CIĄŻA – CUD, MIÓD, TRUD I CIEMNOGRÓD

Ciąża. Czas niezwykły, magiczny, niemalże metafizyczny! Dwie kreseczki na teście, głaskanie brzuszka, rozmowy z nienarodzonym maleństwem, kompletowanie wyprawki. Pierwsze motylki, kopniaczki, czkawka. Oto w naszym ciele zamieszkał mały człowiek. Niesamowite! Wybieramy imię, kupujemy ciążowe ubrania, zamawiamy foto sesję dla kobiet w ciąży. Rozpływamy się w rozanielonym uśmiechu planując nasze przyszłe macierzyństwo. Jest różowo, cukierkowo, słodziutko.

A teraz druga strona tego medalu. Troszkę ciemniejsza.

Od pierwszych dni ciąży nasze ciało się zmienia. Zaczynają produkować się hormony odpowiadające za senność, nudności, wymioty, skrócony oddech i zawroty głowy.

To dopiero początek.

W ciąży byłam trzy razy w swoim życiu. Każda miała inny przebieg. Nie w każdej czułam się dobrze i towarzyszyło mi wiele dolegliwości, które skutecznie utrudniały mi życie przez te miesiące, a właściwie lata.

 

  1. Nudności i wymioty. W moim przypadku występowały praktycznie tylko w drugiej ciąży. Niestety nie skończyły się jak w większości przypadków po pierwszym trymestrze, tylko szarpało mnie do samego końca. W pozostałych dwóch pojawiały się wyłącznie, gdy byłam głodna, dbałam więc szczególnie o to, żeby głodna nie być. Tyłek niestety nie chciał tego zrozumieć i rósł niekontrolowanie.
  2. Ucisk w klatce piersiowej. W trzeciej ciąży od trzeciego tygodnia był tak silny, że utrudniał mi oddychanie. Myślałam, że to jakiś problem kardiologiczny. A to po prostu…patrz punkt 3. We wszystkich pozostałych dokuczał w trzecim trymestrze. Rosnący brzuch uciskał przeponę i zmniejszał objętość płuc. W rezultacie sapałam jak parowóz i okropnie bolały mnie żebra.
  3. Zgaga. Jedna z najbardziej nieszkodliwych i jednocześnie uciążliwych dolegliwości moich ciąż. Ogień w przełyku, ból w klatce piersiowej, spanie tylko na lewym boku. Nie pomagało nic. Żadne migdały, mleko, Renni. W trzeciej ciąży dopiero trafiłam na Gaviscon. Jako tako dawał radę.
  4. Rwa kulszowa. Ta dała mi popalić w pierwszej i trzeciej ciąży. Ból nie do opisania. Mechaniczny ucisk na nerw kulszowy. Wyłam z bólu przy każdym ruchu. Nic nie dawało rady go uśmierzyć (większość metod była niewskazana dla kobiet w ciąży). W ostatnich tygodniach trzeciej ciąży wyczytałam, że może pomóc kinesiotaping. Pomógł. Nobel dla wynalazcy.
  5. Niedoczynność tarczycy. Dopadła mnie w drugiej ciąży. Objawy mogą być tak różne, że nie będę ich tu wszystkich wymieniać. Badajcie hormony tarczycy w ciąży. Zaburzenia funkcjonowania tarczycy mogą mieć wpływ na wady u płodu.
  6. Nadciśnienie. Ciśnienie zaczęło mi skakać pod koniec trzeciej ciąży. Na szczęście skoki były niewielkie i można było uregulować ciśnienie farmakologicznie.
  7. Hemoroidy i zaparcia. Większość ciężarnych dotyka ten mało komfortowy problem. Ciekawe czy doświadczają go również ludzie bez krzty empatii i zrozumienia dla ciężarnych. Prawdziwy ból dupy. To by było coś dla nich 😉
  8. Obrzęki. Nogi jak balerony, palce jak serdelki, gęba jak księżyc w pełni. Mój obraz w trzecim trymestrze każdej ciąży.
  9. Ciągłe infekcje układu moczowego. Problem, z którym zmaga się wiele ciężarnych. Nie dość, że od pierwszych tygodni wiecznie nogi na supeł, żeby zdążyć do toalety, to infekcja do tego sprawia, że cały dzień to sztafeta od wc do wc.
  10. Skurcze. Wybudzały mnie nocami, łapały gdy stałam, siedziałam. Pojęcia nie miałam, że skurcze mogą łapać w tak dziwnych miejscach!
  11. Zmęczenie. Dodatkowe kilogramy, w kolejnych ciążach opieka nad starszymi dziećmi, zmiany hormonalne, płytki oddech, to wszystko i inne przyczyny sprawiały, że byłam po prostu cholernie zmęczona. Jak większość kobiet w ciąży.

W powyższych punktach wymieniłam kilkanaście niedogodności, z jakimi borykałam się w ciążach.

Są kobiety, które cierpią na poważniejsze dolegliwości: omdlenia, cukrzyca ciążowa, krwawienia, mają założony pessar, anemię, rozejście spojenia łonowego, zapalenie nerek, poronienie za sobą. Każda z nich zagraża życiu i zdrowiu ich nienarodzonego dziecka.

I one też muszą żyć. Jeść, chodzić do lekarza, robić badania. Nie każda z nich ma przy sobie troskliwego partnera lub rodziców. Wiele z nich jest zdanych na siebie.

Niektóre, tak jak ja za trzecim razem, są w ciąży zagrożonej, która jednak nie wymaga leżenia, ponieważ leżenie niczego nie zmienia. Macica mogła mi pęknąć nawet, gdy spałam.

I teraz odpowiedzcie mi na pytanie: Jak można wyrazić zdanie „CIĄŻA TO NIE CHOROBA”?

A skąd Ty wiesz człowieku, że akurat ta ciąża, którą widzisz przed swoim egoistycznym nosem to nie choroba?

Czy przepuszczenie w kolejce osoby, która tak widocznie i ewidentnie jest od ciebie słabsza w danej chwili sprawi Ci taki kłopot? Taki ból? Czy to dla Ciebie takie wielkie poświęcenie?

Ludzie! Trochę wyrozumiałości! Empatii! Życzliwości! Jak to dziś bardzo ładnie ujęła moja czytelniczka: Empatia to nie nazwa zupy chińskiej!

Wyobraź sobie, że w kolejce do kasy, w laboratorium czy urzędzie stoi Twoja mama, w końcówce ciąży z Tobą. Czuje się źle. Przed nią 7 osób. Boli ją wszystko, jest jej słabo, niedobrze. Musi zrobić zakupy, bo nie może liczyć na pomoc.

Przepuścisz ją?

Wierzę, że 100% czytających ten post osób odpowie: Tak, oczywiście.

A jednak czytam od poniedziałku te komentarze ludzi bez wyobraźni, kultury i wychowania i jest mi smutno. Bardzo smutno.

Dokąd zmierzasz Polsko?

 Anna Jaworska – MumMe

Jeśli uważasz, że mój wpis porusza ważny według Ciebie temat, udostępnij go proszę.

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

 

 

 

 

 

8 komentarzy

  1. Dziękuję za ten wpis. Miałam kilka przykrych sytuacji będąc w ciąży. Pierwsza z nich: jechałam pociągiem, trasa Warszawa – Białystok, brak wolnych miejsc, w przedziale studenci, młodzi chłopcy zajmujący miejsca siedzące, ja w 7 miesiącu ciąży oraz ich koleżanki siedzące w tym pociągu na podłodze pod ich nogami. Żaden z nich nie ustąpił miejsca. Druga sytuacja miała miejsce w zatłoczonym autobusie. Wszyscy udawali, że nie widzą mojego brzucha. Jakaś kobieta zwróciła uwagę na cały głos ‚czy kobietom w ciąży już nie ustępuje się miejsca? ‚, co najlepsze dalej nikt tego nie zrobił.

  2. ja większości z tych objawów nie miałam. nudności trzymały mnie w pierwszym trymestrze 24/7, jedyne co mi pomagało to ssanie landrynków więc w zasadzie ciężko mnie było spotkać bez mymłania czegoś w buzi. poza tym to miałam tylko infekcję dróg moczowych no i ciągłe zmęczenie – potrafiłam zasnąć o 18.00 i spać do 12.00 następnego dnia jeśli mogłam. za to problem, z którym od samego początku nie mogłam sobie poradzić było stanie. chodzenie znosiłam doskonale. natomiast jak stałam to dosłownie 2-3 minuty i miałam mroczki bez oczami i słabłam. a miałam też taki problem, że przytyłam bardzo mało, a przed ciążą mój brzuch był wręcz wklęsły, więc nawet pod koniec 7. miesiąca nie wyglądałam zupełnie jak ciężarna. ale stać nie mogłam. w autobusie, tramwaju, w sklepie, nawet w kolejce z pierwszeństwem dla ciężarnych po prostu siadałam na podłodze. i tylko raz jeden mi się zdarzyło, że pan koło 40. zainteresował się mną, posadził na miejscu, z którego zrzucił jakiegoś małolata, otworzył okno i kazał się zamknąć tym co mówili, że zimno, a że okazało się, że wysiadamy na tym samym przystanku to jeszcze mnie do domu odprowadził. w pozostałych przypadkach nikogo nie obchodziło, że kobieta z brzuchem siedzi na brudnej podłodze. a najbardziej mnie bawi jak ktoś mówi, że nie ustępuje miejsca w autobusie bo jest po 8 godzinach pracy i jest zmęczony. no tak, bo kobiety w ciąży nie chodzą do pracy (ja chodziłam do końca 8. miesiąca) i nie są zmęczone. ale nie wiem czy da się ludziom to przetłumaczyć. jak ktoś jest inteligentny i dobrze wychowany to ustąpi człowiekowi, który ma w życiu w danym momencie ciężej. jak ktoś jest chamem i prostakiem to chyba nic nie pomoże

  3. Nigdy nikt mnie nie przepuścił w żadnej kolejce. Nigdy nie doświadczyłam ulgowego traktowania podczas pierwszej ciąży. Jeździłam autem do końca ciąży i stałam w kolejkach wszędzie. Dobrze się czułam do 8 miesiąca. Gdy zaczęłam źle się czuć niewiele ruszyłam się z domu. Znieczulica ludzi jest wszechobecna

  4. Jestem obecnie w drugiej ciąży w 8 miesiącu. W obu ciążach doswiadczyłam wszystkich 11 wymienionych punktów, na szczęście nie miałam i nie mam dodatkowych powikłań. Nie, nie jest różowo, kiedy czujesz się tak źle, że ledwo chodzisz a musisz coś załatwić w sklepie czy urzędzie. W kolejkach pomimo wielkiego brzucha jestem niewidzialna. Dwa razy się zdarzyło, że sama ekspedientka zaprosiła mnie bez czekania. Zawsze też w autobusie znajdzie się dla mnie miejsce. Zastanawiam się, jak to jest, że akurat w kolejce ludzie doznają ślepoty na ciężarne. Myślę, że długo jeszcze się to nie zmieni.

  5. Jestem w swojej pierwszej ciąży i naprawde nie zdawałam sobie sprawy, że może byc to taki cieżki stan. Już od samego początku miałam wymioty i nudności od rana do wieczora, aż do końca 1 trymestru, w tym czasie miałam jeszcze zapalenie pecherza moczowego, tragedia… W 2 trymestrze dopadła mnie rwa kulszowa, oczywiście ból nie do zniesienia, a zalecenia Pani doktor to odpoczynek i lekkie leki przeciwbólowe. Na szczescie jakoś przeszło, ale wtedy przyszła grzybica pochwy, która leczona ciągle powracała. W 30 tygodniu ciąży trafiłam do szpitala z zagrożeniem wczesnego porodu i zakażeniem bakteryjnym układu moczowego, nie obyło sie bez antybiotykoterapi i 10 dniowego pobytu w szpitalu. Po powrocie do domu musiałam bardzo duzo odpoczywac i brac Luteine na podtrzymanie ciąży. Przy okazji całą ciąże towarzyszy mi zgaga, pod koniec obrzeki nóg, duszności i ból żeber.
    Wiec od samego początku ciąży nie mam łatwo, a jestem teraz w 39 tygodniu i z niecierpliwością czekam na rozwiązanie 🙂
    Na szczeście nie musze w ciąży podrużowac komunikacją miejską. Ale musiałam chodzic na zakupy spożywcze czy do lekarza, na badania, i naprawde rzadko sie zdarza, że ktoś mnie przepuści np. w kolejce do kasy. W przychodni też sie upominałam, o swoje pierwszeństwo.
    Jak czytam komentarze w necie, że ciąża to nie choroba itp. to, aż mnie skreca ze złości.
    Ciąża to jest stan wyjątkowy, gdzie kobieta powinna byc tak traktowana. I tu nie chodzi tylko o kulture ze strony innych ludzi, ale o to, żeby oni byli świadomi, że kobieta cieżarna która stoi np. w autobusie, może miec zagrożoną ciąże i w razie gwałtownego hamowania pojazdu moze upaśc na brzuch, co spowoduje poronienie. Bo przecież kobieta w ciąży nie ma wypisane na czole np. „hello za 2 minuty zemdleje”. Ludzie nie maja wyobraźni i widzą tylko czubek swojego nosa. W dzisiejszych czasach, coraz wiecej młodych kobiet ma problem z zajściem w ciąże i jej donoszeniem.

  6. Dla mnie 1 ciąża to był koszmar. Wymioty, zmęczenie, skurcze stóp, zgaga, bóle pleców. Druga ciąża była bajką do 6 msc. Odczuwam ciągły ból pleców. Tak silny, że płakać mi się chce ciągle. Dla mnie ciąża nie jest stanem ciągłej euforii i radości.

  7. A mi się przypomniał taki obrazek …. ja w ósmym miesiącu pierwszej ciąży, w autobusie gorąco jak diabli, duszno. pierwsze 4 przystanki stoję, bo jestem przecież niewidzialna :/ potem zwalnia się miejsce – bo ktoś wysiada… podnoszę oczy – przede mną kobietka z około miesięcznym maluchem w chuście. Autobusem szarpie, ona z małym leci na te rurki wszystkie. wstaję, ustępuję…ja swojego syna utrzymam, ona swojego niekoniecznie…

    1. czyli jedna potrzebująca ustępuje drugiej, a reszta siedzi i patrzy… też byłam kiedyś świadkiem sytuacji, w której pełno młodych, zdrowych ludzi w autobusie, część tak jak ja stoi, wsiada kobieta w końcówce ciąży, z dużym brzuchem i kto się podnosi, żeby jej zwolnić miejsce? pani ok.90 lat, która ledwo o laseczce stoi i młody chłopak o kulach z nogą w gipsie. nikt więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *