NAJWIĘKSZY BŁĄD, JAKI POPEŁNIAJĄ POLSKIE MAMY

Typowy poranek w dzień powszedni w domu polskiej matki. Pobudka, budzenie dzieci, szybkie śniadanie albo i brak śniadania, krzyki, nerwy, pośpiech, wyjście z domu. Później do pracy (obojętnie czy w domu, czy poza domem – dla mnie jedno i drugie to praca). Zakupy, bo zawsze czegoś nie ma, obiad, zajęcia pozalekcyjne, odrabianie lekcji. Wieczorem serial lub film, czasami szybki seks, parę minut Facebooka lub kilka stron książki i odjazd. Rano powtórka. Dzień świra.

W sobotę sprzątanie, pranie, prasowanie, czasem wspólne zakupy. W niedzielę obiad, odwiedziny u babci albo goście w domu…

A gdzie w tym wszystkim jesteś TY?

Zasypana praniem, między garnkami, wiecznie z odkurzaczem, zirytowana i umęczona. Twoje ciało i dusza krzyczą, żebyś sobie o nich przypomniała. Nawet jeśli idziesz czasem do fryzjera, to po pierwszym myciu nie chce Ci się już poświęcać fryzurze więcej niż dwie minuty dziennie.

Makijaż? Tylko do pracy albo do wyjścia „do ludzi” – raczej oszczędny. Podkład, tusz i błyszczyk. Czasem paznokcie.

Bielizna? Starsza niż Twoje dzieci. Zawsze szkoda Ci pieniędzy na nowy, piękny biustonosz.

Trening? Co tydzień obiecujesz sobie, że zaczniesz chociaż z Chodakowską, ale najczęściej zasypiasz zaraz po tym, jak dzieciaki zasną. Albo jeszcze przed nimi.

Badania? Przecież nic Ci nie jest. A jak pójdziesz, to zaraz coś znajdą. Będą wymyślać. Tylko czasem, kiedy obudzisz się w nocy myślisz: a może powinnam zrobić tę cytologię? Co by było, gdybym zachorowała? Rano szybko odganiasz tę myśl. Przecież i tak nie masz czasu.

Teatr? Kto ma czas na takie rozrywki! Ledwo Na wspólnej dajesz radę obejrzeć.

Książka? Nie możesz się skupić. W gazecie oglądasz tylko obrazki, bo przestało Cię interesować, jak żyją inni ludzie.

Podróże? To dobre dla bezdzietnych. Wy wyjeżdżacie raz w roku, z dzieciakami. To nic, że po tych wakacjach powinnaś wziąć urlop, żeby odpocząć, bo na takim wyjeździe z dziećmi to taki sam zapieprz, tylko trudniej, bo w domu mają więcej zajęć.

Znikasz przygnieciona codziennością, wmawiasz sobie, że kiedyś to sobie odbijesz. A co, jeśli nie zdążysz?

Jak one to robią do cholery? Te matki z Instagrama? Odstawione, makijaż i włosy jak z planu sesji zdjęciowej, figury jak marzenie, w domu jak w magazynie wnętrzarskim.

Coś Wam powiem.

To tylko zdjęcia. Ja też potrafię przygotować siebie i tło do zdjęcia w 15 minut. To tricki, nie rzeczywistość.

ALE…

Dlaczego bardziej przejmujesz się badaniem technicznym samochodu niż swoim badaniem okresowym?

Dlaczego kiedy z autem coś się dzieje, natychmiast jedziesz do mechanika, a kiedy Ciebie coś boli, zwlekasz z wizytą u lekarza?

Dlaczego palisz papierosy zamiast kupić sobie nową bieliznę, pojechać na weekend tylko z mężem albo zrobić sobie zabieg laserowy, żeby poprawić stan skóry?

Dlaczego codziennie wieczorem zbierasz zabawki z podłogi? Nawet nie posiedzisz w tym czystym pokoju, tylko zaraz zaśniesz. A rano Twoje dziecko rozsypie je z samego rana.

Dlaczego zamiast wziąć wieczorem gorącą kąpiel zmywasz gary?

Dlaczego całą sobotę pucujesz chałupę zamiast poczytać książkę, iść potańczyć albo zrobić kurs, żeby się rozwijać?

Gdzie jesteś w tym wszystkim? Czy czujesz się szczęśliwa?

Czy myślisz czasem o sobie, jesteś dla siebie dobra, dbasz o siebie?

Z obserwacji wokół siebie niestety wnioskuję, że nie. Widzę, że wszystko i wszyscy są ważniejsi. Widzę, że nie szanujesz swojego zdrowia fizycznego ani psychicznego.

Pytanie, jak długo Twój organizm to wytrzyma zanim się zbuntuje.

Największy błąd jaki popełniają polskie mamy, to zapominanie o sobie.

Twoje lśniące mieszkanie naprawdę nie jest ważniejsze od Twojego zdrowia psychicznego.

Jeśli trochę odpuścisz, to z pewnością poczujesz się szczęśliwsza siedząc w bałaganie, zrelaksowana i bez ciśnienia, niż w wylizanym pokoju zajechana jak koń po westernie.

Z radością odpuścisz zakupy i zrobisz kolację z tego, co jeszcze zostało w lodówce, albo zamówisz pizzę.

Daj sobie prawo do zmęczenia, do wypoczynku, do bałaganu, do kanapek na obiad, do nieumytego wieczorem dziecka, do wolnej soboty spędzonej w piżamie.

Nie odpuszczaj: badań – usg piersi, cytologii, badań okresowych (listę badań, które powinnaś wykonywać znajdziesz TUTAJ), snu, relaksu, przyjemności dla siebie.

Jesteś ważna. Twoje dzieci są najważniejsze, ale nie musisz rezygnować z siebie dlatego, że jesteś mamą. Nie musisz zachowywać się jak robot, żeby komukolwiek udowodnić, że jesteś idealna na każdym polu. Twoje dzieci potrzebują szczęśliwej mamy, a nie chorej, skonanej męczennicy.

Nie musisz być idealna. I nie musisz czuć z tego powodu wyrzutów sumienia. Mamy z Instagrama też nie są. Mają tylko inne priorytety.

Ustal swoje. Muszą uwzględniać Ciebie.

 Ania Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Polub moją stronę na Facebooku https://www.facebook.com/blogmumme/

Zajrzyj na mój Instagram https://www.instagram.com/mumme_pl/

20 komentarzy

  1. I tak właśnie robię 🙂
    Do kosmetyczki na paznokcie chodzę co 3 tygodnie, bo samej mi się nie chce robić. Piszę bloga w wolnej chwili. Po pracy odbieram córkę z baletu, syna na piłkę zawozi mąż. Sprzątam w domu rzadziej, bo już mi się nie chce- wszyscy bałaganią, bałaganię i ja 🙂 Badania robię raz w roku- z tym nie ma żartów. Książki czytam, bo lubię. Odrabiam z synem lekcje. Piorę jak już się kończą ciuchy, po wyschnięciu wszystko składam i odkładam na półki, jak coś chcę założyć, wtedy prasuję. Kupuję sobie sukienki i nie mam wyrzutów. W czerwcu byłam w Nowym Jorku, bo stwierdziłam, że spełnienie tego, największego marzenia w życiu, jest dla mnie ważne. Już planuję kolejne wypady, tym razem chcę zabrać męża. Robię dużo dla siebie, ale dzięki temu jestem zadowoloną, szczęśliwą mamą.

  2. Uwielbiam Twojego bloga całym sercem,może dlatego że idealnie traciasz w sedno?kiedyś miałam ciagutki do pisania i prysly …właśnie bo coś lub ktoś był ważniejszy niż ja,ale ostatnio zbuntowalam się i czytam tzn pochłaniam książki i to mnie ratuje,w każdej wolnej sekundzie czytam i nawet nie wiem kiedy przy mojej 4 dzieciaków to tobie,czyli cokolwiek chciałabym robić umialabym znaleźć czas,pozytywny wpis dziekuje i pozdrawiam

  3. Kilka lat temu, gdy byłam nastoletnią mamą „kochany narzeczony” wmawiał mi, że nie liczy się nic tylko on i dziecko. Ja „nie musiałam” nic, byleby dom, facet i dziecko było ogarnięte. Nie liczyły się moje potrzeby, a każde marzenie, jak choćby o studiach to były moje „fanaberie”. Na szczęście na studia i tak poszłam, a później szykowałam się do pracy. Nie odpuściłam spotkań z przyjaciółkami, czego próbował zawsze mi zabraniać, a wręcz zakazywać awanturami. Nie dałam się i nigdy nie żałowałam. Pozbyłam się go ze swojego życia i tego też nigdy nie żałowałam.
    Dziewczyny nie dajcie się sprowadzić do roli służącej, praczki, kucharki i kochanki w domu! Stać Was na więcej, a już tym bardziej powinnyście zadbać o swoje zdrowie i resztę potrzeb!

  4. Robię dużo dla siebie… Mam małego synka, troszkę ponad roczek…
    Robię sobie paznokcie sama (zwykłe jednokolorowe, mam cały zestaw, bo niestety nie mam funduszy żeby co 3 tygodnie być u kosmetyczki)…
    Codziennie się maluję, chociaż podstawowy zestaw – podkład, róż, kredka, maskara…
    Chodzę do fryzjera raz na 3-6 miesięcy/ zależy jaki kolor aktualnie mam na głowie…
    Nie palę i uprawiam sport…
    Badania robię- teraz jestem w drugiej ciąży więc częste wizyty u lekarzy…
    Uwielbiam sprzątać, porządkując mieszkanie, układam sobie wiele rzeczy w głowie. Nie rozumiem osób które prasują coś jak chcą to założyć, ja nie mam na to czas a tym bardziej miejsca na rozłożoną deskę… Piorę i prasuje wszystko oglądając przy tym seriale…
    Wieczorami czytam książki jak mój syn śpi, albo gram w mężem na konsoli…
    A co do podróżowania, wyjazdów z mężem, wyjścia do SPA? No cóż ja powitam w tej mniej ciekawej rzeczywistości, w której nie zarabia się średniej krajowej. A za to dwie najniższe krajowe, ma się kredyt i oczywiście opłaty… I proszę, nie mówcie mi o zmianie pracy, przy kredycie hipotecznym nie zrezygnuję z umowy na czas nieokreślony… Tak jak i mąż!!!
    Można zrobić wiele dla siebie nie mając dużo pieniędzy…

    1. Fajny komentarz, pomijając tekst o tym prasowaniu. Nie rozumiesz ludzi, którzy prasują coś dopiero jak chcą założyć, bo nie masz czasu i miejsca na deskę, a sama pierzesz i prasujesz wszystko od razu oglądając seriale. Po pierwsze kupy się nie trzyma, a po drugie, gdzie logika? Gdy ktoś nie prasuje w ogóle, a prasuje przed założeniem na siebie ubranie, które wymaga prasowania, to i tak traci mniej czasu i energii, niż Ty przy oglądaniu seriali 😉
      Ja po praniu składam u brania w kostkę i wsadzam do szafy pod ciuchy, które już w niej są – idealnie się wyprasują pod swoim ciężarem. Prasuję od wielkiego dzwonu jakąś kiecki, lub koszulę mężowi, właśnie przed jakimś wyjściem, albo dzień przed. 10 minut i po sprawie, to trwa krócej, niż serial. Bo szczerze mówiąc, nawet najlepszy serial nie jest w stanie wynagrodzić sterty prania do prasowania, a poza tym, co to za oglądanie, gdy kątem oka patrzysz na tv, a więcej uwagi trzeba skupić na tym, żeby nie przypalić ciucha albo się nie poparzyć..

  5. „nie musisz rezygnować z siebie dlatego, że jesteś mamą.”
    Powiedziałabym :”nie możesz”.
    Moja mama tak się poświęciła i zaniedbywala siebie i nie chodziła do lekarza, że teraz jest ryzyko że przez swój stan zdrowia nie pojedzie na mój ślub (biorę ślub za granicą). 🙁 I po co było to poświęcenie? Po co było to głupie powtarzanie sobie, że świat jest ważniejszy? Nie jest. Masz kochać bliźniego JAK SIEBIE SAMEGO. Nie pokochasz w pełni innych kiedy nie kochasz siebie. Oczywiście, że dzieci potrzebują czasu swoich rodziców… Ale przede wszystkim potrzebują, żeby rodzice byli szczęśliwi!

  6. Jeśli nie ma wsparcia w drugiej osobie , to dla mnie to bez sensu…. Bo jeśli poczytam książkę zamiast umyc naczynia, to słyszę , że ” naczynia niepozmywane” , jeśli umyje toaletę ,to słyszę ” podłoga nie pomyta” . Szczęście odeszlo już w siną dal. …

    1. to czas odparować temu kto tak mówi, żeby sam wziął swoją dupę do roboty 🙂

    2. O oo! Właśnie to! To druga osoba! I jeszcze pretensję, że nie dbasz o siebie! A ja się pytam kiedy? Jak? Nie ma czasu, kasy i przede wszystkim sił…
      Życie nie jest takie jak w internecie…

    3. Czasem o wsparcie trzeba poprosić/ zażądać.. Poczytaj książkę a na tekst, że „naczynia nie pozmywane” odpowiedź: „faktycznie, nie miałam siły. Mógłbyś to zrobić bo ja już nie wyrabiam?”. Być może się o to pokłócicie ale to zdrowsze niż pisać w internetach, że „szczęście poszło w siną dal..”. pzdr.

  7. Trafione w punkt. Nauczyłam się odpuszczać przy drugim dziecku. I jest mi z tym dobrze 😊 pewnie że czasem latam jak dzik za czystoscia w domu ale tylko kiedy się nakrece 😄 nie mam wyrzutów sumienia kiedy zrobię sobie ciepłą kawę i ja wypije kiedy dzieci w tym momencie jedzą obiad przed bajką, narobia wkoło bałaganu ale raz dwa się ogarnie i tyle 😉 kiedy mama spokojniejsza Dzieci również 😍

  8. O kurczę, doprowadziłaś mnie do łez. Muszę sobie to wszystko przypomnieć, po 8 tygodniach z młodszym synkiem (starszy nadal ze mną w domu) zepchnęłam samą siebie na najdalszy plan, wszyscy stali się ważniejsi, włącznie z psem.

  9. A ja się zgadzam ale tylko w połowie. Sama nie jestem z tych perfekcyjnych i pozwalam sobie na bałagan w domu. Prawda jest taka że musimy być porządnie zorganizowane -miec umyte gary, bo jak nie to nie będzie gdzie szklanki umyć,mieć ogarnięty dom nie dlatego że ktoś od nas tego wymaga ale dlatego że ciężko się siedzi w domu z klejąca się podłoga i ogarnąć dzieci bo one same jeszcze tego nie zrobią. I pewnie że raz na jakiś czas można sobie odpuścić ale jak przyjmiemy politykę ja jestem najważniejsza a wszystko inne może poczekać to runie to wszystko jak domek z kart. Ostatnio wypracowała sobie taką teorię że macierzyństwo (zwłaszcza to wczesne)właśnie na tym polega że rezygnujesz z samej siebie na rzecz bycia managerem własnego domu -sprzątasz,pierzesz ,chodzisz do lekarza,odrabiasz lekcje i wszystko organizujesz. I my mamy jesteśmy w tym najlepsze robimy to najlepiej we wszechświecie. Zaden maz babcia niania nie zrobi tego lepiej niz my.Pogodzenie się z ta teoria zajęło mi mnóstwo czasu ale nie ukrywam że przynioslo mi spora ulge. Nie frustruje sie i nie buntuje tak czesto. Pocieszam się tym że dzieci dorastają – z czasem sprzataja same zabawki, z czasem same się kapia , z czasem będą pomagać nam myć podłogi i wyrzucać śmieci i na końcu z czasem wyjda z domu rano i wrócą następnego dnia. Reasumując z czasem czasu wolnego dla nas mam będzie coraz więcej… wśród wielu blogów o podobnej tematyce chciałabym raz na jakiś czas przeczytać słowo wsparcia i pochwały, że to co robimy jest mega ważne i jesteśmy super bohaterami w naszym domu. Niestety cała nasza robota jest jak tlen nie widać go to ale jest niezbędny do życia. Nikt nas za to nie poklepie po ramieniu i nie powie dobra robota jak szef w pracy zawodowej ,nie dostaniemy wynagrodzenia ale podkreślam jeszcze raz każda mama jest najlepszym managerem swojego domu.

  10. Prawie wszystko się u mnie zgadza.. ale, co z tego, że nie pozmywam.. nikt inny za mnie tego nie zrobi.. mąż pracuje od pn. do sob. do wieczora. Tylko w niedzielę jest w domu. Poza tym mam tak głupi charakter, że muszę wszystko sama, bo wszyscy zrobią to nie tak..mąż chociaż chce pomóc, to wkurza mnie, że zrobi to mniej dokładnie.. wiem chore, ale tak mam.. sprzątam codziennie jak by była sobota.. przy trójce dzieci ciężko czekać tydzień z np. Odkurzaniem..roczniak zbiera wszystko z podłogi 😒 a jak mam bałagan w domu to jestem bardziej nerwowa..czasami przed przyjazdem gości potrafię sprzątać do 4.00 nad ranem (dzieci śpią i mogę sprzątać po cichu w spokoju.. to też mnie męczy, ale bałagan chyba bardziej..

  11. A moje dzieci, 6 latek i 3 latek mi mowia : idz pobiegac, idz do lekarza – masz byc zdrowa i silna dla nas; jestes piekna i ladnie sie ubierasz, ladnie pachniesz. Pytam – inne Panie tez sa piekne, ladnie sie ubieraja, ladnie wygladaja. Odp. – ale ja wiem, ze Ty to robisz dla mnie. A inne Panie tego nie robia dla mnie.

  12. Powiem tak może jestem złą matką, ale staram się zrobić dużo dla siebie. Mam półroczną córeczkę i poświęcam je prawie cały swój wolny czas, ale nie mam wyrzutów sumienia kiedy idę do kosmetyczki, wychodzę na imprezę, spotkać się ze znajomymi czy nawet zostawiam ją z babcią po to żeby poczytać książkę. Nie chcę rezygnować z dbania o siebie, chodzę do fryzjera, na paznokcie, co jakiś czas na zabiegi i na masaż. Przynajmniej raz na dwa tygodnie wychodzimy gdzieś z mężem, do kina, do restauracji, ostatnio byliśmy na balu ostatkowym. W domu najczęściej mam porządek, ale zdarzają się dni, że się nie wyrabiam i wtedy odpuszczam, świat się nie zawali jeśli sterta naczyń czy ubrań poleży dwa dni. Ponadto nie zrezygnowałam z kupowania sobie nowym ubrań czy kosmetyków mimo, że rzadziej wychodzę. Kocham córkę, uwielbiam spędzać z nią czas, ale czasem bywam zmęczona siedzeniem w domu i wyjście z domu pozwala mi naładować baterie i jeszcze bardziej cieszyć się macierzyństwem. Zdarzało mi się słyszeć słowa krytyki, że jak to można zostawić kilkumiesięczne dziecko i wyjść na sylwestra czy jechać do kina…no moim zdaniem można…nie uważam żeby którakolwiek z babć w jakikolwiek sposób ją zaniedbała. A szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko!

  13. To może czas przestać robić cokolwiek i czekać na zmiany??? Nawet rozstanie lepsze niż tkwienie w takim chorym układzie. Chociaż faktem jest, że kobiety same sobie gotują taki los wyręczając od początku we wszystkim panów,.

  14. Ja z doświadczenia wiem, że Mama to Mama. Może mniej fajnie jak zagoni do pomocy, ale z 2 strony kiedy taki młody człowiek widzi, że tata współpracuje to jakby jest trochę łatwiej do tej współpracy go skłonić.Dodatkowo jeśli uda się wygospodarować wspólny wieczór i widzi jaka mama piękna i uśmiechnięta… Ogólnie cokolwiek, by nie powiedzieć dzieci widzą wzorce. Oczywiście super praca jest super pracą, ale pamiętajmy, że miłości do siebie samego dzieciaki uczą się od rodziców. U nas funkcjonujemy we współpracy. Razem ogarniamy, ale każdy ma też czas na swoje hobby. Zarówno mąż, jak i ja. Sądzę, że każda z nas decyduje jak powinna dla nich wyglądać taka równowaga.

  15. Super artykuł coś w tym jest jestem mama 4 chłopców najmłodszy ma 3 miesiące na nic nie mam czasu po prostu go brakuje maż w pracy czesto z jednej jeździ do drugiej w weekendy też pracuje a ja jak robot pranie bo jest go sporo prasowanie gotowanie sprzątanie nawet na zabawę z moim 4 parkiem nie mam już czasu i z tego powodu wyrzuty sumienia więc ja w tym wszystkim jestem na końcu niestety dziadków nie mamy pod ręką więc mogę liczyć tylko na siebie ale nikt nie mówił że będzie łatwo pozdrawiam

  16. Dokładnie tak! Non stop biegamy i sprzątamy, zajmujemy się dziećmi itd. Ostatanio stwierdziłam, że koniec, też postrzebuję chwili dla siebie. I tak: kupiliśmy odkurzacz roomba 980 i mam spokój ze sprzątaniem, raz na dwa tygodnie wpada moja mama, a my z mężem wychodzimy na kolację. Pracuję w domu, czasami nawet w soboty i niedziele – powiedziałam koniec! Nie można dbać o wszystkich bez dbania o siebie

Comments are closed.