10 NAJBARDZIEJ BEZSENSOWNYCH RZECZY, KTÓRE KUPIŁAM JAKO MAMA

Muszę się do czegoś przyznać. Jestem straszną gadżeciarą i uwielbiam zakupy. Jestem łasa na nowości, ułatwiacze i przez ostatnich 11 lat kupiłam mnóstwo niepotrzebnych rzeczy dla moich trzech synów. Mnóstwo. Zaczynając od ton ubranek i czapeczek, poprzez idiotyczne zabawki, urocze pluszaki, skończywszy na wózkach, które nie spełniały swojej roli i huśtawkach.

Jako mama trójki dzieci, postanowiłam jednak stworzyć moją listę TOP 10 najbardziej bezsensownych zakupów dla dzieci – nie tylko dla niemowląt. Możecie oczywiście się ze mną nie zgodzić i twierdzić, że któreś z tych przedmiotów były mega przydatne.

U mnie totalnie się nie sprawdziły.

 

  1. Absolutnym numerem 1 jest ekspres do mleka. Tak, ekspres. Miał po zapodaniu odmierzonej ilości proszku podgrzewać wodę i jak ekspres do kawy napełnić flaszkę modyfikowanym. Dlaczego miał? Bo nigdy go nie użyłam. Najgłupszy zakup ever.

 

  1. Podgrzewacz do butelek. Wiem, że niektórym się przydaje. U mnie totalny niewypał. Podgrzanie słoiczka trwało tyle, co ugotowanie świeżej zupy, a w nocy, gdy liczyły się sekundy pomiędzy kwileniem a darciem się, woda z termosu wlewana po ciemku do butelki, w której palec najlepiej odmierzał objętość była zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Wstyd mi jak sobie przypomnę, że kupiłam również wersję samochodową z wtyczką do gniazda zapalniczki.

 

  1. Ubranka dla noworodka zapinane z tyłu. Nie wiem, kto to projektuje, ale na pewno nie ma dzieci. Wyobraźcie sobie małego żółwika z twarzą wciśniętą w przewijak, któremu próbujecie zapiąć mikroskopijne guziczki albo zawiązać dwucentymetrową tasiemkę.

 

  1. Buty dla noworodka. Ach te śliczne adidaski i inne kierpce. Takie słodkie, takie malutkie. Szkoda tylko, że nie nadają się do użycia. No chyba, że na urodziny do cioci Gieni. Dobrze się je gryzie bezzębnymi dziąsłami.

 

  1. Wanienka na stelażu. Kupiłam taką w wersji z wężykiem. Trzeba było włożyć wężyk do umywalki czy wanny, wyjąć korek i woda spływała do odpływu. Niestety Igor, gdy tylko usiadł postanowił wyjąć korek w czasie kąpieli, czego nie zauważyłam. Niestety wężyk nie znajdował się wtedy w umywalce, więc zalał całą łazienkę. Kiedy zrobił to drugi raz postanowiłam zainstalować korek na stałe dzięki super glue. Od tamtej pory codziennie po kąpieli musiałam w ramach treningu dźwignąć tę wanienkę ze stelaża i wylać z niej wodę. Dopiero przy najmłodszym zmądrzałam, wywaliłam wanienkę i kupiłam leżak kąpielowy do wanny.

 

  1. Kolejny hit to ochraniacze do raczkowania. Nie wiem dlaczego się publicznie do tego przyznaję, ale tak. Kupiłam dziecku ochraniacze na kolana do raczkowania. Trudno mi to skomentować.

 

  1. Kosz na zużyte pieluchy. Pomijając cenę worków do niego i ich dostępność 10 lat temu, to zdecydowanie polecam wyrzucanie pieluch do kosza na śmieci i wynoszenie go z domu. Kosz na pieluchy wiecznie był pełny, śmierdział i zacinał się. Totalnie nietrafiony zakup.

 

  1. Dostawka do wózka dla starszaka. Kiedy w końcu zamontowaliśmy ją przy wózku obiłam sobie nią całe piszczele, a nasz syn i tak wolał iść piechotą. Spacerówki oczywiście nie dało się złożyć bez demontażu przystawki. Masakra.

 

  1. Skoczek. Jedna z najdroższych i najbardziej bezsensownych zabawek zaraz po Furbym. Oski skakał w nim może dwa razy w życiu, potem płakał za każdym razem, gdy chciałam go tam włożyć.

 

  1. Sterylizator do smoczków. Tak, UV. Tylko do smoczków. Ja wiem, że sterylizowanie poprzez oblizywanie nie jest dobrym rozwiązaniem, ale nadgorliwość gorsza od faszyzmu. Wierzcie mi. W efekcie mojej nadmiernej dbałości o higienę syn ciągle miał pleśniawki.

 

Na swoją obronę powiem tylko, że nie kupiłam podgrzewacza do chusteczek nawilżanych i urządzenia rozpoznającego płacz dziecka, choć to nie do końca mnie rozgrzesza. Jak było u Was? Dodałybyście coś do tej listy? A może któreś z tych rzeczy, które dla mnie były bezużyteczne u Was okazały się niezbędne?

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

72 komentarze

  1. Przewijak. Umiejscowiony na łóżeczku, niestety jestem za niska i skończyło sie na przewijanie na łóżku.
    Podgrzewacz do butelek- moja córka nie uznaje butelki a obiadki szybciej zagrzeje w kąpieli wodnej.

  2. Ubranko zapinane z tyłu miałam jedno-obslugiwal je mój niemonsz, bo mnie coś trafiało -corke też 🙈
    Przy opisie wanienki na stelażu się popłakałam, ale jak doczytałam ochraniacze do raczkowania -made my day!
    U mnie jest sterylizator do butelek..po przytachaniu tego cuda do domu okazalo się że jest tylko do mikrofali której nie posiadamy 🙈 🙈
    A tak z ciekawości… Wyjęłaś ten ekspres z pudełka?

  3. Podgrzewacz do butelek mam i uzywam ale te ciuszki zapinane z tylu to chyba dla sadystów lubiacych torturowac swoje dziecko. Nie wiem kto to wymyslil…

  4. U nas skoczek to była istna rewelacja 😊 nasz mały gdyby tylko mógł to by go nie opuszczał ( oczywiście mama czuwała i zabawę ograniczała czasowo). Pierwszy raz był tak zafascynowany i zmeczony jednocześnie ( dostał go wieczorem), że odwrócilismy się na chwilę patrzymy, a maly skacze na śpiocha 😂.

  5. Przy pierwszym dziecku zawsze się szaleje i kupuje mnóstwo niepotrzebnych gadżetów. Przy kolejnych dzieciach już jesteśmy mądrzejsi i ograniczamy się do minimum i wygody.

  6. No to tak…fotelik do karmienia z płozami… tak w razie gdyby dziecko usnęło podczas obiadu😂, łóżeczko turystyczne z przewijakiem… chyba tylko na noworodka bo już 6 miesięczne dziecko nie zmieściło się na nim…sterylizator na 5 butelek…gdzie butelek posiadałam tylko 2🙈,podgrzewacz samochodowy, nowy, zamkniety w kartonie został właśnie wydany komuś komu się podobno przyda🤔 Kto da więcej??😉

  7. A bo widzisz wodę na mleko trzyma się całą noc w butelce w podgrzewaczu ☺ Mój był tak głodny jak się budził że mleko musiał mieć natychmiast, a odmierzanie z termosu trwało za długo, szczególnie jak z zaklejonymi oczami rozlewałam gorącą wodę na ręce 😂 Jedyna zbędna rzecz to huśtawka ale jestem usprawiedliwiona bo u znajomych się bujał a jak mu kupiłam taką samą to już be ☺

    1. U nas tak samo. Całą noc odmierzona ilość wody w butelce w podgrzewaczu a obok odmierzona ilość mleka. Przy 2-3 karmieniach w nocy ratowały życie. A przynajmniej resztki czasu na sen.

  8. No tak… Zawsze coś się przy danym dziecku nie sprawdza. Ubranka z tyłu zapinane… Na szczęście tylko jedne śpiochy takie miałam i może na chwilę obecną ubralam 2 razy z pomocą męża. Kto to wymyślił???
    Pilniczek do paznokci? Dla takiego maleństwa… Był w zestawie więc jest.
    Gąbka i szmatki do mycia… Ani razu nie użyliśmy jeszcze. Może w przyszłości jak mała będzie większa.
    My też mamy wanienke z odpływem… Nie wiem czy wadliwa, ale trochę przecieka, a że zamiast stelażu używamy stół, to się trochę zniszczył…. :(( mądry Polak po szkodzie…
    Dobrze ze napisałaś o tym wyciąganiu korka.. Większą kupię bez tego, chociaż nie powiem że to nie wygoda. Nie trzeba dużo dźwigać. 🙂
    Jeszcze z takich głupich zakupów to nakładka na przewijak taka na gumie na stałe… A jak była akcja typu posikany tata i przewijak to było nie praktyczne w ściąganiu… Sprawdziła się najprostrza pielucha flanelowa.
    Pozdrawiam.

    1. U mnie poduszka rogal do karmienia piersią. Nigdy nie mam czasu, żeby ją wziąć i ulożyć najpierw na sobie, a potem dziecko bo mała nie ma tyle cierpliwości. Poza tym wydaje mi się, że dziecko jest na niej ulożone w nienaturalnej pozycji. Jest za twarda i za duża. Na szczęście był to prezent 🙂

  9. Mi na początku rzeczą bezcenna był podgrzewacz. Nie wyobrażałem sobie jak żyć bez niego… Po kilku miesiącach dopiero odkryłam czajnik. Podgrzewalam w nim delikatnie wodę i gotowe w 6 sekund. Podgrzewacz nie jest wart nawet połowy kasy jaka kosztuje. A podgrzewacz do chusteczek nawilżanych widziałam w tv i złapałam się za głowę 🙂

  10. Z wymienionej wyżej listy mam wanienkę na stelażu (dostałam) i dostawkę do wózka. Stelaż od wanienki oszczędza kręgosłup, choć trzeba ją potem podźwignąć, żeby wylać wodę, bo nie dostałam rurki. Bez dostawki nie wyobrażam sobie życia. Mój trzylatek jeździ na niej bardzo chętnie, szczególnie w wersji na siedząco. Zaznaczę tylko, że kosztowała tyle ile dałam za używany wózek, ale przynajmniej w odróżnieniu od wózka jestem z niej zadowolona.

  11. Poplakalam sie ze smiechu! Ale moze to hormony 😉 w kazdym razie wiecej ciuszkow na 56 na wszelki wypadek nie kupie 😉

    Ps jak sie ciesze, ze tu trafilam! Zostaje! ❤

  12. O widzisz, a mi się kosz na pieluchy bardzo przydał – stosowałam do niego zwykłe worki 😉
    Za to do listy dodałabym:
    – szumiący miś – wydałam na niego kupę kasy, a nic nie dawał, wręcz przeciwnie – córka przy nim płakała
    – nosidełko ergonomiczne – paniusia nie lubiła w nim siedzieć – zmarnowana kasa
    – mega drogie sanki z rączką, kółkami, śpiworkiem itd – córka nie lubi w nich jeździź (chociaż ma dopiero dwa lata, więc mam nadzieję, że się „nawróci”
    – termos do podgrzewania butelek na gniazdo samochodowe – brak słów hahaha
    – sukienki do jakiegoś 1,5 roku – córka nie lubiła w nich chodzić
    – bluzy z kapturem dla noworodka – nie wiem kto to wymyślił – wyglądają przeuroczo, ale są mega nieprakyczne
    – to samo się tyczy pajacy z kapturem
    – moskitiera na nosidełko
    – w naszym przypadku można by dodać nawet sam wózek, bo paniusia stanowczo odmówiła jazdy w nim zanim skończyła rok i chodzi pieszo:D:D:D

  13. Dostawka do wózka to mój hit, starszy syn ciągle na niej jeździł, na czas takiej wycieczki wydluzalsm do max rączkę wózka i nie kopałam w dostawke. I można ją było zdjąć jednym ruchem 🙂

  14. O wlasnie pogrzewacz w nocy trzymał ciepła wodę wiec akurat ten gadżet sie sprawdza:) Aa a co z monitorem oddechu czy jak mu tam??:) dopisalabym do listy.

  15. Jeszcze zrozumiem takie ubranie dla dziecka siedzącego ale noworodkowi musi być zwyczajnie niewygodne

  16. U mnie podgrzewacz też nie zdał egzaminu. Miał podgrzewać słoiczki ale szybko odkryłam że w garnku z wodą podgrzewają się szybciej. Z mojej listy: 1. kubek niekapek 360st, córka szybciej ogarnęła zwykły kubek niż to, 2. tani wózek parasolka, wytrzymałam z nim tydzień wakacji, 3. wałek do raczkowania, dziecko miało go w nosie, 4. kojec, służył dziecku za śmietnik a nie do zabawy, 5. Kubek do spłukiwania głowy, lało jej się na twarz tak czy tak, 6. Wszelkie dżinsy itp dla niemowląt, powędrowały w świat nieużywane 7. Skarpetki z grzechotkami, córka pominęła etap zabawy stopami, grzechotki były jej obojętne, 8. Grzechotka do wózka, dziecko się darło jak opętane na sam widok 9. Welurowe pajace, w których dziecko poci się jak stary chłop i 10. W przypadku mojej córki smoczek, kupiłam 10 różnych, żaden jej nie podszedł, za to syn używa, oczywiście nowych.

  17. Podgrzewacz do butelek u mnie musi byc. Przy pierwszej corce nabiegalam sie w nocy podgrzewajac wode, kupilam dopiero jak miala 3 miesiace. Teraz sobie nie wyobrazam go nie miec. Wstaje w nocy, wyciagam butelke ktora ma idealna temperature wody, mm i juz, doslownie minuta i mleko gotowe 🙂

  18. A ja dostawkę mam i synek chętnie z niej korzysta, zwłaszcza, że ma tam siedzonko 🙂 Podgrzewacz samochodowy nam się nie przydał, ale jak właśnie wymyśliłam dla niego zastosowanie, to się okazało, że mąż go wyrzucił 😂 Ale ochraniaczy do raczkowania nic nie przebije 🤣

  19. U mnie była to wanineka ergonomiczna czy jakoś tak, taka z wyprofilowanym dnem… dziecko się darlo nie płakało bo te plastiki uwieraly ja wszędzie… druga rzecz kilka teściowa… spiworek żeby młoda nie marzla w nocy bo się rozkopuje…. ło Jezu jakie darcie było 10 minut po zasnieciu i tak się zgrzala próbami rozkopania że była cała mokra…

  20. Uzywam wanienki na stelażu i z odplywem bo wanienke ustawiam nad otwarta toaleta i odpływ kieruje do toalety (lazienka nie jest za duza, a dzieki ustawieniu wanny nad toaleta zostaje jeszcze sporo miejsca dla nas)🙂 mój bezsensowny zakup to też buciki i spiochy zapinane z tylu🙂

  21. Dokładnie, idę spać to wkładam butelkę z wodą do podgrzewacza i stoi ile trzeba. I nic się z podgrzewaczem nie stało, a używamy go już w ten sposób 1,5 roku. A jak córka była mniejsza to obok podgrzewacza stały kolejne butelki przygotowane do włożenia, dzięki czemu jedną wyciągałam, kolejną wkładałam.

      1. I dlatego nie ma go na mojej liscie. Co Wy z tym monitorem? Dopisałyście sobie punkt 11????

    1. Ja rożka używałam! Koty na nim śpią w swoim wyrku😁 na szczęście to zakup teściowej, nie mój. Junior jak tylko przyjechał do domu nie dał się w nic zamotać. Darł się dotąd dopóki go nie uwolniliśmy.

    2. Mi rożek bardzo ułatwił życie z córką, która miała silny odruch moro (tak chyba się to nazywa już nie pamiętam ;)) i lubiła być otulona poza tym to było moje 1 dziecko i łatwiej było mi ją brać do karmienia, takiego maluszka strach było mi brać na ręce a w rożku z wkładem bodaj kokosowym miała fajnie podpartą główkę i ciałko… obydwie byłyśmy zadowolone… natomiast przy synu byłam już odważniejsza i nie miałam rożka otulałam go bambusową pieluszką ale on tego nie potrzebował także wszystko chyba zależy od dziecka 🙂

  22. U mnie dostawka sprawdziłA się idealnie. Była super rozwiązaniem gdy było mnóstwo rzeczy do załatwienia A wówczas dwulatka nie dałaby rady tak daleko pójść. Z takich nieużytecznych rzeczy to podgrzewacz, u nas też termos robił robotę. Za to z gadżetów których się mega wstydzę to takie „homonto” do nauki chodzenia. Zakladalo się dziecku taka kamizelkę i wtedy prowadziło za specjalną prowadnice ,jak piłkarz prowdzi lalki

  23. Mi wanna ze stelazem uratowala zycie. A na pewno kregoslup😃 zpstalysmy same na 4 miesiace gdy.mala miala 8 tyg. Wstawialam stelaz do.duzej wanny, na niego wanienke i swobodnie mloda kapalam. Od 5 mz lezy juz w duzej jak stara😂 na buciki tez sie nabralam😂

  24. A ja mam monitor oddechu i dba on o MÓJ spokojny sen! 🙂 zbędna jest wypasiona mega duża karuzela (i droga). Przy pierwszym byla zwykła, lekka bezpieczna. Teraz się boję, że drugi szarpnie za zawieszki i głowe rozwali mu ten mechanizm 🙂

  25. Niechodki, ceraty do odbijania dziecka na ramieniu, wałeczki dla noworodka, dostawka wciąż dostaje ode mnie kolejną szansę, ale starsza najwyraźniej jej nie lubi, biustonosz do karmienia (mam 1 i wolę po prostu sportowe), sukienki dla noworodka. Ładnie wyglądają, ale są wg mnie strasznie niepraktyczne.

  26. Podgrzewacz do samochodu użyłam 3x lepiej sprawdzil sie termos… ale stacjonarny podgrzewacz i sterylizator do butelek bardzo się przydawaly. Za to wszystkie gryzaki były wyrzucaniem pieniędzy, tak samo smoczki-uspokajacze bo młoda najzwyczajniej nie chciała ich używać.

  27. Kosz na pieluchy u mnie sie sprawdził nigdy z niego nie smierdzialo a majac male mieszkanie jest wrecz idealny bo wkładać pieluchy do kosza w kuchni dla mnie porażka. Podgrzewacz do butelek tez sie sprawdził zwlaszcza w nocy 🙂

  28. Padlam przy 6tce 😂😂😂😂 na szczęście nic z tych rzeczy nie mam bo właśnie starałam się unikać tych gadżetów jak tylko się da. I udało się 😀

  29. U mnie takim ewenementem był kask do nauki chodzenia. Używał ktoś kiedykolwiek w ogóle tego?!

  30. Ooo i ja również skusilam się na steliryzator do smoczkow i o dziwo nawet używałam, ale baterie czerpał w tempie ekspresowym, więc taniej było kupić kilka smoczków 🙂 z wanienką na stelażu u nas było podobnie, maluszek tak kopał nogami, że kilka razy odetkał korek a woda lała się strumieniem po panelach(kąpiemy w sypialni :o) wanna wymieniona, ale niektóre panele skrzypią do tej pory, co przeszkadza szczególnie wtedy gdy cichaczem próbuje oddalić się od łóżeczka młodego 🙂 z rzeczy niepotrzebnych mi udało się kupić jeszcze poduszkę, która ma zapobiegać płaskiej główce, okazało się jednak, że maluch woli spać obok niej 🙂

  31. Tak, te ubranka zapinane z tyłu to koszmar! Albo spiochy lub pajace gdzie rozpina sie tylko jedna nogawka, wtf?! U mnie stelaż na wanienkę jest hitem i ratuje mój kregosłup, wodę wylewa mąż 😉

  32. Miliony spinek gumek opasek różnego wzoru bajek kokard motylkow..zanim się jeszcze urodziła…. .A i tak zwykła gumka do włosów… eh. Teraz corka się bawi i nie ma do pary.

  33. 1. Plastikowe łańcuszki do smoczka. Wyglądają jak ..khm.. Dostałam przy pierwszym dziecku (wytrzymało ustrojstwo 2 miesiące) a przy drugim też prezent (na miesiąc). Rozpadają się w rękach.
    2. Poduszka do karmienia czytaj poduszka pod kark lubego. Do niczego innego nie służyła.
    3. Krem z kapustą na obolałe piersi polecany przy nawale. Przetestowany najlepiej sprawdza się jako krem łagodzący po depilacji nóg. Bo na piersi nie robi żadnego efektu i jak masz nawał lepiej Dzwoń po położną.

  34. Monitor oddechu? Śmierć łóżeczkowa to nie jest żart. Proszę poczytać dane na ten temat. Statystyki dotyczą każdego niemowlaka zazwyczaj do ukończenia 1 roku życia. Mój synek jest wcześniakiem, w szpitalu tracił saturację codziennie, zdarzało się, że kilka razy dziennie. Podobnie inne dzieci na oddziale. Jest to wykrywalne właśnie przez monitorowanie oddechu. W domu 3 razy monitor oddechu włączył się. Nie życzę nikomu tego rodzaju strachu i ten „gadżet” wg mnie jest obowiązkowy.

  35. Podgrzewacz do butelek dostałam przy pierwszym dziecku i użyłam raz. Przy drugim używam non-stop, głównie do zupek i podgrzewania… własnej, podstygniętej kawy 😉
    Wanienka na stelażu była super, schylanie się do dużej wanny to dla mnie masakra kręgosłupa, a wodę wylewaliśmy chlupnięciem jej do dużej wanny.
    Za to kompletną bzdurą był kojec, Młody go szczerze i serdecznie nienawidził.

  36. Podgrzewacz do butelek-użyłam raz (do podgrzania ściągniętego mleka-bo do dziś się karmimy piersią 11 miesięcy )(p.s. też mam taki do samochodu -prezent od babci tatusia-nieużytych ani razu)rożek to drugi nietrafiony zakup młody urodził się duzzzy (4,9 kg- tak na porodówce sie śmiali ze urodziłam 3 miesięczne dziecko )i rożek się odwijał a synek nie lubił być skrępowany .

  37. U Nas „Hitem” był kosz Mojżesza.. co prawda dostaliśmy go w prezencie ale młody ani razu w nim nie spał.. co próbowałam go tam włożyć chociaż do zdjęcia dla ciotki, ktôra była zachwycona tym prezentem kończyło się taką aferą, że szkoda gadać! Nawet gdy na śpiocha próbowałam go tam włożyć to sie od razu budził.. 😁

  38. Chodzik. Za silnymi namowami mojej kochanej mamy… mała była w nim kilka razy po parę minut, bo jak tylko gdzieś nie mogła dotrzeć to i tak wolała na ręce… ale jak wszystko to moja wina bo za rzadko wkadalam małą

  39. U nas kosz na pieluchy to był musthave, wkłady, owszem, swoją cenę mają, ale nasz się nie zacinal i nic nie śmierdzialo, o ile wynosilo się zawartość regularnie 🙂 niestety nie mogłam latać z każdą kupą do śmietnika na dworze, a wrzucając taką zużyta pieluchę do kosza w kuchni (zawiniętą w dodatkowy woreczek), przy każdym otwarciu czułam ten „zapach” 😣 także dla mnie kosz na plus.
    Na plus też podgrzewacz, ale trzeba nauczyć się go używać, bo ustawienie temperatury na to zalecane 40 stopni i czekanie, aż zawartość butelki/słoika osiągnie taka temperaturę to jakas paranoja. Ja dawałam temperaturę na maxa i mieszalam zawartość, bardzo szybko wszystko się podgrzewało. Do samochodu nie polecam, bo oparzyłam sobie kolana wodą ze środka 🤣
    Za zbędny bubel uznałam za to rożek! Użyłam go tylko w szpitalu, a potem leżał na kanapie jako mata, na której kladlam syna. Zamiast rożka używałam kocyka i sprawdził się 10000 razy lepiej.

  40. Podgrzewacz działa co noc- jest numerem 1!!! Monitor oddechu tez się sprawdza. Natomiast nigdy nie użyłam, a zakupiłam pieluszkowego monitora oddechu…tłumaczy mnie jedynie fakt, ze Igi urodził się 2 miesiące za wcześnie i baliśmy się o niego niezmiernie. Obecnie stawiamy na minimalizm 😉

  41. Skoczek przyczepiany do futryny , był ładniutki bo z tygryskiem ale żadne z moje trójcy w nim nigdy nie skakało- bo futryna nie taka jak być powinna. Siatka do gryzienia owoców- do tej pory się zastanawiam co za zaćmienie umysłu wtedy miałam. Zapachowe worki na pieluchy- capiły bardziej niż sama kupa. Strylizator do butelek. Cała trójka cycowa więc tylko sobie stał…

  42. U nas Szumiś, otulacz w którym córka darła się jak poparzona, no i bujaweczka na którą uczulone jest także drugie dzieciątko.

  43. u mnie podgrzewacz do butelek sprawdzil sie super.ale w nocy. butelka stala caly czas we wlaczonym na min podgrzewaczu. woda byla caly czas ciepla. moja cora na mleko budzila sie do 1.5roku wiec podgrzewacz bardzo nam sie przydal. jesli chodzi o niepotrzebne rzeczy to ja akurat ich nie mialam. nienawidze zakupow hahahah. nawet zakupow dla dzieci, wiec kupowalam to co akurat musialam i bardzo potrzebowalam 😉

  44. Dzięki takim wpisom, Ja mama nowicjuszka nie popełniam tych błędów 😉 Za co ogromnie dziękuję!

  45. Numer 5 i 6 rewelacja, popłakałam się ze śmiechu! 😂 U mnie na pierwszym miejscu listy znalazłaby się…. błagam o litość…. czarna, skórzana kurteczka 😱 Do tej pory nie wiem, co mnie pokusiło, żeby ją kupić! 🤣

  46. Zabawki. Gryzaki. Grzechotki. Młody i tak woli gazetę, butelkę plastikową, drewniane łyżki kuchenne, poduszkę, różową silikonowa foremkę na babeczkę (!), telefon, pilota itd… zabawki są beee 🙂

  47. Kosz na pieluchy był niewypałem totalnym. Ale to tatuś zaszalał 😉 To samo ze spacerówką z kompletu. O ile gondola super, o tyle przeklinam dzień, kiedy uparłam się na zestaw 2w1. Mądra polka po szkodzie….
    Wanienka na stelażu bardzo na tak, łazienka bez wanny, mikroskopijna, młody kąpany we własnych komnatach, na stelażu, chyba tylko dzięki niemu mam jeszcze kręgosłup 🙂 niechodki (koniecznie czerwone!) uratowały niejeden rehab i uszy naszego fizjo( tak, żuł je 😉 młody, nie fizjo ;P )podgrzewacz przy naszym stażu szpitalnym też rewelacja.

  48. U mnie wanienka na stelażu się sprawdziła. Korek był przekręcany jak śrubka specjalnym kluczykiem wiec dziecko samo nie mogło wyjąc. Wanienka była bardzo duża i bardzo długo się w niej synek kąpał. Jeden z lepszych zakupów. Również kosz się super sprawdzał. To był Angel i nic nie było czuć, mieściło się sporo pieluch. Potem takiego zapląbowanego węża wyrzucałam w całości. Wkłady kupowałam hurtowo na Allegro i na długo starczały.

  49. W naszym przypadku posiadamy podgrzewacz do butelek w wersji samochodowej i jest to strzał w 10 😊. Co prawda woda czy mleko podgrzewać się ok 30 min., ale wiedzac o tym na dlugiej trasie znacznie ułatwia jazdę. Przy wyjazdach wakacyjnych czy dalszych trasach, których mamy sporo nie musimy się zatrzymywać na karmienie piersią tylko my butelka, a auto jedzie dalej. Oszczędza to nam dużo czasu na trasie. Uważam ten zakup za rewelacyjny. W kwestii pozostałych to panienka na stelażu jest ok dla malutkiego dziecka, gdy zaczyna być bardziej ruchliwe to lepiej zrezygnować, ale pierwsze miesiące zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż schylanie się do wanny. 😉

  50. Nie ogarniam tematu wanienek- jeżeli w łazience jest tylko prysznic z płaskim brodzikiem to Ok, ale jeśli jest wanna to po co Wam kochane mamy te straszne wanienki? O ile wygodniej i moim zdaniem bezpieczniej jest kąpać dziecko w zwykłej dużej wannie, którą łatwo napełnić wodą, łatwo wodę spuścić, i przede wszystkim takiej wanny się nie wywróci ze stołu, stojaka czy innego ustrojstwa.

  51. Nie rozumiem zupełnie tego problemu z przygotowywaniem mleka w nocy i trzymaniem butelek całą noc w podgrzewaczu… Nie macie mikrofali? Wystarczy 10 sek podgrzać wodę na mleko w butelce i już!

  52. Podgrzewacz u nas też się nie sprawdził. Rożek na szczęście kupiła moja mama, ale że młody urodził się w czerwcu to zawijałam go (mumijkowałam jak to mówił mój mąż) w cieniutki ręcznik. Cała masa pieluch tetrowych i flanelowych, używałam na zmianę może ze 3 a reszta do tej pory leży nieużywana ;). Reszta zakupów na szczęście przemyślana i trafiona. W drugą stronę hitem był monitor oddechu. Jak młody się urodził, mąż zobaczył w szpitalu i od razu poleciał kupić. Pierwsze 3 miesiące życia mojego syna przespane spokojnie 🙂

  53. U nas nr 1. Ochraniacz na siusiaka. Podczas zmiany pieluchy ochraniacz kładło się na siusiaka, żeby syn nie zasikał wszystkiego dookoła. Ochraniacz był z materiału! Tak ,z materiału 🤣 więc po każdym użyciu trzeba było go prać. Poza tym spadał z siusiaka. Użyty może z 5 razy. Wolałam zasikiwanie wszystkiego od tego gadżetu😉 2. Samochodowa mata podgrzewający do butelek. Czas podgrzania Ok 5 h👍A i tak trudno mleko było nazwac ciepłym 😆

  54. Dla mnie wanienka na stelażu (chociaż mam bez wyciąganego korka) to niezbędnik. Bardzo ratuje plecy przed bólem i sprawdzała się świetnie przy obu chłopakach.
    Bodziaki zdecydowanie wolałam zapinane w tyłu niż z przodu, bo tych nigdy nie założyłam. Moje dzieci lubiły leżeć na brzuchu i zawsze się bałam, że z zatrzaskami z przodu im niewygodnie.
    Do najbardziej bezsensownych zakupów należały:
    – parasol do wózka. Okazało się, że daszek gondoli świetnie wywija się na obie strony i jest znacznie bardziej poręczny niż niewygodna parasolka!
    – pościel do wózka! W ogóle bezsens. Kołdra robiła potem za poduszkę, a poduszka za poduszeczkę dla lalki.
    – Śpiworek na saneczki. Leży nowy, nieużywany. Chłopy w okresie zimowym albo byli na sanki za mali, albo już chodzili i nie widziałam sensu brudzenia śpiworka butami.
    – a właśnie. Śpiworek do spania użyłam raz, mały nie chciał w nim spać zupełnie i go wydałam. Mimo to drugiemu kupiłam znów z tym samym efektem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code