastąpiło, ani czy była to aborcja farmakologiczna czy chirurgiczna. To nie jest istotne.

ABORCJA NIE JEST PO PROSTU „OK”. Jest to jedna z najtrudniejszych życiowych decyzji, z jakimi przychodzi zmierzyć się kobiecie nawet, jeśli z chwilą jej podjęcia wydaje jej się, że decyduje o wzięciu środka na przeczyszczenie.

Jeszcze bardziej niż sama okładka zbulwersował mnie sam artykuł. W pierwszej chwili myślałam, że to kiepska prowokacja. Niestety myliłam się.

 

Oto niektóre cytaty z tekstu:

„O aborcji nie powiedziała nikomu z bliskich. W domu była sama z trójką dzieci. Córka miała rok, reszta – trzy lata i siedem lat. Męża nie było w domu, jemu też nie powiedziała, ich związek był już na ostatniej prostej. Była niedziela. Tabletkę poronną, zgodnie z zaleceniami, zażyła dobę wcześniej, skurcze zaczęły się, gdy wzięła drugi rodzaj tabletek. Krwawienie pojawiło się, gdy wypadł z niej płód, kulka wielkości małej mandarynki, jakby kawałek wątróbki.”

 

„Poszłam dwa razy do toalety, raz wyleciał jeden skrzep taki większy, za drugim razem poszłam, stwierdziłam, że spróbuję trochę przeć. No i czułam, że coś poszło, ale myślałam, że to skrzep. Spojrzałam w dół, zauważyłam jakąś taką przezroczystą tkankę, ale nie wiem, czy to było to. Boli mniej, ciągle boli, ale wiem, że wcześniej bolało mocniej. Ale no jedynie były te skrzepy, na podpasce krwi było malutko”.

Moderatorka: „Tak, to mogło być to, czasem pada określenie chmurka, mięso mielone itp. Teraz krwawienie może się trochę zwiększyć, ale też niekoniecznie.”

Wątróbka? Chmurka? Mięso mielone??

Może ze mną jest coś nie tak, ale po prostu ciężko mi uwierzyć, że ktoś dopuścił to do druku w ogólnopolskiej gazecie.

 

Obecne prawo zezwala na dokonanie aborcji w określonych przypadkach.

  1. ciążastanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej (bez ograniczeń ze względu na wiek płodu[1]),
  2. badania prenatalnelub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej[2]),
  3. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego do 12 tygodni od początku ciąży.

Występowanie okoliczności określonej w pkt. 3 stwierdza prokurator, pozostałe dwa lekarz inny niż przeprowadzający zabieg, chyba że ciąża zagraża bezpośrednio życiu kobiety.

W przypadku kobiety małoletniej, bądź ubezwłasnowolnionej całkowicie konieczna jest zgoda jej rodziców bądź opiekunów prawnych, a w przypadku, gdy nie są w stanie jej wyrazić bądź ciężarna ma mniej niż 13 lat także sądu rodzinnego. (źródło Wikipedia)

Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek prawem czy siłą miał zmuszać kobietę do urodzenia dziecka, które jest owocem gwałtu czy dziecka chorego.

Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś zmuszał matkę dzieciom, do donoszenia kolejnej ciąży, która zagraża jej życiu i mogłaby spowodować jej śmierć i osierocenie dzieci, które są już na świecie.

Są to sytuacje, gdzie tylko kobieta ma prawo zadecydować. I nikt nie ma prawa jej oceniać, narzucać jej decyzji chyba, że chce wziąć na siebie wychowanie dziecka i jego utrzymanie.

Ale nie o tym jest ten artykuł.

Szacunki dotyczące liczby nielegalnych aborcji w Polsce są bardzo nieprecyzyjne. Jedne źródła mówią o kilku – kilkunastu tysiącach zabiegów, inne o kilkudziesięciu – ponad stu tysiącach. Niemożliwe jest zweryfikowanie tych danych.

Tych legalnych – dokonanych z przyczyn wymienionych w przepisach – jest niewiele ponad 1000 rocznie.

Otóż aborcja nie jest metodą antykoncepcyjną.

Antykoncepcja polega na zapobieganiu ciąży, a nie na jej usuwaniu, gdy już do niej dojdzie.

Sprowadzanie jednego z najtrudniejszych etycznie problemów naszych czasów do prymitywnego hasełka „Aborcja jest ok” to totalne nieporozumienie!

Zastanawiam się, czy dziennikarze gazety Wysokie Obcasy biorą odpowiedzialność za młode dziewczyny, które bombardowane różowymi okładkami z zadowolonymi z siebie kobietami,  chwalącymi się, że dokonały aborcji i jest super, przyjmą to za normę. I po tym jak będą uprawiały seks bez zabezpieczeń, radośnie – jak bohaterki okładki –  zamówią sobie tabletki, za pomocą których dokonają aborcji farmakologicznej.

Żeby naświetlić problem zapytałam dr n. med. Annę Nitkę – Siemińską – specjalistę psychiatrę – jakie są konsekwencje dokonania zabiegu usunięcia ciąży dla kobiety.

„Psycholog Vincent Rue stworzył pojęcie „zespół poaborcyjny” – zespół objawów psychicznych u kobiety po usunięciu ciąży. Większość psychologów jest zgodna, że każda aborcja pozostawia ślad w psychice kobiety, bez względu na przyczyny i okoliczności, jakie jej towarzyszyły. – Zabieg usunięcia ciąży może wywoływać rozmaite emocje – od objawów tak zwanego zespołu straty, przez poczucie winy po złość, agresję. Te emocje z kolei mogą doprowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych, na przykład do depresji, stanów lękowych, zaburzeń odżywiania czy zaburzeń kompulsywnych. Czasami objawy pojawiają się bezpośrednio po zabiegu, czasami wybuchają nawet po wielu latach. W wielu przypadkach niezbędna jest wtedy pomoc psychiatry i farmakoterapia, ale nie obejdzie się też bez – długotrwałej często – psychoterapii. Szczególnie trudne jest to w drugim przypadku, gdy nie ma czasowego powiązania aborcji z objawami, a bardzo często pacjentka taki związek wypiera. Nie chcę wchodzić w dyskusję na temat legalizacji aborcji, natomiast z własnej praktyki psychiatrycznej wiem, że bagatelizowanie zabiegu i udawanie, że „przecież nic się nie stało” po prostu się nie sprawdza.”

Ja również nie chcę wchodzić w dyskusję na temat obowiązujących przepisów aborcyjnych. Nie chcę odbierać kobietom prawa do decydowania o sobie.

Nie popieram też działań antyaborcyjnych organizacji Pro life, które obwieszają miasta zdjęciami martwych płodów. Te pieniądze naprawdę można wydać na inne cele.

Chcę tylko powiedzieć, że aborcja to nie jest depilacja nóg ani wybór płatków z mlekiem. To zabieg, który niesie ze sobą ogromne konsekwencje i może zaważyć na całym późniejszym życiu kobiety.

Nie zgadzam się na trywializowanie i sprowadzanie tematu do haseł rodzaju: „ABORCJA JEST OK”.

To nieodpowiedzialne, społecznie szkodliwe i zwyczajnie głupie.

Zamiast zająć się edukacją seksualną wśród młodzieży, promowaniem bezpiecznej antykoncepcji i prawdziwym wychowaniem do życia w rodzinie pokazuje się młodym ludziom, że kontrola nad własnym życiem i ciałem sprowadza się do wydalenie z siebie „kawałka mięsa”.

Któremu bije serce, które być może miałoby szansę zostać wspaniałym człowiekiem.

To nie jest moja rzeczywistość.

ABORCJA NIE JEST OK. JEST DEFINITYWNIE OSTATECZNOŚCIĄ.

Protestuję.

 Ania Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

 

 

 

 

16 komentarzy

  1. Po raz pierwszy wypowiadam się na blogu. To chyba najbardziej godny polecenia wpis – trafnie przedstawione subiektywne zdanie na tak kontrowersyjny temat, a jednocześnie śmiem twierdzić, że podpisałyby się pod tymi słowami tysiące kobiet! Udostępniam! Aborcja nie jest ok – to rzeczywiście powinna być ostateczność!!! Pamiętam jak znana piosenkarka w Polsce z lekkością wypowiadala się, że w sumie usunęła ciążę bo dzieci już ma, a poza tym nie chciała dorabiać więcej roboty w związku z potencjalnie nowo narodzonym dzieckiem swojemu partnerowi, który to miałby się zajmować dzieckiem, bo w końcu ona musi koncertowac…. Szok!!!!😣 Dziękuję za post.

  2. Mnie też zaszkowała okładka….na tyle skutecznie sparaliżowała, iż już nie miałam chęci zajrzeć i czytać artykułu…straszne to określenie…aborcja jest ok….jak zabijanie może być ok??? kto to pisał??? ale może o to im chodziło..nie o sens…a o wywołanie efektu paradoksu…nie podoba mi się tytuł ale kupię numer i przeczytam co napisali….tak czy siak….okropne określenie…ABORCJA NIE JEST OK…..

  3. Zgadzam się z Tobą w 1000%! Też jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji. Zwłaszcza że w większości dokonują jej kobiety, których nie dotyczą te trzy punkty, w których jest ona zgodna z prawem. To jest przerażające! Powinnyśmy jako kobiety (a mężczyźni swoją drogą) chronić dzieci nienarodzone! To największy skarb naszego życia. To są dzieci, nie płody! Świat zmierza ku zagładzie skoro jest publiczne przyzwolenie na dokonywanie morderstw!
    Jestem oburzona nie mniej od Ciebie

  4. Aborcja nie jest ok niesie ogromne obciążenie psychiczne,przecież konsekwencje będą zawsze,ja nie usunelabym ,straciłam ciąże w 15 tyg i sobie nie wyobrażam ,to było 14 lat temu a ja nadal nie rozumiem,dlatego nie mogę pojąć gdy młode dziewczyny traktują tabletkę po jak antykoncepcja,to nie jest rozwiązanie,a publiczne mówienie ze to jest normalne i ok ?szok,mam znajoma która usunęła ciąża legalnie bo na usc genetycznym stwierdzono liczne uszkodzenia płodu ,ich decyzją była podjęta ze świadomością konsekwencji i na pewno była trudna ,jak można mówić że to ok?nie rozumiem ,Aniu twoje tematy dotykają bardzo ważnych spraw brawo

  5. Kiedy zobaczyłam tą okładkę od razu mnie odrzuciło. WTF???? I po tym tytule odrzuciło mnie też od czytania artykułu. Wciąż leży na stole. Wiem już, że nie przeczytam.
    Spisałaś moje myśli. Również protestuję!

  6. Aborcja jest Ok.
    Jest zabiegiem medycznym I jako taki ma prawo by neutralny.
    Bycie ok zaklada to.
    Przestancie epatowac jezykiem anty- choice.

  7. Mumme – piszesz , że nie wyobrazasz sobie aby ktos zmuszał do urodzenia dziecka ktore zaistnialo z czynu zabronionego badz chorego. A ja pytam się Ciebie – a gdzie są prawa tego dziecka? Czemu bezbronny, niewinny człowiek ma ponieść konsekewncje – śmierć? To dopiero jest nieludzkie. Tyle jest ludzi bezdzietnych co z radością zaopiekowaliby się tym niechcianym dzieckiem.
    Jestem zdecydowanie przeciwna aborcji . Aborcji bez względu na powód.

    1. Zapewniam Cię, że zmarłego w męczarniach godzinę po urodzeniu dziecka z bezmózgowiem nikt nie adoptuje.

      A biologiczni rodzice nawet nie mogliby go oddać na narządy dla innych chorych dzieci, bo wg polskiego prawa trzeba by stwierdzić śmierć mózgu, ale hmm… nie ma mózgu…
      Poza tym dziecko musiałoby umrzeć po określonym czasie od porodu, bodajże 2 tygodniach, co jest kuriozalne, bo często umierają dużo wcześniej…

  8. Ja też się zgadzam. Dodam jeszcze, że w przypadkach zgodnych z prawem też nie ma nakazu aborcji i jeśli ktoś czuje się na siłach, ma wsparcie czy silną wiarę, może dziecko urodzić i wychować. Nikogo za to do bohaterstwa zmuszać się
    nie powinno.

  9. Nie zgadzam się ze słowami pani psychiatry. Uważam, że kobiety które dokonały aborcji „bo chciały”, nie odczuwają większego dyskomfortu psychicznego z tego powodu. Jeżeli pojawi się żal po kątach, to na ogół tylko w przypadkach, gdzie kobieta nie może zajść w ciążę a chce, i doszukuje się błędów w przeszłości, zaczyna winić aborcję za obecny stan rzeczy. Paradoksalnie dużo głębiej aborcję przeżywają kobiety zmuszone do aborcji, z powodu głębokiej choroby płodu lub własnej. To taki paradoks, że kobieta wini siebie za to, że trafiła jej się ciąża pozamaciczna, uważa że hej ciało jest beznadziejne. Podobnie kobiety, które poroniły. Można znaleźć w internecie mnóstwo wpisów kobiet, zastanawiających się, dlaczego poroniły, co mogły zrobić inaczej, co zrobiły źle.
    Utrata dziecka w wyniku poronienia lub przymusowej aborcji boli o wiele bardziej niż ta z wyboru.
    Dlatego aborcja NIE jest ok, nawet jeśli część osób potraktuje ją jak zwalczenie chwilowej niestrawności.

  10. To straszne, że decyzję o aborcji sprowadza się do poziomu wyboru dajmy na to kremu nawilżającego, a zalążek życia, jakim jest ludzki zarodek przyrównuje do mięsa. Gdzie się podziało ludzka wrażliwość.

  11. Moim zdaniem te wszystkie krzyki o aborcji mieszają ludziom w głowach. Obecna ustawa chroni kobiety przed pewnymi rzeczami – o resztę powinny zadbać same! Co to będzie za świat,co za matki,które będą uprawiać seks bez konsekwencji? A jak zajdą w ciążę – to buch,tableteczka i po sprawie… Co takie gadanie robi z mózgami młodych kobiet? wyzbęda się wszelkich uczuć,wszelkich oporów,zdegenerują kompletnie instynkt macierzyński. Mnie to przeraża… Jka nie chcesz mieć dzieci,to sie zabezpieczaj – albo zachowaj wstrzemięźliwość! Jeśli zaszłaś w ciążę – weź odpowiedzialność za to co stworzyłaś. Nikt nie daje nam,ludziom,prawa odbierać życia. Nikt. Bo jeśli sprowadzimy życie – nawet to najmniejsze,bezbronne,do kawałka mięsa,to do czego to doprowadzi? Co sie stanie z ludzkością,jesli do tego dopuścimy? 🙁 Przerażające. piękny wpis i bardzo mądre słowa. Jestem z Autorką całym sercem!

  12. Okładka „Wysokich obcasów”, to potwarz dla kobiet, dla których decyzja o aborcji była trudna, które nie mają pozytywnych odczuć po aborcji.Panie, które chcą promować inne myślenie o aborcji, pokazały kobietom środkowy palec i narzucają retorykę- albo jesteś szczęśliwa po aborcji albo jesteś dziwadłem, szkodnikiem, osobą, która szkodzi prawom kobiet. Zapomniały, że tylko dla niewielkiej grupy kobiet, które nie chcą mieć w ogóle dzieci decyzja o aborcji jest łatwa. Część kobiet jest do aborcji zmuszana przez partnera lub rodziców. Wymuszona aborcja wbrew woli kobiety NIE JEST OK, chociaż medycznie jest taką samą procedurą, jak każda inna aborcja. Decyzja o aborcji podjęta pod wpływem strachu o swoją przyszłość, z powodu porzucenia przez ojca dziecka, w momencie braku wsparcia NIE JEST OK- jest podwójną krzywdą dla kobiety. Powiedzenie kobiecie porzuconej, która dokonała aborcji, bo nie widziała innego wyjścia, że aborcja jest ok jest szczytem chamstwa. Powiedzenie, że aborcja jest ok może mieć fatalne skutki dla życia kobiet. Skoro „aborcja jest ok” to wielu nieodpowiedzialnych mężczyzn będzie nakłaniało do niej swoje partnerki, bo nie chcą brać odpowiedzialności za skutki swojego postępowania, zmieniać wygodnego życia z powodu ciąży, czy przyznawać się żonie do zdrady z powodu ciąży kochanki. Promując hasło „aborcja jest ok” stwarza się sytuację, kiedy aborcja staje się zamiennikiem antykoncepcji i gloryfikuje się swobodne podejście do seksualności bez żadnych zobowiązań. To najkrótsza droga do zwiększenia liczby przypadków wykorzystania seksualnego. Przy takim podejściu mężczyzna nie musi starać się, tworzyć relacji. Seks może być traktowany jedynie biologiczna potrzeba, a kobieta jako obiekt do rozładowania napięcia. Ewentualną ciążę- zawsze można usunąć, bo przecież aborcja jest w porządku, jest modna, często wykonywana, jest ok. https://izakrzyczkowska.blogspot.com/2018/02/czy-aborcja-jest-ok-potrzebny-gos.html

  13. Zgadzam się, aborcja nie jest ok. Właśnie ze względu na to, co napisała autorka. Nie każdy zabieg medyczny odbiera szansę na życie człowieka i powoduje cierpienia psychiczne poddającej mu się osoby. A biorąc pod uwagę, że podobno skrót „OK” pochodzi z wojskowych raportów z czasu pierwszej wojny światowej i oznacza „0 killed”, to tym bardziej w tym przypadku nie pasuje…

  14. Pani Agnieszko i tu ja się z Panią nie zgodzę. Nawet kobiety, które chciały dokonać aborcji potrafią przechodzić traumę. Oczywiście nie każda od razu, czasami to się przesunie w czasie np gdy już mają dzieci i wtedy dochodzi sumienie itd. Oczywiście nie każda będzie miała depresji czy żałoby niestety bardzo często to się zdarza tylko o tym milczymy. Bardziej przeraża mnie patrzenie na aborcję przez młode dziewczyny w UK. Poznałam nie jedną, która była po 4 zabiegach usunięcia ciąży. Mówiły o tym jakby to była forma antykoncepcji. Przykre

  15. W pewien sposób zaprzeczasz sama sobie. Jeśli wszystkie kobiety by to tak bardzo przeżywały, to nie byłoby tak, że część z nich widzi po prostu kawałek mięsa. Osobną sprawą jest ocena takiej postawy, ale ten artykuł z opisami ,,wątróbki” to właśnie odpowiedź na fałszywy mit propagowany przez KK, jakoby wszystkie kobiety po przeprowadzeniu aborcji dostawały ciężkiej depresji i jakoby każda co do jednej z tych kobiet miała obligatoryjnie jakiekolwiek problemy z tym związane i jakoby każda tego żałowała.

Comments are closed.